Cześć moi Drodzy!
Zabieram Was w podróż do zimowej Rumunii, a konkretniej do Bukaresztu i Braszowa. Na Rumunię, kraj którego wcześniej nie miałem okazji zobaczyć, zdecydowałem się ze względu na nowe połączenie linii lotniczej Wizzair.
W trakcie naszego pobytu, trafiliśmy na atak zimy, mocno minusowe temperatury i duże ilości śniegu, ale za to słoneczną aurę (co ciekawe, już dwa tygodnie później było kilkanaście stopni na plusie). Brak zieleni, lód na ulicach i ostry mróz, nie ułatwiały zwiedzania, pokazując Bukareszt i Braszów bez różowych okularów.
Polecieliśmy do Bukaresztu, by sprawdzić i zrozumieć, jakie rzeczywiście jest to miasto. Rozgryźć jego niełatwą strukturę i spróbować opisać. Przy okazji, zajrzeliśmy do Braszowa, jednego z piękniejszych miast w Rumunii, a tam przeżyliśmy coś niezwykłego.
Co WAŻNE, to CZWARTY wpis z serii z Rumunii. Pozostałe znajdziecie poniżej:
- Bukareszt – zaśnieżony Park Herăstrău, słynny skansen, Łuk Triumfalny i zetknięcie z CIEKAWĄ architekturą miasta
- Braszów – fenomenalny mariaż fortyfikacji, malowniczej zabytkowej zabudowy i dzikiej góry Tampa
- Zrozumieć Bukareszt #1 Surowa i POTĘŻNA architektura (Parlament) oraz NAJŁADNIEJSZE miejsce w stolicy Rumunii
- Ostatnie chwile w Bukareszcie i krótki spacer po Krakowie
Zapraszam Was w podróż na ulice Bukaresztu i Braszowa!
Cały dzień w Bukareszcie – część druga
Trzeci dzień w Rumunii oznaczał jedno – konkretne, mocne i poważne zwiedzanie jej stolicy – Bukaresztu. Uwielbiam miasta, które długo się trawi, które nie smakują od pierwszego kęsa, które trzeba POZNAĆ, ZROZUMIEĆ i dopiero poddawać ocenie.
Bukareszt, przez wzgląd na swą historię i najróżniejsze uwarunkowania, należy do kategorii miast, które mogą się nie podobać. Szczególnie przy pierwszym kontakcie. Wiele osób mówi o nim prosto, że jest brzydki, szary, komunistyczny, nieciekawy.
Jednakowoż, wracając do pierwszego akapitu, uwielbiam miasta, które długo się trawi. Taki jest właśnie Bukareszt. Stolicy Rumunii daleko do porównania do drogiej restauracji z nienaganną obsługą, to raczej samoobsługowy bar z różnorodną, pożółkłą i pogiętą kartą dań. Kluczem jest spróbować “dań” z różnych pozycji w menu, a zapewniam, że ich smak, pozostanie z Wami na bardzo długo.
Co istotne, podzieliłem cały dzień w Bukareszcie tutaj na blogu na dwie części. W drugiej części pokaże Wam tzw. “Stare Miasto”, kilka wartościowych zabytków, reprezentacyjną Calea Victorei oraz mniej znane zakątki miasta.
Odbiliśmy od Dymbownicy, wchodząc w najciekawsze pod względem architektury i zabytków przestrzenie, określane Bukareszteńskim Starym Miastem (Centru Vechi). Wyłączone z ruchu kołowego uliczki pełne restauracji, klubów go-go i naganiaczy, oferują o wiele więcej. Cały ów rewir warto na spokojnie zgłębiać i po trochu odkrywać urok Bukaresztu.
Estetyczna dysharmonia
Miasto jednocześnie nie daje zapomnieć o swojej estetycznej dysharmonii, co poczuliśmy już na Piata Sfântul Anton. Z jednej strony cenne budowle – Cerkiew Św. Antoniego oraz Zajazd Manuc, z drugiej – szare bloki, znane raczej z dzielnic położonych poza centrum miasta.


Zagłębie najcenniejszych zabytków Bukaresztu
Cerkiew Św. Antoniego została zbudowana najprawdopodobniej w połowie XVI wieku, będąc jednym z najstarszych budynków sakralnych stolicy Rumunii. Świątynia o charakterystycznej bryle wyróżnia się ciekawym układem cegieł i tynku na elewacji oraz wieżyczką/kopułą na dachu. Wnętrze jest ciemne, skromne, z fantastyczną atmosferą przepełnioną sacrum.




W pobliżu znajduje się inny, jakże WAŻNY dla Bukaresztu zabytek – Curtea Veche – Stary Dwór Książęcy. Rezydencje książąt Wołoszczyzny zbudowano w tym miejscu za czasów Włada Palownika w połowie XV wieku. Z przykrością muszę stwierdzić, iż obecnie zabytek jest zasłonięty przez rusztowania, zatem ciężko go sfotografować. Jakby tego było mało, na tej niewielkiej przestrzeni stoi jeszcze jeden istotny budynek.

Zajazd Manuc z początku XIX wieku jest najstarszym hotelem w mieście. Warto wejść na dziedziniec! Drewniane arkady w połączeniu z bielą zdobionych ścian, potrafią oczarować i oddać ducha historii. We wnętrzu działa jedna z popularniejszych restauracji z rumuńską kuchnią.




Typowa uliczka w tej części miasta
Labirynt uliczek rozpoczęliśmy odkrywać od Strada Covaci, zabudowanej jedno lub dwupiętrowymi kamieniczkami. Patrząc na elewacje kamienic jest na czym zawiesić oko, jednocześnie obserwacje tę utrudniają liczne szyldy, potykacze, reklamy i parasole.



Kamienice i monumentalne gmachy
Kolejną z odwiedzonych ulic była Strada Lipscani, która na pewnym odcinku jest podobna do Strada Covaci, jednakże zachodni jej fragment, to już zupełnie inna architektura, i co za tym idzie, miejskie tło. W tej części Starego Miasta niska zabudowa w postaci kamienic, ustępuje monumentalnym gmachom!
Stary Pałac BNR zbudowany w latach 1884-1890 wg. proj. Cassien Bernarda i Alberta Galleron w stylu eklektycznym oraz Pałac dawnego Towarzystwa Ubezpieczeniowego Dacia-Romania z lat 1882-1889, dają poczucie obcowania z pięknym, ważnym i bogatym miejscem.
Idąc Strada Lipscani na zachód, w krajobrazie uliczki dominuje zaokrąglony narożnik Pałacu dawnego Towarzystwa Ubezpieczeniowego Dacia-Romania. W tym miejscu warto odbić w stronę uliczki Strada Stavropoleos. W moim odczuciu to najbardziej bogata architektonicznie przestrzeń w Bukareszcie!







Strada Stavropoleos – spójna architektura, przenosząca do czasów największego rozkwitu miasta
Rzędy przebogatych, estetycznych i historycznych fasad z końca XIX i początku XX wieku pozwalają zrozumieć, dlaczego stolica Rumunii była porównywana ze stolicą Francji. Mamy więc zjawiskowe fasady: Pałacu dawnego Towarzystwa Ubezpieczeniowego Dacia-Romania z XIX wieku, gmach banku z początku XX wieku, skrzydło dawnego Pałacu Pocztowego z XIX wieku, oś widokową wieńczy cudowny Pałac CEC zwieńczony szklano-metalową kopułą. Spójna architektura z przełomu XIX i XX wieku, przenosi do czasów największego rozkwitu Bukaresztu.





Najpiękniejsza świątynia w Bukareszcie
Ulica Stavropoleos to jednak nie tylko monumentalne gmachy banków i urzędów, ale również jeden z piękniejszych zabytków miasta – Klasztor (kościół) Stavropoleos. Skromnych rozmiarów świątynie zbudowano w 1724 roku w stylu brâncovenesca. Zabytek robi bardzo miłe wrażenie malowidłami na fasadzie, zdobieniem kolumn bądź obramień okien, zgrabną kopułą i wydatnym podcieniem, gdzie znajdują się drzwi wejściowe.
Chcąc ujrzeć kościół z innej perspektywy, weszliśmy, podobnie jak inni zwiedzający, na przemiły, pełen spokoju dziedziniec. Jeśli będziecie w Bukareszcie latem, to miejsce sprawdzi się na krótki postój z obserwacją sztuki na murach kościoła Stavropoleos.







Pasaż Vilacrosse
Ruszyliśmy kolejnymi uliczkami, docierając do Pasajul Macca-Vilacrosse. Pasaż nakryty szklanym dachem powstał wg. proj. arch. Feliksa Xenopola, a otwarto go w 1891 roku. Można rzec, że to ładna architektonicznie uliczka, tyle, że z dachem i odseparowana od znajdujących się obok ulic. W pasażu działają liczne knajpki i restauracje.


Stary i Nowy Pałac BNR
Wciąż kręciliśmy się w pobliżu okazałej siedziby Narodowego Banku Rumunii. Tym razem zaszliśmy z drugiej strony, na ulicę Strada Doamnei, przy której stoi Nowy Pałac BNR, wzniesiony w latach 1942-1944, wg. planów architekta Iona Davidescu. Stary i Nowy Pałac BNR dzieli około 50 lat, a więc w architekturze, można rzec, przepaść. Mimo tego budynki stylistycznie się zgrywają. Zapewne mało kto ze spacerujących po mieście turystów byłby w stanie stwierdzić, że jeden z budynków jest pół wieku młodszy.

Cerkiew Prawosławna Św. Mikołaja
Strada Doamnei i Strada Ion Ghica to ulice zabudowane SOLIDNYMI kamienicami, wprowadzającymi wielkomiejski klimat. Między kamienicami zobaczyć można zupełnie inny stylistyczne budynek – Cerkiew prawosławną Św. Mikołaja. Budowę świątyni zainicjował ambasador Rosji Michaił Nikołajewicz Giers. Miała służyć pracownikom poselstwa oraz Rosjanom mieszkającym w Rumunii. Zbudowana w 1909 roku cerkiew zwieńczona jest siedmioma kopułami, stanowiącymi elementem charakterystyczny dla krajobrazu Rosji, stojąc przecież w Rumunii.


Colțea – szpital, kościół, klasztor – zespół cudnych zabytków
Nieco dalej rozpostarła się przed nami większa przestrzeń, a mianowicie Bulevardul Ion C. Brătianu. Wyszliśmy wprost przed Szpital Colțea, mieszczący się w okazałym gmachu w 1888 roku. Śmiało mogę napisać, że to jedna z ładniejszych placówek medycznych, jakie widziałem. Środkowa część neoklasycystycznego budynku wysunięta jest przed resztę gmachu, zaakcentowana kolumnami i tympanonem, a także zwieńczona kopułą.
Budynek szpitala kradnie uwagę rozmiarem, natomiast tuż przed nim, trochę w jego cieniu, znajduje się mniejszy, choć starszy świadek historii. Kościół Colțea lub Trzech Hierarchów wzniesiono pod koniec XVII lub na początku XVIII wieku w stylu brâncovenesca z domieszką baroku, stylu bizantyjskiego, rumuńskiego i włoskiego. Kościół był częścią klasztoru Colțea, który nie przetrwał trzęsienia ziemi w 1802 roku.
Bukareszt nie byłby sobą, gdyby niedaleko zacnych historycznych budynków, nie wcisnął modernistycznej bryły, np. z 1976 roku, jaką jest wieżowiec mieszczący Grand Hotel.


Plac Uniwersytecki – imponujące pomniki
Bulevardul Ion C. Brătianu tak naprawdę ledwie liznęliśmy, skręcając od razu w Bulevardul Regina Elisabeta. Na samym początku jedna z istotniejszych ulic w centrum miasta przybiera formę placu, który ma własną nazwę, to Plac Uniwersytecki.
Oprawa w postaci dostojnych kamienic i kilku monumentów wprowadza wielkomiejską aurę oraz powagę miejsca. Aranżacje architektoniczną stanowi przede wszystkim gmach Uniwersytetu (w czasie naszej wizyty zasłonięty rusztowaniami), liczne kamienice i pomniki. Interesująco prezentują się bliźniacze budynki ulokowane w południowej części placu. Obie kamienice stoją na narożnej działce i w tym najbardziej eksponowanym miejscu, zaakcentowane są półokrągłym ryzalitem zwieńczonym kopułą i latarnią.
Istotnym elementem miejskiego pejzażu są pomniki. I to nie byle jakie! Na solidnym cokołach, w pozach ukazujących dumę i siłę, przedstawiono: Gheorghe Lazara – rumuński pedagog, teolog, tłumacz i inżynier, Ion Eliade-Rădulescu – poeta liryczny i epicki, biograf i satyryk, Michał Waleczny – hospodar Wołoszczyzny i Mołdawii, książe Siedmiogrodu, jedna z najważniejszych postaci w historii Rumunii (na przełomie XVI i XVII wieku) oraz Spiru C. Haret – rumuński matematyk, astronom i pedagog.


Jedna z głównych ulic miasta – Bulevardul Regina Elisabeta
W takiej scenerii weszliśmy na główny bieg Bulevardul Regina Elisabeta. Jedna z głównych ulic w centrum Bukaresztu, oddających przepych i wielkomiejskość z przełomu XIX i XX wieku. Liczne, bardzo ładne i eleganckie kamienice, niezmącone nadto powojennymi wstawkami. Wędrując w stronę Ogrodów Cișmigiu, wielokrotnie zatrzymywałem się, chcąc lepiej przyjrzeć zabudowie. Niektóre z kamienic zrobiły na mnie wrażenie, jak gdybym przeniósł się do Bukaresztu, który był nazywany Małym Paryżem.
Stolica Rumunii ma wiele twarzy, bardzo często owe “twarze” patrzą na siebie, bądź stoją ramie w ramie. W przypadku Bulevardul Regina Elisabeta mamy do czynienia z tą elegancką, dostojną i ekskluzywną odsłoną miasta.







Ogrody Cișmigiu – dla tego miejsca chętnie wrócę do Bukaresztu wiosną
W ten czas doszliśmy pod bramę wejściową Ogrodów Cișmigiu, vis-a-vis których pręży się Pałac Ministerstwa Robót Publicznych. Gmach pobudowany w latach 1906-1910 w stylu neorumuńskim, zaprojektował Piotr Antonescu. Obecnie mieści się w nim Urząd Miasta. Z okien urzędowych gabinetów pracownicy muszą się piękny widok na Ogrody Cișmigiu, które następnej kolejności odwiedziliśmy.
Tak jak w przypadku ulic, placów, wszelkiej maści pomników lub zabytków, zimowa aura nie zniekształca zbyt mocno ich odbioru, tak w przypadku parków, zielonych bulwarów, skwerów itp. jest zgoła inaczej. Nie mogliśmy jednak odpuścić spaceru po tym jakże ważnym dla Bukaresztu miejscu.
Ogrody Cișmigiu są bowiem najstarszym parkiem w mieście! Park założono w 1847 roku na powierzchni niemal 15 ha. Nawet w lutym parkowe alejki przyciągnęły licznych spacerowiczów, więc latem musi tu być gwarno i kolorowo. Widać, że Ogrody Cișmigiu są ładnie utrzymane, pełne zieleni, alejki równe i czyste, mała architektura nawiązująca do dawnych czasów. Środkową część parku zajmuje sztuczny zbiornik wodny, niestety w okresie zimowym opróżniony. Niewątpliwie chciałbym wrócić do Bukaresztu latem, chociażby dlatego, by móc ujrzeć Park Cișmigiu w pełnej krasie.




Reprezentacyjna Calea Victorei – przyglądamy się NAJważniejszej przestrzeni w Bukareszcie
Od dłuższego czasu poruszamy się w ścisłym centrum Bukaresztu, pokazując Wam jak prezentują się poszczególne budynki, ulice, place. Jako wisienkę na torcie zostawiłem główną, reprezentacyjną i najokazalszą ulicę Bukaresztu – Aleje Zwycięstwa (Calea Victoriei).
Aleja Zwycięstwa ciągnie się z południa na północ przez 2,7 km, będąc tętniącym życiem sercem Bukaresztu. Aleją Zwycięstwa została na pamiątkę pochodu zwycięskiej armii rumuńskiej, która wróciła z wojny o niepodległość w 1878 roku. Wcześniej zaś, od 1692 roku, kiedy została wytyczona przez Constantina Brâncoveanu, nosiła nazwę Podul Mogoşoaiei (Most do Mogoşoai).
Oddając się spokojnej przechadzce Calea Victoriei, zapoznaliśmy się z różnoraką architekturą, zwartą w wielkomiejskie pierzeje zabudową, jak również wolno stojące, reprezentacyjne gmachy i zabytki, na tle których wypada zrobić zdjęcie. Liczne restauracje, sklepy, hotele i punkty usługowe sprawiają, że za dnia jak i nocą, Aleja Zwycięstwa pełna jest mieszkańców i turystów.
Różnorodność architektoniczna
Różnorodność architektoniczna, tak typowa dla Bukaresztu, widoczna jest już na samym jej początku. Blisko Dymbownicy, vis-a-vis siebie, stoją – okazała 100-letnia kamienica i szary, powojenny blok z podcieniami.
Przenosząc się kawałek na północ, miasto odsłania swoje najlepsze karty! Monumentalny, acz piękny i proporcjonalny gmach mieszczący Narodowe Muzeum Historii Rumunii oraz zjawiskowy Pałac CEC, stanowią kwintesencję architektury z końca XIX wieku.

Okazały Pałac Pocztowy
Inspiracją dla arch. Alexandru Savulescu przy projektowaniu Pałacu Pocztowego, była placówka pocztowa w Genewie. Okazały eklektyczny budynek wyróżnia się zaakcentowaną dziesięcioma kolumnami doryckimi fasadą, poprzedzoną schodami składającymi się z dwunastu stopni. Wysunięte przed front boczne części gmachu są dodatkowo wyższe i zwieńczone kopułami. Dawniej Pałac Pocztowy, dzisiaj Muzeum Filatelistyczne oraz, przede wszystkim, Narodowe Muzeum Historii Rumunii. Powierzchnia 8000 metrów kwadratowych ROBI WRAŻENIE! Dla porównania, powierzchnia wystawiennicza Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku ma 5000 m2, a uwierzcie, ciężko w ciągu dnia wszystko ogarnąć. Przy kolejnej wizycie w Bukareszcie, obiecuje, zajrzę do Narodowego Muzeum Historii Rumunii.



Pałac CEC – gmach robiący duże wrażenie!
Zdaje się największe wrażenie wywołał na mnie, mimo całej reszty, Pałac CEC (Casa de Economii și Consemnațiuni). Pałac CEC zbudowano w miejscu wyburzonego w 1875 roku kościoła na siedzibę publicznej instytucji oszczędnościowej (najstarszy rumuński bank). Budynek w stylu Beaux-Arts zakończono w 1900 roku, czerpiąc z zasad francuskiego neoklasycyzmu z wykorzystaniem nowoczesnych na owe czasy materiałów, takich jak żelazo i szkło. Imponujące jest wejście zakończone łukiem i podtrzymywane przez kolumny, a zwieńczone szklano-metalową kopułą. Narożniki budynku zdobą herby i kopuły. Polecam zobaczyć Pałac CEC po zmroku. W moim odczuciu jeden z piękniej iluminowanych budynków, jakie widziałem.



Reprezentanci różnych czasów stoją ramie w ramie, tworząc przeciekawą, wielkomiejską ulicę
Przy Alei Zwycięstwa stoją reprezentanci różnych czasów – przełomu XIX/XX wieku, modernizmu z początku lat 30-tych XX wieku, budynków z lat 60-tych i 70-tych zeszłego stulecia, a nawet bardziej współczesnych realizacji. Wszystko obok siebie, ramie w ramie, tworząc wielkomiejską, ciekawą architektonicznie i barwną ulicę.
Całkiem ciekawy blok z pionowymi i poziomymi podziałami, tworzącymi loggie oraz wysokimi słupami tworzącymi podcienie, stoi obok XIX-wiecznej, subtelnie zdobionej kamienicy, zwieńczonej kopułą. Chodźmy dalej, gdzie “patrzą” na siebie pięknie dekorowana fasada kamienicy oraz modernistyczny budynek firmy telefonicznej. Zbudowany w stylu art deco, wyróżnia się 56-metrową wieżą z umieszczonym na niej zegarem. Inny budynek w podobnym stylu, stoi przy Strada Ion Câmpineanu i widoczny jest z Calea Victioriei.
Patrząc na mapę, Aleja Zwycięstwa wije się jak wąż. Dzięki temu, patrząc z perspektywy, budynki nachodzą na siebie, splatając i ściskając, tworząc pełen miejskości i różnorodności architektonicznej obraz. Różne fasady, style, wysokości, zdobienia, wieże, szyldy. Serce dużego miasta.







Plac Rewolucji i kolejna dawka wspaniałych historycznych budynków
Na wysokości Cerkwi Kretzulescu, Calea Victoriei przybiera szerszą formę. Na długości niemal 350 metrów rozciąga się wzdłuż opisywanej ulicy Piața Revoluției (Plac Rewolucji), następnie parking i Parcul Ateneului. Interesująca przestrzeń wypełniona jest ciekawą architekturą.
Wspomniałem o Cerkwii Kretzulescu, zbudowanej w latach 1720-1722 w stylu brâncovenesc, wyróżniającej się spośród młodszych kolegów. Osobiście bardzo lubię lokalne odmiany ogólnych stylów architektonicznych. Nadają one bowiem charakter miastu/regionowi/państwu i wpływają na to, jak zostanie ono zapamiętane.




Obeszliśmy zgrabną świątynie, po czym mą uwagę przykuł wspaniały gmach – Centralna Biblioteka Uniwersytecka im. Karola I. Budynek wzniesiony w latach 1891-1893 i zaprojektowany przez francuskiego architekta Paula Gottereau, jest jednym z ładniejszych i dostojniejszych w stolicy Rumunii. Bogata w detale i ciekawa kompozycyjnie fasada, prezentuje się świetnie wraz ze stojącym przed nią pomnikiem konnym króla Karola I.


Naprzeciw znajduje się inny monumentalny gmach – dawny Pałac Królewski, obecnie Narodowe Muzeum Sztuki. Historia zabudowy tego miejsca sięga 1815 roku, jednakże w 1926 roku niemal cały budynek strawił pożar. W latach latach 30-tych XX wieku wzniesiono ów gmach na nowo w stylu neoklasycystycznym.
Ateneum Rumuńskie – jeden z najchętniej fotografowanych budynków w Bukareszcie
To nie koniec, gdyż kawałek dalej, stoi jeden z najchętniej fotografowanych budynków w Bukareszcie – Ateneum Rumuńskie. Poświęcony sztuce i nauce, został wybudowany w 1888 roku, a zaprojektowany przez architekta Alberta Gelleron. Neoklasycystyczna architektura gmachu widoczna jest przede wszystkim w portyku, czyli tympanonie opartym na sześciu kolumnach. Nad wejściem góruje ozdobiona pilastrami kopuła. We wnętrzu mieści się sala koncertowa z niemal 800 miejscami na widowni. Wpisując w wyszukiwarce “Bukareszt” niemal na 100 % pokaże się Wam Ateneum Rumuńskie widziane z perspektywy niewielkiego skweru. To jeden z bardziej rozpoznawalnych budynków w Bukareszcie.



Udaliśmy się w dalszą drogę, na północ Aleją Zwycięstwa. Zwarta, pierzejowa zabudowa, wciąż budziła zainteresowanie kontrastami. Raczej średnio piękne bloki, ładne kamienice, mała świątynia, w parterach zaś sklepiki i knajpki.

Kierując się w stronę Placu Rzymskiego
W pewnym momencie, odbiliśmy w prawo (na wschód), kierując się bocznymi uliczkami do Placu Rzymskiego. Potrzebowałem wymienić jeszcze trochę grosza, a poza tym, celem były mniej turystyczne rewiry. Nim dotarliśmy na Plac Rzymski, kilkukrotnie cykałem zdjęcia przeuroczym kamienicom/pałacykom, obserwując jednocześnie, że mieszają się one z zaniedbanymi fasadami bloków mieszkalnych.







“Polska” dzielnica
Na wschód od Placu Rzymskiego i Bulevardul General Gheorghe Magheru, rozciąga się dzielnica Icoanei. Okolica “kupiła” nas bogatymi, stylowymi, historycznymi willami, jak również nazwami ulic. Ucieszyło mnie, że akurat przy ulicach Polskiej i Piłsudskiego, stoją tak piękne budynki. A jak ładnie musi być tutaj latem? Widać, że prócz okazałych zabytkowych willi, okolica jest mocno zadrzewiona, a więc w cieplejszych miesiącach przyjemnie zielona.



Odkrywanie takich miejsc cieszy mnie najbardziej
Szukając głębiej w tkance miasta, ruszyliśmy dalej na wschód, docierając do ulicy Strada Vasile Lascăr. Bardzo ładne, choć przykurzone kamienice, są tutaj świetnym tłem dla mających czasy świetności dawno za sobą tramwajów. Szliśmy więc wzdłuż tejże drogi, oglądając nieco zakulisowy, choć dostępny dla każdego Bukareszt. Mijaliśmy piękne, zdobione kamienice, brzydkie bloki i szklane biurowce, towarzyszyły nam piskliwe tramwaje i zaspy śniegu.
Odkrywanie takich miejsc często cieszy mnie bardziej, niż zwiedzanie typowo turystycznych atrakcji. Owszem, wiele z nich robi wrażenie i warto je zobaczyć, ale nie warto na tym poprzestawać. Chcąc zobaczyć prawdziwą odsłonę miasta, taką bez filtrów, taką gdzie żyją zwykli ludzie, wystarczy zboczyć z utartych szlaków.



Spacerując wzdłuż linii tramwajowej, doszliśmy do ulicy Calea Moșilor i to tam zrobiłem najciekawsze zdjęcia. Na pewnym jej fragmencie, napotkaliśmy wypalone i zdewastowane kamienice, mające dużą wartość artystyczną. Widać to szczególnie po tej najokazalszej, z dwoma wykuszami, szczytami i wieloma zdobieniami nad otworami okiennymi. Pierzeja wygląda jak chwile po zniszczeniach wojennych. Z jednej strony smutny, z drugiej intrygujący i ciekawy widok.






Generalnie w okolicy dominowały zaniedbane kamienice, budujące nostalgiczny, smutny obraz tej części miasta. Skłoniło mnie to do cyknięcia dwóch czarno-białych fotografii.


Niedaleko zobaczyliśmy też Synagogę Chóralną z 1866 roku zbudowaną według projektu Enderle’a i Freiwalda.

Po zaplanowanym zwiedzaniu, przeszliśmy się jeszcze po Starym Mieście, szukając dobrej pizzerii. Wieczór spędziliśmy z pizzą w mieszkanku, oglądając na laptopie filmy podróżnicze i wspominając wszystko, co dotychczas zobaczyliśmy.
Spacer po zmroku przy -10 stopniach!
To jednak nie koniec, gdyż wymyśliliśmy, iż udamy się sfotografować Pałac Ludu już po zmroku. Temperatura spadła do -10 stopni, zrobiliśmy więc szybki marsz wokół terenu, na którym stoi Parlament. Uwierzycie, że taki spacer to niemal 3 km?! Zrobiłem kilka nocnych fotek, które możecie zobaczyć poniżej.



Dwie ciekawostki
Z ciekawostek, byliśmy świadkami ostatniej fazy budowy Katedry Zbawienia Ludu (inaczej Katedra Narodowa), a więc ogromnej cerkwii, które zdominowała krajobraz Bukaresztu. Budowana w stylu neobizantyjskim, nawiązuje architekturą do zabytkowych prawosławnych świątyń. Imponujące są jej rozmiary! To największa budowla Kościoła Prawosławnego na świecie. Ponad 126 metrów długości, 135 metrów wysokości, 44 metry wysokości nawy, 6100 m2 powierzchni użytkowej i pojemność szacowaną na 7000 wiernych. Drugą ciekawostką jest sklep o takim samym szyldzie, wnętrzu i układzie jak nasza Żabka, tyle, że nazywa się “Frog”. W ten czas zakończyliśmy późno wieczorny spacer, udając się do “naszej” kamienicy.
Jak zapamiętałem Bukareszt?
Bukareszt to PRZECIEKAWE miasto, zarówno piękne, jak i szpetne. Walec historii przetoczył się przez stolicę Rumunii, która obecnie dźwiga się z niedoli. To miasto MONUMENTALNYCH gmachów, oryginalnych i ślicznych świątyń, wieeeelu powojennych, komunistycznych bloków, licznych pałacyków/willi, zieleni i parków. Bukareszt jest miastem dla wrażliwych i uważnych podróżników. Łatwo wydać ocenę, ale WARTO znać cały obraz. We mnie Bukareszt wywołał nutkę niedosytu i jestem pewien, że wrócę tutaj w cieplejszym czasie, aby raz jeszcze zobaczyć miejsca, w których brakowało mi zieleni. Jestem bardzo ciekaw fontann, Narodowego Muzeum Historii Rumunii, Parku Herăstrău w letniej odsłonie, jak również odkrywania nieturystycznych ulic i zaułków.
Kilka (istotnych) słów na koniec
Dziękuję za wizytę na blogu i lekturę artykułu pokazującego jakże ważny fragment Bukaresztu. Mam nadzieję, że wpis okazał się ciekawy, i pamiętajcie proszę, że na blogu jest jeszcze PIERWSZA część z całego dnia w Bukareszcie, gdzie pokazałem okolice słynnego Parlamentu i jedno z ładniejszych miejsc w stolicy Rumunii.
A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!
Zachęcam również do zaglądania i śledzenia mnie na FB – Miejski Wojażer i IG – miejskiwojazer. Dziele się tam na bieżąco miejscami, które odwiedzam. Załączam zdjęcia, piszę na żywo z danego miejsca i dodaje relację.
Odkrywajcie Europę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!