Różnorodność ulic w Batumi oraz widok na miasto z Kolei Gondolowej

R

Cześć moi drodzy!

W kwietniu tego roku odbyłem podróż do Gruzji. Była to do tej pory najciekawsza podróż, jaką odbyłem. Masa wspaniałych miejsc i emocji, przez które po kolei Was przeprowadzę.

Ważna sprawa! Czytacie CZWARTY post z wizyty w Gruzji. Niżej macie odnośniki do pozostałych wpisów o Gruzji.

W niniejszym wpisie udacie się ze mną z Mestii do Batumi, zaczniemy również zwiedzać Batumi. Zapraszam do lektury i zdjęć!

Dobry początek dnia w Mestii

Trzecią noc w Gruzji spędziłem w Mestii i czwarty dzień również zacząłem w Swanetii. Wstałem już po 6:00 rano, gdyż musiałem wszystko spakować i na 7:00 stawić na śniadaniu. Pół godziny później pożegnałem się z dziewczyną, która jest gospodynią domu i poszedłem na postój marszrutek.

Droga z Mestii do Batumi

Już poprzedniego dnia pytałem o marszrutkę do Batumi i zapisałem się na listę, zatem wierzyłem, że wszystko będzie ok. No i było. Po kilku chwilach ruszyliśmy z Mestii do Zugdidi, po drodze ponownie zachwycałem się wspaniałymi krajobrazami, które nijak nie mogą się nudzić.

W Zugdidi musiałem zmienić środek transportu na inną marszrutkę i o 12:00 ruszyliśmy do Batumi, gdzie stawiłem się o 14:00. Właśnie tutaj, nad morzem Czarnym, miałem spędzić kolejne dwa dni. W pierwszej kolejności udałem się do hostelu, wykorzystując drogę na zapoznanie się z miastem. Kiedy zameldowałem się w hostelu i przepakowałem, wyszedłem na zwiedzanie.

Batumi – krótka charakterystyka i pierwsze myśli

Batumi jest drugim co do wielkości miastem w Gruzji, na 65 km2 mieszka nieco ponad 150 tyś osób. Położone nad Morzem Czarnym, blisko granicy z Turcją, jest stolicą autonomicznej republiki Adżarii. Batumi zaintrygowało mnie od początku, kiedy spacerowałem między raczej średnio wyglądającymi blokami, z masą reklam wątpliwej estetyki, ogólnym chaosem i mnóstwem ludzi, oraz gdy szukałem hostelu między uroczymi kamienicami przy zielonych uliczkach. Pomyślałem, że to miasto jest ciekawe, ale aby je poznać, potrzeba czasu i różnych perspektyw.

Zwiedzając klimatyczną część miasta

W pierwszej kolejności postanowiłem “ogarnąć” teren między ulicami Chavchavadze a Rustaveli, ponieważ w tym rejonie położony jest hostel, w którym nocowałem. I tak po wyjściu z hostelu, skierowałem się na ulicę Kldiashvili, przy której stoi kilka parterowych budynków ze skośnymi dachami. Spacer jest przyjemny, nie brakuje zieleni i uroczej zabudowy. Szczególnie taki klimat jest odczuwalny przy ul. Vaja Pshavela, gdzie stoi pierzeja eleganckich kamienic, obok zaś rosną palmy. Jednakże już kawałek dalej, te miłe dla oka spokojne widoki, zostają poniekąd burzone przez wyrastający ponad wszystko wieżowiec (ten z diabelskim młynem na ostatnich piętrach).

Ulica Kldiashvili
Ulica Vaja Pshavela

Co raz inne uliczne krajobrazy!

Doszedłem wówczas na Nikoloz Baratachvili, jedną z ulic prowadzących do morza, i ta przestrzeń mi się spodobała. Pierzeje różnej wysokości budynków i wspaniałe szpalery iglastych drzew robią robotę! Odbiłem w Parnavaz Mepe i w tym rejonie, co raz widziałem inne krajobrazy. Urocza uliczka ze starym i ładnym budownictwem? Jest. Budynki udające te z innych krajów? Są. Ulice z perspektywami na wieżowce? Są. Świątynie różnych wyznań? Również obecne.

Spacer po tej części miasta dał mi wiele przyjemności. Przeważają tutaj uliczki wypełnione historyczną zabudową, gdzieś przeczytałem, że Batumi to taka mała Hawana, i choć na Kubie jeszcze mnie nie było, zdaje się, że w niektórych miejscach można poczuć ten klimat. Znajdziemy tutaj elewacje bogato zdobione, jak i skromniejsze. Uliczki wyglądają schludnie, a ciekawe odczucia potęguje widok różnych świątyń.

Ulica Gogebashvili i Morze Czarne

Spacerując niewielkimi uliczkami, wnet wyszedłem na ul. Gogebashvili, biegnącą równolegle do morskiego brzegu. Wzdłuż ulicy stoi elegancka zabudowa, mamy szpaler palm, a nawierzchnia jezdni jak i chodników nie odstaje estetyką od “ścian” owej przestrzeni. Podszedłem nad samą wodę, spojrzałem przed siebie i na ciągnący się brzeg oraz wzniesienia zaraz za nim. Na jedno z takich wzniesień, najwyższe w mieście, wjechałem kolejką gondolową.

Kolej gondolowa – punkt widokowy na długości 2,5 km!

Ponad 2,5 km długości, jakieś 250 metrów wysokości względnej, kilkanaście minut jazdy. “Przelot” nad Batumi daje niesamowite wrażenia! Startując nad samym morzem, oglądamy z wysokości całe miasto, mając pod sobą coraz to inny rodzaj zabudowy. Wysokość dochodzi do kilkudziesięciu metrów, i tak na początku jechałem blisko budynków, tuż nad miastem, zaś dalej widziałem coraz większą połać Batumi z Morzem Czarnym w tle. Kolejka pozwala na wiele różnych perspektyw, jest jak punkt widokowy, który przesuwa się na długości 2,5 km. Z wysokości Batumi zdaje się być większe niż jest w rzeczywistości.

Kiedy oglądałem krajobrazy zza szyby gondoli, mocno zastanawiałem się nad tym, czy to miasto mi odpowiada. Od początku miałem w głowie to pytanie, bo z jednej strony odpycha, zaś z drugiej jest ładne i robiące wrażenie. Odpowiedź na to pytanie dostałem kolejnego dnia, ale po kolei.

Taras widokowy w najwyżej położony punkcie Batumi

Po wjechaniu na samą górę można skorzystać z tarasu widokowego. Pogoda nie rozpieszczała, zapewne w słońcu ten widok jest wiele ładniejszy, ale mimo tego uznałem krajobraz Batumi za ciekawy. Bliżej widać więcej zieleni i wolno stojącej zabudowy, dalej bardzo gęste miasto i wiele jak na tej wielkości miasto wyższych niż reszta budynków. Patrząc w prawo wzdłuż morskiego brzegu, ujrzałem kilka wzgórz jedno za drugim, będących tłem dla wagoników kolejki, które śmigały to do góry, to w dół. Jadąc w dół, trochę popadało, zatem dalszy spacer miałem w deszczu. Przeszedłem się trochę promenadą, udałem do sklepu i wróciłem do hostelu.

Kilka (istotnych) słów na koniec

Lubie takie dni jak czwarty dzień w Gruzji – zacząłem od śniadania w Mestii, po czym jechałem przez góry Kaukazu z MEGA widokami, następnie z okien busika ujrzałem brzeg Morza Czarnego i wieżowce Batumi na horyzoncie, przeszedłem się uroczymi uliczkami starszej części miasta i na koniec dnia “przeleciałem” nad miastem koleją gondolową.

Przeszedłem około 10 km i zrobiłem niecałe 100 zdjęć.

Już we wtorek kolejny wpis, opisujący piąty dzień w Gruzji, kiedy zwiedzałem kolejne, świetne atrakcje Batumi.

Zachęcam do zaglądania na fanpage MIEJSKI WOJAŻER, gdyż tam każdego tygodnia pokazuje inne miasto lub kraj, oraz wstawiam każdy nowy wpis na blogu.

Odkrywajcie świat, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa