Góry Witosza – niebezpieczny górski szlak i cudny Wodospad Bojana (a to wszystko obok wielkiego miasta)

G

Cześć moi Drodzy!

Z niepohamowaną przyjemnością pragnę Wam przekazać, że w dniach 22-26 sierpnia 2025 roku byłem w Bułgarii, która to była trzydziestym odwiedzonym przeze mnie krajem.

Już od dłuższego czasu pragnąłem odwiedzić Sofię, a uczucie to urosło, gdy przeczytałem artykuł na blogu wycieczkomania.pl i przypomniałem sobie film na kanale YouTube gdziebądź.

Wraz z Żonką wybraliśmy się do Bułgarii, by przez 4 dni eksplorować, doświadczać i postarać się choć trochę zrozumieć jej stolicę – Sofię, oraz drugie największe miasto – Płowdiw.

To był krótki, acz PRZEPIĘKNY czas, dużo pozytywnych emocji i zaskoczeń, nowe perspektywy, masa ciekawych miejsc oraz sytuacji, które zapamiętamy na długo.

Na łamach bloga, w niniejszej serii artykułów, postaram się Wam pokazać Sofię i Płowdiw. Opowiem o miejscach, zabytkach i historii, podpowiem jak najlepiej zwiedzać owe miejsca i na co zwrócić uwagę.

To DRUGI artykuł z wyjazdu do Bułgarii. Pozostałe macie poniżej:

Wspólnie przejdziemy ulicami Sofii i Płowdiw, rozejrzymy po placach, zajrzymy do zabytków, spojrzymy na miasto z góry i wyjaśnimy ich skomplikowaną strukturę.

Zapraszam serdecznie do lektury!


Niebezpieczny szlak w górach – dzień drugi w Bułgarii

Drugi dzień w Bułgarii spędziliśmy w Sofii i tuż obok miasta, wędrując górskimi szlakami z prawdziwego zdarzenia. Z jednej strony poranna Msza Święta i budzące się powoli do życia miasto, z drugiej dziewicza natura niemal 1000 metrów powyżej niego.

W niniejszym artykule zobaczycie jak dostaliśmy się bez zmęczenia na wysokość niemal 1500 metrów n.p.m., jak wygląda niebezpieczny szlak do Wodospadu Bojana oraz gdzie można się udać na niedzielną Mszę Świętą.

Zapraszam serdecznie do lektury!


Poranny spacer i Msza Święta

Niedzielny poranek rozpoczęliśmy zwyczajowo od spojrzenia na miasto. Słoneczko zapowiadało świetny dzień. Pozytywnie naładowani, zjechaliśmy na śniadanko. Mając już swoje ulubione produkty, skonsumowaliśmy porcje, po czym wróciliśmy po najpotrzebniejsze rzeczy i wyszliśmy z hotelu.

Poranne promienie słońca dodały barw ulicznemu krajobrazowi. Tonące w słońcu kamienice i drzewa, wiodły wzrok ku górom, które właśnie tego dnia na nas czekały.

Skoro to niedziela, to dobrze pójść do kościoła na Mszę Świętą (przynajmniej dla nas to istotne). Jak się okazało, w samym centrum Sofii, w Kościele Św. Józefa, odbywają się nabożeństwa po Polsku. Skorzystaliśmy z tej miłej opcji. Po mszy wybiła 10:00, a miasto powoli budziło się z letargu.

Miasto z rana… coś pięknego!

Nie wiem jak Wam, ale mnie z rana, przy słoneczku, każde miasto zdaje się takie świeże, czyste, spokojne, fotogeniczne i zapraszające spacerów. Przeszliśmy obok Cerkwi Sveta Nedela, zajrzeliśmy do Rotundy Św. Jerzego i skierowaliśmy w stronę Placu Petko R. Slaveykov. Podłużny plac jest częścią ulicy Graf Ignatiev. Nieco od niej szerszy, wysoko zabudowany, tonie w zieleni drzewek, zapewniających upragniony cień. Tramwaje, fontanna, pomnik, mała architektura i sklepy, nadają miejskiego stylu.

Kawałek dalej cyknąłem dwa miłe dla oka zdjęcia. Otulona zielenią Cerkiew Siedmiu Świętych Apostołów ze stojącą przed zabytkiem grupką turystów oraz widok dwóch kamienic, które wraz z drzewami, dobrze oddają klimat Sofijskich ulic.

Doszliśmy pod Narodowy Pałac Kultury, patrząc z radością na góry. Wznoszą się dumnie za miastem, choć z tej perspektywy, wydają się łagodne. Nic bardziej mylnego, ale o tym przekonacie się za kilka akapitów.

Miejskim autobusem w góry?! 🚍

Będąc w Sofii, pragnąłem choć na chwile wejść na górski szlak i dostać się do którejś z naturalnych atrakcji. Pociągała mnie ta wizja i wybrałem, że dotrzemy do Wodospadu Bojana. W ramach przygotowań dowiedziałem się, że na górę, na niemal 1500 metrów n.p.m., w okolicę Złotego Mostu, można wjechać autobusem! Linia numer 61 ma swój przystanek między innymi na południe od Narodowego Pałacu Kultury, wzdłuż Bulgaria Blvd, pod Mostem Zakochanych.

WIELKIE miasto 🏙️, a obok… WIELKIE góry 🏔️

Autobus pokonuje niejako za nas ponad 900 metrów przewyższenia. Z jednej strony to prawda, nie musimy się męczyć z pokonaniem szlaku pod górę, ale uwierzcie, w dół wcale nie jest lżej. Wysiedliśmy z autobusu w okolicy Złotego Mostu. Dopiero byliśmy w sercu ponad milionowej stolicy kraju, minęło niecałe 40 minut, by znaleźć się w środku dzikiej natury. Kilka stopni mniej, wokół gęsty lar, głazy i skały, kilka sklepików i oznaczenia szlaków. Niesamowite i przepiękne doświadczenie.

Wyjątkowe położenie Sofii

Dajcie proszę znać, czy znacie inne duże miasto (powyżej miliona mieszkańców), które sąsiaduje z górami? I nie mam na myśli wzgórz wybijających się kilkaset metrów powyżej miasta, bo takich jest bez liku. Myślę o górach takich jak tutaj, gdzie szczyt (Czarny Wierch – 2290 metrów n.p.m.) jest 1740 metrów powyżej miasta. Sofia pod tym względem jest unikalna, tym bardziej, że granice administracyjne miasta przebiegają tak, iż obejmują część pasma górskiego.

Spokojny początek szlaku

Początek szlaku przebiega ulicą, przy której znaleźć można kilka miejsc z gastronomią. W jednym z nich się posililiśmy. Minęliśmy polanę, idąc dalej asfaltowo-brukowaną drogą, doszliśmy do kolejnej polanki, w pobliżu schroniska Momina Skała. Wiele osób wypoczywało na łonie natury, natomiast mało kto zszedł ze szlaku, by popodziwiać roztaczający się widok.

ŚWIETNY punkt widokowy na miasto

Za polanką zaczęła się nieco trudniejsza droga, a więc typowy górski szlak. Szumiący potok, hałasująca rzeka, liczne kamienie i skały, gęstość drzew i między tym wszystkim ścieżka prowadząca do wodospadu. Tutaj już nie było mowy o samochodach, a dzika natura znalazła się na wyciągnięcie ręki.

Przecięliśmy Bojańską rzekę, a kilkaset metrów dalej, wyszliśmy na ŚWIETNY punkt widokowy. Musieliśmy co prawda nadłożyć trochę drogi, ale było warto. Położona jakieś 900 metrów niżej Sofia z tej perspektywy jest na tyle daleko, że ma się poczucie totalnego oderwania od miasta. Owszem, widać budynki i rozkład zabudowy, ale czuć i słychać tylko góry. Niewielka polanka z ławeczką pozwala odpocząć z widokiem na Sofię, jak również rozejrzeć po magiczne górskie pejzaże. Cudna chwila.

Trudniejsza część szlaku, tuż obok wodospadu

Szlak do Wodospadu Bojana do tej pory był stosunkowo łatwy, trudno zrobiło się już blisko wodospadu, którego wciąż nie widzieliśmy, ale słyszeliśmy coraz wyraźniej wodne grzmoty. Otóż do wodospadu należy zejść stromą, kamienistą, wielostopniową i zygzakowatą ścieżką. Trzeba zachować szczególną ostrożność i należycie stawiać każdy krok, a nietrudno o utratę uwagi obok wysokich skalistych ścian i widoków otwierających się między drzewami.

Wodospad Bojana 🤩

Wodospad Bojana jest najwyższym wodospadem z masywie górskim Witosza. Woda spływa z północnych zboczy pasma górskiego, tworząc widowiskowy wodospad o wysokości ok. 25 metrów. Wodospad dzieli się na kilka mniejszych, spływając kaskadowo po skałach. Stojąc w dole i zadzierając głowę w górę, widok jest niesamowity.

Równie CUDNOWNE jest samo miejsce. Zacieniona dolina, wokół kilkudziesięciometrowej wysokości pionowe ściany porośnięte gdzieniegdzie zielenią, pod stopami krystalicznie czysta woda. Poczucie “otulenia” przez naturę sprawia, że każdym zmysłem uciekamy od bodźców, które na co dzień zawracają nam głowę.

Dwie godziny trudnego schodzenia w dół do miasta

Spędziliśmy pod wodospadem kilka pięknych chwil i nadszedł czas na pokonanie szlaku wiodącego do miasta. Zdaje się, że skoro będziemy szli w dół, pójdzie szybko i łatwo. Nic bardziej mylnego. Zaczęliśmy długą i męczącą drogę, wymagającą uwagi, skupienia i sił przez 2 godziny. Trasa jest stroma, usłana kamieniami, skałami, powalonymi drzewami. Każdy krok bywa wyzwaniem, a niekiedy trzeba pomyśleć, jak pokonać dany odcinek.

Dla ludzi wprawionych w chodzeniu po górach to pewnie błache zadanie, dla nas, niewprawionych górołazów, było to całkiem ciężkie. Nie sposób oddać w opisie takiej trasy, gdyż to 2 h ciągłego schodzenia po stromej drodze, skalnymi schodami, pod lub nad powalonymi drzewami. Najlepiej tego doświadczyć.

“difficult and dangerous trail” 🧗

Pod koniec, już widząc miejskie zabudowania, zwróciliśmy uwagę na tabliczkę informacyjną. Jak się okazało, do Wodospadu Bojana prowadzą dwa szlaki – “easy trail” i “difficult and dangerous trail”. Jak myślicie, którym szliśmy? 😉


Kilka (istotnych) słów na koniec

Dziękuję Wam za lekturę artykułu o Górach Witosza i wizytę na blogu. Sofia, miasto ponad milionowe, sąsiaduje z dzikimi górami i szczytami niemal 2300 metrów n.p.m. Skorzystajcie z mojego pomysłu na zwiedzanie lub spróbujcie to zrobić na własną rękę, z własnym planem. Gwarantuje, wrócicie zachwyceni!

A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!

Postaw kawę dla 7 zdjęć z Gdańska i Miejski Wojażer na buycoffee.to

Zachęcam również do zaglądania i śledzenia mnie na FB – Miejski Wojażer i IG – miejskiwojazer. Dziele się tam na bieżąco miejscami, które odwiedzam. Załączam zdjęcia, piszę na żywo z danego miejsca i dodaje relację.

Odkrywajcie Europę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Ostatnie wpisy

Archiwa