Krakowska Nowa Huta -Spacer w poszukiwaniu ciekawych miejsc

K

Cześć moi drodzy!

Zabieram Was w kolejną podróż. Tym razem, opisałem dla Was podróż z bratem na południe Polski, a dokładniej – do Krakowa i okolic. Na miejscu byliśmy 3 dni, z czego dzień, poświęciliśmy na Olkusz, Zamek Rabsztyn i Pustynię Błędowską.

Będzie sporo majestatycznego, pięknego Krakowa, będzie Nowa Huta, czyli miejsce, które odwiedziłem po raz pierwszy w Krakowie, pokażę Wam Olkusz – miasto z pięknym Rynkiem, zobaczycie Zamek Rabsztyn z góry, a do tego poznacie Pustynię Błędowską.

Obiecuję, nie będziecie się nudzić, a opisy jak i zdjęcia, zachęcą Was do zaplanowania wizyty w jednym z tych miejsc.

Zapraszam w podróż po Krakowie i okolicach!


Co ważne! Czytacie CZWARTY wpis z serii z Krakowa i okolic. Pozostałe macie poniżej:

Trzeci dzień w Krakowie – kierunek Nowa Huta

Trzeci dzień wycieczki, w całości spędziliśmy w Krakowie. Zaczęliśmy od spokojnego spaceru ulicami Starego Miasta, które będąc tak duże i ciekawe, skrywało ulice, których do tej pory w czasie tej wizyty nie widzieliśmy. Zawitaliśmy również na Nową Hutę, gdzie zobaczyliśmy kilka jakże ciekawych miejsc.

Tramwajem nr 22 do Nowej Huty

Już od dłuższego czasu miałem chrapkę na Nową Hutę. Postanowiłem, że tym razem odwiedzę tę dzielnicę miasta. Do Nowej Huty, pojechaliśmy tramwajem numer 22 z Placu Grunwaldzkiego.

Jechaliśmy do niemal samego końca linii, bowiem pierwszym punktem zwiedzania był Kopiec Wandy. Po drodze bacznie przyglądałem się miastu. Musicie wiedzieć, że lubię przejeżdżać przez różne, nieznane mi części miasta właśnie komunikacją miejską.

Nowa Huta – krótka charakterystyka

Po dłuższym czasie, przejeżdżając przez tzw. Plac Centralny, rozpoznałem to charakterystyczne miejsce. Czytając o Nowej Hucie, podzielonej obecnie na 5 różnych dzielnic, nie sposób nie zobaczyć zdjęcia owego placu i okolic z lotu ptaka.

Zabudowa Nowej Huty, powstawała od końca lat 40-tych wraz z kombinatem metalurgicznym (hutą). Głównym projektantem był Tadeusz Ptaszycki, który nawiązywał w realizacjach do modernizmu, a nawet renesansu.

Kopiec Wandy – najstarszy w Krakowie

Do zabudowy jeszcze wrócimy, tymczasem dodarliśmy pod Kopiec Wandy. Datowany na VII-VIII wiek, jest najstarszym z Krakowskich kopców. Wysoki na 14 metrów, zwieńczony jest pomnikiem autorstwa Jana Matejki.

Z góry rozpościera się daleki i szeroki krajobraz miasta. Najlepiej widać pobliską okolicę szczelnie wypełnioną zielenią, aczkolwiek wiem, że przy dużym zoomie (jakiego nie posiadam) można dostrzec chociażby Zamek na Wawelu.

Teren u podnóża kopca, stanowi miejsce rekreacji mieszkańców, którzy leżą na leżakach, trawie, przejeżdżają rowerami.

Kierunek – ulica Klasztorna

Chcąc dostać się do kolejnego z miejsc na trasie zwiedzania, musieliśmy nieco “pobłądzić”. Udaliśmy się na południe od kopca, skręcając następnie w kierunku przystanku tramwajowego “Fort Mogiła”. Obok znaleźliśmy tunel pod wielopasmową ulicą, wychodząc na ul. Bardosa. Później wędrowaliśmy ulicą znanego już nam Tadeusza Ptaszyckiego, skręcając w lewo w ul. Klasztorną.

Drewniany Kościół Narodzenia Pańskiego i Św. Bartłomieja

Przy ul. Klasztornej stoi Kościół Narodzenia Pańskiego i Św. Bartłomieja. XV-wieczny, drewniany kościółek z XVIII-wieczną polichromią we wnętrzu, robi niesamowite wrażenie. Niekoniecznie gabarytami, natomiast niewątpliwie godnym podkreślenia jest, iż to najstarszy drewniany kościół w Polsce o trzech nawach w układzie halowym.

Godny polecenia teren Opactwa Cystersów

Niemal vis-a-vis niego, rozciąga się teren Opactwa Cystersów. Składają się na niego Kościół Matki Bożej Wniebowziętej i Św. Wacława, Klasztor Ojców Cystersów i Ogród Jana Pawła II. Historia świątyni sięga XIII wieku. Kolejne wieki przynosiły wiele szkód, po których odbudowywano kościół w innej formie.

Kościół Matki Bożej Wniebowziętej i Św. Wacława

Obecnie, wchodząc na teren opactwa, oglądamy barokową fasadę z 1780 roku. Szeroka, zwężająca się ku górze, podkreślona jest pilastrami, biegnącymi przez całą jej wysokość. Wnętrze, a dokładniej nawy boczne, transept i prezbiterium, kryją gotyckie sklepienia krzyżowo-żebrowe, z kolei nawa główna posiada XVIII-wieczne sklepienie kolebkowe z lunetami. Warto wejść do środka również ze względu na ponad 100-letnią polichromię autorstwa Jana Bukowskiego.

Ogród Jana Pawła II

Po wyjściu z kościoła, przeszedłem się po Ogrodzie im. Jana Pawła II. Piękne, zielone miejsce, pozwala zobaczyć, iż w głębi kościół posiada cechy gotyckie.

Zalew Nowohucki – genialne miejsce rekreacji

Ulice Klasztorna i Bulwarowa, łączą Opactwo Cystersów z Zalewem Nowohuckim. Zalew Nowohucki jest sztucznym zbiornikiem wodnym, powstałym w 1957 roku. Zajmuję powierzchnię 7 ha, zaś cały obszar rekreacyjny wraz z zalewem – 17 ha.

Zaskoczyłem się na ogromny plus, gdyż wokół wody biegnie wygodny bulwar z małą architekturą (ławki, latarnie, kosze na odpady). Do tego mamy boiska, place zabaw, tężnię, a nawet niewielką plażę i zaplecze gastronomiczne w postaci foodtrucków. Zadziwiła mnie ilość ludzi, korzystających z uroku tego miejsca. Jak widać, Zalew Nowohucki jest chętnie odwiedzany przez okolicznych mieszkańców.

Zabudowa, z której znana jest Nowa Huta

W kierunku Placu Centralnego, skierowaliśmy się Al. Solidarności. Zabudowa jasno i wyraźnie mówi nam, kiedy była wznoszona. 5 kondygnacji, kolumny pod balkonami, wysokie podcienia, znacząco wystający gzyms, świadczą o architekturze socrealistycznej.

Mnie w tego typu zabudowie podoba się ład, jasne ramy ulic i placów, lokale usługowe w parterach, nawiązanie do dawniejszych stylów architektonicznych. Można rzec, że jest to styl budowania, oparty na tych najdawniejszych, choć oczywiście na inną skalę.

Łąki Nowohuckie i świetny widok na miasto

Stojąc na Placu Centralnego im. Ronalda Reagana i patrząc na południe, dostrzegłem szeroki widok. Podeszliśmy bliżej. Południowa cześć starej Nowej Huty, ulokowana jest na zboczu, poniżej którego, na powierzchni 57 ha, rozciągają się Łąki Nowohuckie.

Zielone zbocze jest świetnym miejscem odpoczynku, dodatkowo zapewnia widoki na wspomniane łąki. W dalszej części krajobrazu, dominują wielkie chłodnie kominowe na terenie Elektrociepłowni Kraków, zaś w tle majaczą górskie szczyty. W tym miejscu, zakończyliśmy spacer po Nowej Hucie i już wiem, że przy kolejnej wizycie, poświęcę tej dzielnicy więcej czasu.

Dodatkowo, trzymajcie mapkę z trasą, którą przeszedłem po Nowej Hucie

Dodatkowo trzymajcie krótki filmik, złożony z ujęć zrobionych w czasie wizyty w 2020 roku w Krakowie

Ostatnie chwile w Krakowie i powrót do Gdańska

Wróciliśmy tramwajem do centrum miasta, aż pod Teatr Bagatela. Zjedliśmy pożywny obiad w CK Browarze, po którym, udaliśmy się na ostatni spacer na Starym Mieście. Świetnie było móc ponownie wejść z ulicy Szewskiej na Rynek, który w ciemności, odkrywa swoje najpiękniejsze walory. Do domu odjechaliśmy kilkanaście minut po 22:00, by po przesiadce w Inowrocławiu, do Gdańska dojechać przed 7:00 rano.

Podsumowanie 3 dni w Krakowie i okolicach

Owe 3 dni w Krakowie i okolicach, wspominam z uśmiechem na ustach i świetnymi miejscami w pamięci. Zwiedziliśmy wspaniały, majestatyczny, elegancki i pełen magii Kraków, a w tym Stare Miasto, Kazimierz, Tyniec, Nową Hutę, która była dla mnie nowością. Dodatkowo udaliśmy się do Olkusza, Zamku Rabsztyn i na Pustynie Błędowską. Niby tylko 3 dni (w porównaniu do 8 w zeszłym roku), ale jestem z tej wyprawy bardzo zadowolony. Zawsze będę lubił odkrywać Krakowskie zakątki, uwieczniać na zdjęciach i doceniam, iż mamy tak bogate, doskonale zachowane miasto w Polsce.

Kilka (istotnych) słów na koniec

Dziękuję serdecznie za wizytę na moim blogu i lekturę wpisu. Jest to czwarty i ostatni wpis, pokazujący mój wyjazd z bratem do Krakowa w sierpniu 2020 roku. Jeśli tego nie zrobiliście, możecie przeczytać poprzednie części, które zamieściłem na górze.

Zaglądajcie również na MIEJSKI WOJAŻER na FB.

Odkrywajcie Polskę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Jeden komentarz

  • Miejsce laduja na liscie miejsc, ktore musze odwiedzic. Costam slyszalam o Azorach, ale nie zdawalam sobie sprawy, ze az tyle ciekawych miejsc mozna tam odkryc. Gorace zrodla i Vila Franca zdecydowanie najbardziej przypadly mi do gustu. Tylko te loty i przesiadki troche mnie dobijaja:) Fajne w taki deszczowy dzien poczytac o ladnych miejscach, ktore na nas czekaja:) Pozdrawiam:)

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa