Jurmala (Łotwa) – schludny kurort z pięknymi plażami i drewnianą architekturą skąpaną w zieleni

J

Cześć moi Drodzy!

Śmiało mogę napisać i od tego właśnie zacznę – mam nowe bliskie memu sercu miejsce, do którego chciałbym wracać. To Ryga – stolica Łotwy. Być może powodem jest podobieństwo do mojego Gdańska, być może klimat “bloku wschodniego”, który zawsze rozbudza u mnie sentyment, a być może urok, dzikość, piękno, monumentalność i wielowarstwowość tego miasta. Pewnie wszystko po trochu.

W dniach 17-18 czerwca 2025 roku wraz z kumplem wybraliśmy się na Łotwę – do Rygi i Jurmali. Spędziliśmy ŚWIETNY czas, ciesząc się urokiem odwiedzonych miejsc, smakiem znanych już nam produktów i kosztowaniem klimatu, który jest tak bliski memu sercu.

Już w listopadzie, kiedy to pierwszy raz rozgościliśmy się w stolicy Łotwy, postanowiłem, że muszę tam wrócić. Dla lepszej pogody, dla przeciekawych miejsc, dla kuchni, dla lepszych zdjęć, bo mam do niej słabość, bo mnie intryguje, bo mimo wad jest pociągająca.

Wróciłem i się nie zawiodłem. Wręcz zachwyciłem. I o tym chciałbym Wam opowiedzieć. Na blogu znajdziecie już artykuły pokazujące Rygę, ale tym razem mam dla Was zdjęcia z letniej pory, mam nowe miejscówki, mam przemyślenia i ciekawe (bo już nie pierwsze) spojrzenie. Mam również Jurmale – przepiękne nadmorskie miasto, które napewno się Wam spodoba.

Co WAŻNE, to DRUGI artykuł opisujący ten wyjazd. Pozostałe znajdziecie poniżej:

A więc, zapraszam serdecznie do lektury i życzę samych dobrych inspiracji 🙂


Leciwe perony Dworca Kolejowego w Rydze skryte są za fasadą nowoczesnego kompleksu handlowego. W poszukiwaniu kas biletowych, zajrzeliśmy w kilka zakątków dworcowej przestrzeni, nabyliśmy bilety uprawniające nas do przejazdu do Jurmali, a w oczekiwaniu na pociąg, udaliśmy się do kawiarni.

ISTOTNA kwestia przy podróży pociągiem z Rygi do Jurmali

Bilet z Rygi do Jurmali kosztuje 2 euro, a pociągi na tej trasie kursują, w zależności od pory, co 15-30 minut. Miejcie na uwadze, że na tablicach i pociągach nie ma nazwy “Jurmala”, a np. Dubulti lub Sloka – są to, można rzec, dzielnice tego miasta. W zależności do której części Jurmali chcecie dojechać, wybieracie odpowiednią stację.

Na terenie Jurmali pociąg zatrzymuje się na stacjach: Lielupe, Bulduri, Dzintari, Majori, Dubulti, Pumpuri, Melluzi, Asari, Vaivari, Sloka. Nowoczesne, pachnące nowością składy, kontrastują z wysłużonymi peronami. Po kilku chwilach wsiedliśmy do pociągu jadącego do stacji “Sloka”, ale wysiedliśmy nieco wcześniej, na stacji “Dubulti”.

Poczucie bycia w drodze

Nie wiem jak jest u Was, ale jazda pociągiem (bądź też innymi środkami komunikacji miejskiej/państwowej) wyzwala we mnie poczucie bycia na wyjeździe. To poczucie bycia w drodze, do celu, sprawia, że czuje się szczęśliwy, że robię coś, co kocham. Jadąc przez Rygę, obserwowałem zmieniający się za oknem krajobraz. Mostem nad Dźwiną, obok szarych blokowisk, punktów handlowych, starych domów, mknęliśmy do Jurmali, zaś później już w granicach wspaniałej nadmorskiej miejscowości. Od razu mi się spodobała!

Jurmala – krótka charakterystyka miasta

Jurmala to miasto o charakterze uzdrowiskowym, położone nieopodal Rygi, nad Morzem Bałtyckim, między Zatoką Ryską a rzeką Lelupą. Największym atutem Jurmali są plaże, bowiem kurort rozciąga się na długości 25 km dzikiego wybrzeża. Miasto zajmujące 100 km2 i zamieszkane przez 55 tysięcy osób, powstało w 1959 roku z połączenia kilkunastu położonych obok siebie letniskowych miejscowości. Co istotne, uzdrowisko w tym miejscu istniało już w XVIII wieku, zaś w XIX stuleciu stało się bardzo popularne, między innymi wśród oficerów rosyjskiej armii. Na blogu “FOTO podróże BPE” przeczytałem, że Jurmala to sympatyczny kurort pozbawiony kiczowatych atrakcji. Jak najbardziej się z tym zgadzam. Między innymi to mnie w niej ujęło. Nie mniejsze znaczenie ma przepiękna drewniana zabudowa, gęsta zieleń i długie, piaszczyste, wspaniałe plaże.

Kościół Ewangelicko-Luterański

Przed wyjazdem zerknąłem na mapę i stwierdziłem, że najlepszym miejscem, z którego rozpoczniemy spacer po Jurmali, będzie dzielnica Dubulti. Wysiedliśmy więc na stacji o tej samej nazwie, na peronie z widokiem na rzekę Lelupe.

Kilka kroków w kierunku morza, w głąb tkanki miasta, przekonało mnie o jego wyjątkowej urodzie i klimacie. Zatrzymaliśmy się przy Kościele Ewangelicko-Luterańskim, gdyż zarówno on, jak i całe otoczenie, buduje atmosferę przemiłego miejsca. Świątynia została zbudowana w latach 1907-1909 w stylu secesyjnym. Za projekt, podkreślający tradycję narodowego romantyzmu, odpowiada architekt Wilhelm Ludwig Bockslaff. Kościół o bajkowych kształtach pokryty różnorakim tynkiem z wybijającą się wieżą w otoczeniu gęstej zieleni, cudownie pozuje do obiektywu.

Małe arcydzieła

W pobliżu kościoła, wzdłuż ulic Baznicas iela i Pils iela, stoją stare drewniane domostwa, a całości dopełnia przyuliczna zieleń. Atmosfera Jurmali od początku przypadła mi do gustu, a spacerując czułem się tak, jakbym odpakowywał prezent na pod choinką na Boże Narodzenie. Określenie “drewniane domostwa” nie jest adekwatne, bowiem nie są to zwyczajne domy z drewna – to małe arcydzieła. Spójrzcie tylko na zdjęcia.

Szeroka i piaszczysta plaża!

Kilka chwil później znaleźliśmy się na plaży, i to jakiej plaży. Stosunkowo szerokiej, piaszczystej, z ciągnącym się wzdłuż niej lasem i wydmami. Poczułem się trochę jak w domu (Gdańsku). Podobne do siebie (choć świetne) obrazki urozmaicały nachalne nieco ptaki i poustawiane na środku piasku ławki. Oglądając cały ten nadmorski krajobraz, słuchając fal i patrząc w dal, dotknąłem szczęścia.

CUDNA architektura drewniana

Jurmala to około 25 km wspaniałych plaż, a jednocześnie miejsce CUDNEJ architektury drewnianej. Starałem się, i to samo polecam Wam, aby wędrówkę plażą, przeplatać szwendaniem się wzdłuż losowo wybranych ulic. Na terenie dzielnic Dubulti i Majori, przy każdej niemal ulicy/uliczce, napotkać można śliczne domy z jeszcze wspanialszymi ogrodami.

Zdecydowaliśmy się chociażby na przejście ulicą Juras iela, przy której ZACHWYCIŁO mnie wiele domów. Drewniana zabudowa w tym rejonie jest wzorowo odremontowana, detale zachwycające, a estetyka zieleni może zawstydzić niejednego ogrodnika pracującego na zlecenie gwiazd Hollywood. Gołym okiem widać, że domy są w rękach zamożnych osób – i świetnie – mają dobrą opiekę, a my, cuda do podziwiania.

Pawilon Morski i pomnik żółwia

Dzielnica Majori znana jest z dwóch zjawiskowej urody budynków ulokowanych tuż obok plaży. Do pierwszego z nich – Pawilonu Morskiego – doszliśmy ulicą Tirgonu iela. Jakże to emblematyczny widok – pełen detali i piękna gmach z łopoczącą na wietrze Łotewską flagą z plażą i morzem w tle. Pawilon Morski został zbudowany na początku XX wieku z myślą o wczasowiczach Jurmali. Dwukondygnacyjny drewniany budynek z narożną wieżyczką, ryzalitami i wieloma dekoracjami, prezentuje się nieprzeciętnie z perspektywy plaży.

W pobliżu stoi pomnik żółwia, który robi za super kompana do fotografii. Stojąc tak obok żółwia i rozglądając się wokół, byłem pozytywnie zaskoczony całą nadmorską infrastrukturą Jurmali. Począwszy od kładek na plaży, toalet i przebieralni, przez liczne bary, stacje ratowników i ich sprzęt, aż po estetykę i czystość plaż. Łotewskie wybrzeże jest naprawdę ładne i gotowe na plażowiczów.

Plaże i architektura z perspektywy wody

Napisałem, że dzielnica Majori słynie z dwóch zjawiskowej urody budynków ulokowanych tuż obok plaży. Drugim jest drewniany gmach o pastelowym odcieniu zieleni z początku XX wieku. Z tego co wyczytałem, dawniej budynek oferował kąpiele. Pomyślałem, że widok z perspektywy wody może być jeszcze lepszy i… wszedłem do wody. Ależ to było świetne doświadczenie, orzeźwienie i inne spojrzenie na okolicę. Pocztówkowe pejzaże Jurmali są właśnie tutaj, jednakże to nie wszystko, chodźmy więc dalej.

W ramach ciekawostki i by wywołać Wasz uśmiech, przywołam pewną anegdotkę. Otóż chcąc wykąpać się w morzu, zostawiliśmy plecaki na ławce. Kolega też wszedł do wody, więc nasze rzeczy zostały bez opieki. W pewnym momencie się odwracamy, a tam złodzieje… Ptaki postanowiły zabrać się za pałaszowanie mojego plecaka! 😉 Udało im się wydziobać dziurkę i zjeść trochę mojego ulubionego serka marki Karums :O Co je odganiałem, te wracały po więcej 😀

Jomas iela – deptak bez kiczu, za to schludny i z klasą

Wracając do zwiedzania, przez dzielnicę Majori biegnie ulica Jomas iela, będąca miłym deptakiem. Uzdrowiskowy charakter Jurmali jest odczuwalny i tutaj. Raczej luźno rozlokowana (choć tworząca pierzeje) niska drewniana zabudowa, liczne restauracje i sklepy, wokół dużo zieleni. Przepięknie oglądać zadbane stare domy z drewna, w których działają biznesy, które żyją.

Spacer deptakiem przekonał mnie o tym, że Jurmala pozbawiona jest kiczowatych atrakcji typu: kolorowe balony z helem, piskliwe pieski na baterie, ogromne szyldy bądź Pan z wężem pozującym do zdjęć. Tutaj tego NIE MA. Jest za to spokój, ład i porządek. Jest estetycznie i tak, jak powinno być w miejscu, które ma pomóc odpocząć.

Cerkiew Matki Boskiej Kazańskiej

Warto przyjrzeć się poszczególnym budynkom i ich detalom. Zabytkowe domy z wieżyczkami i pięknymi dekoracjami wraz z drzewami tworzą miłą oś widokową, zamkniętą przez Cerkiew Matki Boskiej Kazańskiej. Prawosławna świątynia została zbudowana pod koniec XIX wieku i zniszczona w 1962 roku. Całkiem niedawno została odbudowana, ale powiem Wam, że nie mając o tym w czasie zwiedzania pojęcia, byłem pewien, że to zabytkowy obiekt. To musi znaczyć, że cerkiew odbudowano w należyty sposób.

Park Leśny Dzintari i darmowa wieża widokowa

Za cerkwią rozciąga się piękny Park Leśny Dzintari, a co za tym idzie, weszliśmy do kolejnej dzielnicy – Dzintari. Park jest świetnie zagospodarowany! Liczne alejki z ławeczkami, drewniane kładki, ładnie wkomponowane w otoczenie pawilony (w jednym jest toaleta, w drugim kawiarnia), tor rolkarski, park linowy i wieża widokowa – to wszystko tutaj na Was czeka.

Wieża widokowa jest jedną z ciekawszych tego typu atrakcji, jakie miałem okazje zobaczyć. Metalowa, ażurowa konstrukcja, obłożona jest drewnem. Na samą górę wiedzie ponad 200 schodów, ale po drodze, co widać z dołu, można się zatrzymywać. Świetnym pomysłem są wystające fragmenty, pozwalające odpocząc i kontemplować widok, jednocześnie nie przeszkadzając tym, którzy korzystają ze schodów.

Z samej góry rozciąga się wspaniała panorama! Morze zieleni i Zatoka Ryska łączą się w pełnym harmonii krajobrazie. Jurmala to zielone miasto i z tej perspektywy jest to doskonale widoczne. Jedynie niektóre budynki są widoczne, ale wszystkie te drewniane cuda, nikną w gęstej zieleni. Spacerując po Jurmali pomyślałem, że to miasto w lesie tuż nad morzem. Naprawdę można tutaj odpocząć.


Kilka (istotnych) słów na koniec

Jurmala zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i chętnie tam wrócę. A Wy, jeśli chcielibyście zobaczyć wybrzeże podobne do Polskiego, a jednocześnie bez tego całego kiczu i dzikich tłumów, wpadajcie na Łotwę, do Jurmali. To tylko 30-40 minut pociągiem z Rygi.

A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zachęcam również do zaglądania i śledzenia mnie na FB – Miejski Wojażer i IG – miejskiwojazer. Dziele się tam na bieżąco miejscami, które odwiedzam. Załączam zdjęcia, piszę na żywo z danego miejsca i dodaje relację.

Odkrywajcie Polskę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Ostatnie wpisy

Archiwa