Cześć moi Drodzy!
Zabieram Was w podróż do zimowej Rumunii, a konkretniej do Bukaresztu i Braszowa. Na Rumunię, kraj którego wcześniej nie miałem okazji zobaczyć, zdecydowałem się ze względu na nowe połączenie linii lotniczej Wizzair.
W trakcie naszego pobytu, trafiliśmy na atak zimy, mocno minusowe temperatury i duże ilości śniegu, ale za to słoneczną aurę (co ciekawe, już dwa tygodnie później było kilkanaście stopni na plusie). Brak zieleni, lód na ulicach i ostry mróz, nie ułatwiały zwiedzania, pokazując Bukareszt i Braszów bez różowych okularów.
Polecieliśmy do Bukaresztu, by sprawdzić i zrozumieć, jakie rzeczywiście jest to miasto. Rozgryźć jego niełatwą strukturę i spróbować opisać. Przy okazji, zajrzeliśmy do Braszowa, jednego z piękniejszych miast w Rumunii, a tam przeżyliśmy coś niezwykłego.
Co WAŻNE, to PIĄTY wpis z serii z Rumunii. Pozostałe znajdziecie poniżej:
- Bukareszt – zaśnieżony Park Herăstrău, słynny skansen, Łuk Triumfalny i zetknięcie z CIEKAWĄ architekturą miasta
- Braszów – fenomenalny mariaż fortyfikacji, malowniczej zabytkowej zabudowy i dzikiej góry Tampa
- Zrozumieć Bukareszt #1 Surowa i POTĘŻNA architektura (Parlament) oraz NAJŁADNIEJSZE miejsce w stolicy Rumunii
- Zrozumieć Bukareszt #2 Reprezentacyjne miejsca i zabytki oraz zapomniane fragmenty stolicy Rumunii
Zapraszam Was w podróż na ulice Bukaresztu i Braszowa!
W niniejszym artykule opisuje czwarty dzień wyjazdu do Rumunii. Rozpoczęliśmy ów dzień w Bukareszcie, zaś drugą jego część spędziliśmy w Krakowie.
Życzę miłej lektury!
Idziemy na metro
Czas wracać, pomyślałem rano, po przebudzeniu. Nim jednak do tego doszło, musieliśmy spakować wszystkie rzeczy i ogarnąć mieszkanie. Stara winda zwiozła nas na dół, klucze zostawiliśmy skrytce, po czym ruszyliśmy wzdłuż Dymbownicy. Gdzie? Na metro, gdyż przed wylotem, do którego mieliśmy trochę wolnego czasu, postanowiliśmy sprawdzić jeszcze jedno miejsce.

Targ Obor w Bukareszcie – polecamy to miejsce!
Udaliśmy się na Targ Obor! Po dziesięciu stacjach, wysiedliśmy w zupełnie innym miejscu, między blokami, w jednej z dzielnic miasta. Targ Obok jest bardzo popularny wśród mieszkańców, wszak to jeden z najstarszych i największych targów w mieście. Na pierwszy rzut poszła hala z tekstyliami, chemią, słodyczami, wyposażeniem domu itp. Za placem, na którym również odbywał się handel (gdzie można kupić to samo dużo taniej niż w sklepach w centrum), znajduje się druga, piętrowa hala. Na parterze, poukładane starannie na swoim miejscu warzywa i owoce, na piętrze z kolei najróżniejsze sklepiki, w tym mięsne, z herbatami, słodyczami i inne.
Oboje stwierdziliśmy, że szkoda, iż nie trafiliśmy tutaj już pierwszego dnia. Uwielbiam klimat takich miejsc, które czuć, są dla miejscowych, nie pod turystów. Zatem, polecam Targ Obor!



Wracamy do Polski, do Krakowa
W okolicy złapaliśmy autobus, którym zajechaliśmy wprost pod lotnisko Baneasa. Jako, że w tym czasie terminal obsługiwał tylko i wyłącznie połączenie Wizzaira z Krakowem, wiedzieliśmy, że wszyscy czekają na ten właśnie lot. Z lekkim opóźnieniem wylecieliśmy z Bukaresztu i około 15:00 wylądowaliśmy w Krakowie. Do centrum miasta udaliśmy się Boltem, który okazał się tańszy niż pociąg! Tego dnia łapało mnie już choróbsko, odczuwałem brak sił, przez co ciężko mi się chodziło.


Przestrzeń, która ROBI WRAŻENIE
A zaczęliśmy od Starego Miasta, idąc w kierunku Rynku Głównego. Przestrzeń, która ROBI WRAŻENIE! Wielka, elegancka, wypełniona zacnymi zabytkami, opowiada niejedną historię. Cyknąłem kilka fotek Sukiennicom – ikonie Krakowskich zabytków. Istniejące już w XIV wieku, obecną, renesansową formę, przybrały w połowie XVI stulecia. Charakterystyczna attyka, kolumnowe loggie, arkady z podcieniami, a więc elementy tak istotne w obecnym krajobrazie Rynku.


Lśniąca posadzka, słynna świątynia, mniej pokazowy rynek
Nie mogłem odpuścić przejścia przez Plac Mariacki w stronę Małego Rynku. Dlaczego? Spójrzcie tylko na lśniącą posadzkę, wyślizganą od milionów turystów, których zachwyciło to miejsce. Widok na Rynek, stojący obok słynny Kościół Mariacki, skromniejszy, ale też piękny Kościół Św. Barbary. Mały Rynek ma swój klimat, nieco mniej “pokazowy” niż Rynek Główny, a bardziej kameralny, spokojny.


Grodzka i Kanonicza – ZACNE ulice!
Skoro jestem w Krakowie, zawsze zaglądam na Grodzką i Kanoniczą, gdyż kryją się tutaj wartościowe zabytki. Przepiękna barokowa fasada przywodzi na myśl Rzymskie świątynie, blisko zaś mamy romańską architekturę, tak rzadką w stosunku do innych stylów.
Kanonicza, przy której pysznią się śliczne portale, zdobione okna i fasady, prowadzi wzrok wprost na wzgórze Wawelskie. Tam jednak nie szliśmy.






Kazimierz – zapiekanki i klimat żydowskiej dzielnicy
Celem był Kazimierz, a konkretniej, pyszne zapiekanki na Placu Nowym. Jedzonko było zaiste PYSZNE, a klimat dzielnicy żydowskiej coraz ciekawszy, wszak robiło się powoli ciemno. Między kamienicami i synagogami, wróciliśmy na Planty i Stare Miasto.



CK Browar i powrót do domu
Przed powrotną podróżą do Bydgoszczy, zajrzeliśmy jeszcze do CK Browaru, gdzie wychyliliśmy smaczne jak nigdzie piwko. Przed 20:00 ruszyliśmy pociągiem do Bydgoszczy, gdzie dojechaliśmy po 3:00 w nocy, tym samym kończąc cały wypad i przygodę w Rumunii.

Kilka (istotnych) słów na koniec
Dziękuję za lekturę niniejszego artykułu oraz za całą serię wpisów z Rumunii (Bukareszt i Braszów). Jeśli nie czytaliście poprzednich artykułów, na początku tego artykułu macie odnośniki.
A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!
Zachęcam również do zaglądania i śledzenia mnie na FB – Miejski Wojażer i IG – miejskiwojazer. Dziele się tam na bieżąco miejscami, które odwiedzam. Załączam zdjęcia, piszę na żywo z danego miejsca i dodaje relację.
Odkrywajcie Europę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!