Nietuzinkowy sposób na zwiedzanie Starego Miasta w Krakowie

N

Cześć moi drodzy!

Zabieram Was w kolejną podróż. Tym razem, opisałem dla Was podróż z bratem na południe Polski, a dokładniej – do Krakowa i okolic. Na miejscu byliśmy 3 dni, z czego dzień, poświęciliśmy na Olkusz, Zamek Rabsztyn i Pustynię Błędowską.

Będzie sporo majestatycznego, pięknego Krakowa, będzie Nowa Huta, czyli miejsce, które odwiedziłem po raz pierwszy w Krakowie, pokażę Wam Olkusz – miasto z pięknym Rynkiem, zobaczycie Zamek Rabsztyn z góry, a do tego poznacie Pustynię Błędowską.

Obiecuję, nie będziecie się nudzić, a opisy jak i zdjęcia, zachęcą Was do zaplanowania wizyty w jednym z tych miejsc.

Zapraszam w Podróż po Krakowie i okolicach!


W niniejszym wpisie, pokazuję Wam w jaki sposób zwiedziliśmy z bratem Stare Miasto w Krakowie. Jest to nietuzinkowy pomysł, dający inaczej, uważam lepiej, poznać ten przepiękny obszar staromiejski.

Zapraszam serdecznie na nietypowy spacer po Starym Mieście w Krakowie 🙂

Na mapce poniżej zaznaczyłem trasę, którą opisuje w tym wpisie

Dojazd do Krakowa

Z Gdańska do Krakowa, wyruszyliśmy z bratem przed północą jeszcze w czwartek 27 sierpnia. W stolicy Małopolski, zameldowaliśmy się po 9:00 rano, po czym zaczęliśmy spokojny spacer po mieście. Był to mój szósty lub nawet siódmy w Krakowie. Muszę przyznać, że z każdym kolejnym, to miasto robi na mnie coraz większe wrażenie. Do tego jeszcze dotrzemy.

Plac Jana Nowaka-Jeziorańskiego i mentalne “wejście” w miasto

Zaczęliśmy od Placu Jana Nowaka-Jeziorańskiego, usytuowanego przed wejściem do Galerii Krakowskiej, czyli de fakto Dworca Kolejowego. Ów plac jest dobrym miejscem, aby przygotować się do dalszego spaceru. Można usiąść na jednej z wielu dużych ławek i, podziwiając XIX-wieczny Pałac Wołodkowiczów, hotele: Europejski, Polonia i Warszawski oraz stary budynek dworca, zjeść coś, napić się, wyciągnąć aparat.

Takie 10 minut pozwoli na spokojnie “wejść” w miasto, wsłuchać w stukot tramwajów, spojrzeć na klimatyczne napisy z nazwami wymienionych wyżej hotelów czy popatrzeć na ludzi. Oboje właśnie tak zrobiliśmy, by następnie ruszyć przed siebie.

Żywa i głośna -> nieoczywista i mało znana (ulice)

Kładka nad ulicą Lubicz, pozwoliła na uchwycenie kilku ujęć właśnie na tę ulicę. A jak sami widzicie na zdjęciach niżej, jest to świetna, miejska ulica z tramwajami i zabudową.

Żywą, głośną przestrzeń, zamieniliśmy na nieoczywistą ulicę Radziwiłłowską oraz Zamenhofa. Poczułem się, jak gdybym szedł przez Lwów. Z resztą, wiele osób widzi podobieństwo obu tych miast.

Jeden z twórców plant

Idąc ul. Zamenhofa, tuż przy jej końcu, gdy minęliśmy ostatnią z kamienic, weszliśmy na planty. Nie było naszym celem jakoś dłużej tutaj spacerować, natomiast cieszył fakt złapania cienia oraz kadru z Pomnikiem Floriana Straszewskiego i kamienic w tle. Przeczytaliśmy, iż pomnik pochodzi z 1874 roku, upamiętnia zaś jednego z twórców plant. Nie pozostaje nic innego, jak podziękować, gdyż Kraków bez plant, niewątpliwie byłby miastem uboższym.

Wówczas, weszliśmy na dobre w ulice Starego Miasta

Mój pomysł na spacer był taki, aby iść “w poprzek Starego Miasta”, to znaczy w poprzek głównym i każdemu znanym ulicom Floriańskiej, Św. Jana czy Sławkowskiej. Wędrowaliśmy więc ze wschodu na zachód, z zachodu na wschód i ponownie tak samo.

Wzdłuż ulicy Pijarskiej

Nim weszliśmy na ul. Pijarską, która była pierwszą na naszej staromiejskiej trasie, nie mogłem nie spojrzeć i nie uwiecznić pięknego widoku, na który składają się Teatr im. Słowackiego, kamienice przy ul. Szpitalnej oraz wieże Kościoła Mariackiego.

Sama ulica Pijarska, wije się między murami obronnymi i ślicznymi fasadami kamienic. Na wysokości Bramy Floriańskiej, wzrok ciągnie ku Rynkowi przez ul. Floriańską właśnie, zaś kawałek dalej mamy śliczne zestawienie budynków składających się na Muzeum Czartoryskich – Pałac Czartoryskich, Klasztorek i dawny Arsenał. Tuż obok mamy ulicę Św. Jana, a tam piękną fasadę Kościoła Przemienienia Pańskiego, zbudowaną w latach 1759-1761. Słońce wydobywało skryte piękno z murów Klasztoru o. Pijarów oraz Pałacu Badenich przy ul. Sławkowskiej.

Mamy do czynienia z cudem!

Ulicą Reformacką, dotarliśmy na Plac Szczepański, jeden z kilku pięknych placów na Starym Mieście w Krakowie. Nie nawiązując konkretnie do tej przestrzeni, ale generalnie jeśli chodzi o Stare Miasto, nie ma ono sobie równych w Polsce i zapewne nie tylko. Wędrując urokliwymi ulicami, patrząc na zadbane, historyczne kamienice, na detale, elegancje każdego placu, ilość zabytków, zadbanie wszystkiego oraz skalę (Stare Miasto w Krakowie ma niemal 80 ha!), mamy do czynienia z pewnym cudem. Cudem, że przez kilka stuleci przetrwała nam taka historyczna spuścizna.

Owszem, pisałem TUTAJ, że mój Gdańsk, licząc obszary staromiejskie (w Gdańsku chodzi o Główne Miasto) nie ma sobie równych w kraju jeśli chodzi o ilość, jakość i unikalność zabytków monumentalnych (Wielka Zbrojownia, wiele bram obronnych, Dwór Artusa, Ratusz, Bazylika Mariacka, Kościół Św. Mikołaja). Zdanie podtrzymuje, aczkolwiek Kraków “wygrywa” jako całość, czyli tym co ma między obiektami monumentalnymi.

Wzdłuż ulicy Św. Tomasza

Kolejną ulicą w poprzek, była ul. Św. Tomasza. Urokliwa ze względu na kamienice, raczy również innymi aspektami. Przecina bowiem ul. Sławkowską lub Floriańską, co daje świetne widoczki. Po drodze, zwraca uwagę niewielka, ale pięknie umiejscowiona świątynia – Kościół Św. Jana Chrzciciela i Św. Jana Ewangelisty.

Mały Rynek -> Rynek Główny -> Szczepańska

Ulicą Św. Krzyża, doszliśmy do ul. Mikołajskiej i tym samym na Mały Rynek. Tam spędziliśmy kilka chwil, nagrywając ujęcia, które znalazły się w filmiku, który zamieściłem na końcu wpisu. Następnie przeszliśmy przy północnej pierzei Rynku Głównego.

Rynek zawsze robi na mnie niesamowite wrażenie! Ta przestrzeń, elegancja, jakość nawierzchni, przepiękne Sukiennice – działają na mnie jak magiczne zaklęcie. Wówczas ciężko pomyśleć, gdzie jest równie piękny plac. Oczywiście, gusta są różne, jest również mnóstwo ślicznych mniejszych rynków, ogromne wrażenie robi Rynek we Wrocławiu bądź Toruniu, jednak wydaje mi się, że tak czy inaczej Krakowski Rynek Główny pozostaje w pamięci.

Weszliśmy w ul. Szczepańską, z której fajnie prezentuje się Rynek właśnie, dalej przez plac o tej samej nazwie, doszliśmy na planty, by kawałek dalej, kroczyć ul. Szewską.

Szewska -> Rynek Główny -> Sienna

Po kilku wizytach w danym mieście, zaczyna się zauważać więcej, aniżeli przy pierwszym razie. Może z tego względu zauważyłem, że właśnie Szewska jest najbardziej uczęszczaną ulicą wiodącą ku Rynkowi. Prócz Floriańskiej i Grodzkiej rzecz jasna.

Ponownie przeszliśmy przez Rynek, wędrując tym razem ulicą Sienną. Powiem Wam, że pierwszy raz tak mocno odczułem klimacik owej ulicy, zatem warto, abyście będąc w Krakowie, sami to sprawdzili.

Dominikańska -> Franciszkańska

Po przejściu ul. Siennej, odbiliśmy na południe, ku ul. Dominikańskiej. Wraz z Placem Dominikańskim, Placem Wszystkich Świętych oraz ul. Franciszkańską, jest to przestrzeń oddzielająca położoną na północ od niej uporządkowaną część Starego Miasta, od tej położonej na południe, która jest bardziej chaotyczna.

Ciąg ulic i placów, daje oglądać wspaniałe uliczne krajobrazy. Poczynając od Kościoła Św. Trójcy, przez Kościół Św. Franciszka z Asyżu, kończąc na pięknych kamienicach. Do tego jeżdżą tędy tramwaje, dodając całości miejskiego sznytu.

Ulica pełna kościołów

Dalej było już trudniej iść cały czas w poprzek, gdyż jak napisałem wyżej, ulice nie są poprowadzone w tak uporządkowany sposób, jak na północ od Placu Wszystkich Świętych. Udało się z ul. Poselską, którą przecięliśmy Stare Miasto, oglądając również kilka pięknych obrazków, zaś dalej weszliśmy już od południa na ul. Grodzką.

Kościół Św. Idziego, Kościół Św. Marcina, Kościół Św. Andrzeja, Kościół Św. Apostołów Piotra i Pawła – każda świątynia inna, każda piękna, łączy je fakt, iż stoją przy ul. Grodzkiej.

Kierując się do hostelu

Placem Św. Marii Magdaleny, weszliśmy na ul. Kanoniczą, kierując pod Wzgórze Wawelskie. Jednak nie wchodziliśmy pod Zamek. Minęliśmy Wawel, gdyż za nim mieliśmy swój nocleg. Po zameldowaniu się, przepakowaniu i przede wszystkim odpoczynku, ruszyliśmy w dalszą drogę….

…ale o tym przeczytacie w kolejnym wpisie już za tydzień 😉

Dodatkowo trzymajcie krótki filmik, złożony z ujęć zrobionych w czasie wizyty w 2020 roku w Krakowie


Kilka (istotnych) słów na koniec

Dziękuję za wizytę na blogu i lekturę wpisu. Dajcie proszę znać jak wrażenia? Czy podoba się Wam tego typu spacer? Docenię każdą wiadomość zwrotną.

Za tydzień, pokażę Wam dalszą część dnia. Będzie trochę Kazimierza, będzie Kraków z góry, będzie piękny wieczór w Tyńcu.

Aby nie przegapić kolejnych wpisów na blogu oraz widzieć inne posty, warto ciut niżej polubić moją stronę MIEJSKI WOJAŻER na facebook’u.

Odkrywajcie Polskę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa