Stare Tbilisi – przepiękna dzielnica Abanotubani i zaniedbana część dzielnicy Kala

S

Cześć moi drodzy!

W kwietniu tego roku odbyłem podróż do Gruzji. Była to do tej pory najciekawsza podróż, jaką odbyłem. Masa wspaniałych miejsc i emocji, przez które po kolei Was przeprowadzę.

Ważna sprawa! Czytacie SIÓDMY post z wizyty w Gruzji. Niżej macie odnośniki do pozostałych wpisów o Gruzji.

W niniejszym wpisie zaczynamy wizytę w Tbilisi! Dzisiaj pokażę Wam starą część miasta, w tym piękną dzielnicę łaźni oraz zapomniane boczne uliczki dzielnicy KALA.

Podróż pociągiem z Batumi do Tbilisi

Szósty dzień w Gruzji zacząłem w Batumi. Jeszcze przed 7:00 wyszedłem z hostelu i udałem na Dworzec Kolejowy. Tego dnia czekała mnie pierwsza po Gruzji podróż pociągiem, relacji Batumi – Tbilisi (około 370 km). Nowoczesny skład odjechał kilka minut przed 8:00, by po pięciu godzinach dojechać do stolicy kraju.

Tbilisi, pierwsze wrażenia z trasy do miejsca noclegu

Dworzec w Tbilisi znajduje się w dość znacznej odległości od ścisłego centrum, choć po wyjściu od razu poczułem się jak w dużym mieście. Gęsta zabudowa, masa ludzi, samochodów, sklepów. Znalazłem stację metra o nazwie “Station Square”, kupiłem i załadowałem specjalną kartę, zjechałem dłuuuuugimi schodami, nie minęło kilka minut, i już jechałem w stronę centrum.

Wysiadłem na stacji Avlabari, z której najbliżej było do miejsca, w którym miałem spać. Kiedy już umówiłem się z właścicielem mieszkanka, poszliśmy na miejsce, po czym się przepakowałem i wyszedłem na zwiedzanie.

Najpiękniejsza część starego miasta – Abanotubani

Sama droga ze stacji metra do ul. Botanikuri nie raz wprawiła mnie w zachwyt. Jak się okazało, nocowałem w najpiękniejszej części starego Tbilisi – dzielnicy Abanotubani. To orientalna dzielnica z tureckimi łaźniami, których kopuły można oglądać przy ul. Abano. Ta część miasta położona jest na wyniesionym terenie, zatem np ul. Botanikuri jest wyjątkowo stroma, choć nie tylko ona.

Pierwsze co zwraca tutaj uwagę to charakterystyczna, piękna zabudowa! Domy w dużej mierze zbudowane z cegły, ale niemal każdy posiada drewniane wykusze, tarasy, a wszystko wspaniale zdobione, z dbałością o detale. Różnokolorowe drewniane elementy domów sprawiają, iż spacer ulicami tej części miasta jest po prostu miły.

Botanikuri – ulica pełna klimatu i ciekawych widoków

Po wyjściu z mieszkania, skierowałem się w dół ul. Botanikuri, mając widok na znajdujące się po drugiej stronie rzeki Kury pomnik Króla Vakhtanga Gorgasaliego oraz Pałac Prezydencki. Jest stąd również świetny widok na kopuły łaźni, znajdujących się niżej przy ul. Abano, z kolei z drugiej strony można dostrzec Twierdzę Narikala, umiejscowioną wyżej, niż ulica na której stałem. Spoglądając się zaś za siebie, co zawsze polecam robić, gdyż nigdy nie wiadomo jaki widok nam zmyka, mamy oś widokową na meczet z minaretem, który jest zgrabną, ceglaną wieżą.

Dzielnica łaźni – charakterystyczny obrazek Tbilisi

Zszedłem do ul. Abano, przy której ciągnie się pierzeja uroczych kamienic z drewnianymi elementami jak balkony lub galeryjki. Vis-a-vis niej ma miejsce zadbany teren zielony, gdzie alejki otulone są roślinnością i właśnie z tej perspektywy najlepiej spoglądać na południe, w stronę łaźni.

Widok soczystej zieleni, kamiennych kopuł, klimatycznej zabudowy, w tym pięknej fasady łaźni Orbeliani i skalistego wzniesienia w tle, musi robić wrażenie!

Miasto, które wyrosło na skale

Łaźnia Orbeliani wyłożona jest niebieskimi glazurowymi płytkami i przypomina architekturę perską – ten wyjątkowy obrazek jest wstępem do spaceru doliną w stronę wodospadu. Mając po swojej prawej stronie starą część miasta (stąd najlepiej widać, że domy stoją na skale), zaś w lewej wzniesienie, szedłem przed siebie wzdłuż potoku, aż do końca, gdzie ze skał spływa wodospad. Bardzo ciekawe miejsce, pokazujące jak miasto łączy się z naturą, odkrywające przed spacerującymi na jakim terenie założono tę część Tbilisi.

Stromo, stromo, ale jak pięknie!

Wracając tą samą drogą, przez mostek przeszedłem na drugą stronę potoku. Kręconymi schodami wszedłem do góry, wychodząc w okolicy meczetu. Następnie zszedłem do ul. Samghebro, którą doszedłem do ul. Orbini. Wyjątkowo stroma, wiedzie obok XIII-wiecznego Kościoła Ormiańskiego pod wezwaniem Św. Jerzego i dalej pod samą twierdze. To miejsce miałem zaplanowane na dzień kolejny, jednak warto było się trochę namęczyć dla samych widoków, które się stąd roztaczają! Począwszy od dzielnicy łaźni, przez rzekę Kurę z charakterystycznym skalnym klifem, Park Europejski oraz całą resztę centrum miasta.

Spacer mniej znanymi uliczkami u podnóża góry Mtatsminda

Postanowiłem zwiedzić tereny dzielnicy Kala (Stare Miasto) u podnóża góry Mtatsminda. Do tej pory mijałem same odnowione domy i zadbane uliczki, jednak już po chwili zaczęło się to zmieniać. Idąc ulicami Betlemi i Gomi, spotkałem już mniej zadbane domy, choć wciąż mające ten wyjątkowy czar. Zaś to co nadaje tej części miasta uroku, to widoki między takimi domami, gdyż przypominam, to miejsce jest sporo wyżej względem większej części miasta. W końcu trafiłem do uroczego, wypełnionego zielenią punktu widokowego, skąd rozpościera się szeroka panorama miasta. Czas mijał, a przede mną było jeszcze całkiem sporo. Skierowałem się w dół, tak aby kolejnymi uliczkami dojść do Katedry Sioni.

Katedra Sioni i świetna uliczka – Erekle II

Katedra Sioni jest najważniejszym obiektem sakralnym w Gruzji. Jej początki to VI-VII wiek, choć świątynia z tamtego okresu nie przetrwała, obecny kościół opiera się na tym zbudowanym w XIII wieku, z różnymi przebudowami od XVII do XIX wieku. Spod katedry ruszyłem jedną z bardziej klimatycznych uliczek – Erekle II. Bliżej świątyni, starsze Panie sprzedają Gruzińskie przyprawy i słynne Churchele, naprzeciw wystawione przed sklep dywany, a w tle kamieniczna zabudowa ulicy. Dalszą część ulicy wypełniają restauracje i ogródki restauracyjne.

Zaniedbana część starego Tbilisi…

Następnie odbiłem od mocniej uczęszczanych ulic, w kierunku tej części starego Tbilisi, które wciąż czeka na zainteresowanie. Spacerując tam, znalazłem sporo przykładów pięknej, choć nieco przykurzonej architektury. Z jednej strony widok rozpadających się domów w ścisłym centrum miasta mnie martwił, z drugiej zobaczyłem, że ten rejon miasta skrywa wiele ciekawego.

W takich miejscach potrzeba umiejętności obserwacji miasta kogoś więcej niż tylko turysty.

Kiedy myślę Tbilisi, mam przed oczami ten widok!

Wróciłem w okolicę Mostu Metekhi, aby zacząć spacer nad rzeką Kurą. Jednak nim to nastąpiło, zajrzałem na Plac Vakhtanga Gorgasaliego, z którego można oglądać chyba najciekawszy i najbardziej znany widok miasta – wspinające się coraz wyżej urocze zabudowania i Twierdzę Narikala na szczycie góry. Przyglądając się temu miejscu dokładniej, wiele łatwiej jest je docenić.

No pięknie tam mają! A po zmroku to jest magia…

Trzymajcie dodatkowo krótki filmik złożony przez telefon prezentujący miejsca, które odwiedziłem w Tbilisi.

Kilka (istotnych) słów na koniec

Bardzo dziękuję za wizytę na blogu oraz lekturę wpisu o Tbilisi. Stara część miasta, trzeba przyznać, ma niepowtarzalny klimat i koniecznie warto ją odwiedzić.

Jednakże Tbilisi to jeszcze więcej interesujących miejsc, które zobaczycie w kolejnych wpisach na blogu. Kolejny już w sobotę.

Zachęcam do zaglądania i lajkowania fanpage’a MIEJSKI WOJAŻER (klik), gdzie każdego tygodnia przedstawiam jakieś miasto lub kraj.

Odkrywajcie świat, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa