Letni spacer po RYDZE – urokliwe zaułki Starego Miasta, piękny park nad kanałem i spojrzenie z wysokości

L

Cześć moi Drodzy!

Śmiało mogę napisać i od tego właśnie zacznę – mam nowe bliskie memu sercu miejsce, do którego chciałbym wracać. To Ryga – stolica Łotwy. Być może powodem jest podobieństwo do mojego Gdańska, być może klimat “bloku wschodniego”, który zawsze rozbudza u mnie sentyment, a być może urok, dzikość, piękno, monumentalność i wielowarstwowość tego miasta. Pewnie wszystko po trochu.

W dniach 17-18 czerwca 2025 roku wraz z kumplem wybraliśmy się na Łotwę – do Rygi i Jurmali. Spędziliśmy ŚWIETNY czas, ciesząc się urokiem odwiedzonych miejsc, smakiem znanych już nam produktów i kosztowaniem klimatu, który jest tak bliski memu sercu.

Już w listopadzie, kiedy to pierwszy raz rozgościliśmy się w stolicy Łotwy, postanowiłem, że muszę tam wrócić. Dla lepszej pogody, dla przeciekawych miejsc, dla kuchni, dla lepszych zdjęć, bo mam do niej słabość, bo mnie intryguje, bo mimo wad jest pociągająca.

Wróciłem i się nie zawiodłem. Wręcz zachwyciłem. I o tym chciałbym Wam opowiedzieć. Na blogu znajdziecie już artykuły pokazujące Rygę, ale tym razem mam dla Was zdjęcia z letniej pory, mam nowe miejscówki, mam przemyślenia i ciekawe (bo już nie pierwsze) spojrzenie. Mam również Jurmale – przepiękne nadmorskie miasto, które napewno się Wam spodoba.

A więc, zapraszam serdecznie do lektury i życzę samych dobrych inspiracji 🙂


Podróż z Gdańska do Rygi

Do Rygi podróżowaliśmy z Gdańska samolotem linii Ryanair. Wylot o 7:00 we wtorek i powrót o 21:25 w środę był IDEALNY. Jeden nocleg i praktycznie dwa dni na miejscu. Koszt biletów również przyjemny – 140 zł z obie strony.

Niestety na chwilę obecną (kwiecień 2026) Wizzair ani Ryanair NIE LATA do Rygi. Można zdecydować się na lot z Gdańska do Tallina, a stamtąd autobusem w 4,5 h jedzie się do Rygi.

Polecam ten nocleg

Zatrzymaliśmy się w Hotelu Hanza na Moskiewskim Przedmieściu – dzielnicy położonej na wschód od centrum miasta. Koszt – 240 zł za dwie osoby, w tym śniadanie i widok na słynny wieżowiec Łotewskiej Akademii Nauk.

Jak dotrzeć z lotniska do centrum Rygi?

W Rydze wylądowaliśmy koło 9:00 miejscowego czasu. Komunikacje między lotniskiem a centrum miasta zapewnia linia autobusowa numer 22. Koszt biletu ważnego 90 minut – 1,5 euro. Bilet można nabyć w automacie (do niego zwykle ustawia się kolejka) lub w kiosku obok, gdzie zwykle jest mniej osób. Po wejściu do autobusu należy przyłożyć bilet do czytnika. Po drodze do centrum trafiliśmy na kontrolę biletów, a odbywa się ona tak, że autobus staje, do środka wchodzi 3-4 kontrolerów, robią swoje, wychodzą i w ten czas autobus rusza. Nie wiem czy to norma, ale tym razem kontrolerów asystowała policja. Po około 30-40 minutach dojechaliśmy do centrum miasta – w okolice Dworca Kolejowego i Targu Centralnego.


Na dobry początek krótka charakterystyka Rygi

Ryga to stolica Łotwy i zarazem największe miasto tego kraju. Ponad 600 tysięcy mieszkańców oznacza, że co trzeci Łotysz mieszka w tym właśnie mieście. Miasto o powierzchni ponad 304 km2 położone jest na rzeką Dźwiną i jej ujściem do Zatoki Ryskiej (Morze Bałtyckie). Dysponuje portem morskim i lotniczym, jest głównym ośrodkiem kulturalnym i naukowym na Łotwie. Ryga została założona w 1201 roku w miejscu osady Liwów z X wieku. Już w drugiej połowie XIII wieku zależała do związku Hanzy. Pierwsze kilka stuleci miasto poddało się silnym wpływom niemieckiej kultury. Przełom nastąpił w XVI wieku, kiedy Ryga znalazła się w Rzeczypospolitej. Następnie należała do Szwecji (1621-1710), a przez kolejne dwa stulecia (1710-1917) do carskiej Rosji. 18 listopada 1918 roku ogłoszono w Rydze powstanie niepodległej Republiki Łotewskiej. W 1940 roku miasto zostało wcielone do ZSRR, rok później zajęte przez Niemców (operacja Barbarossa), w 1944 roku ponownie wcielone do Związku Radzieckiego. Od 1991 roku, po ogłoszeniu niepodległości przez Łotwę, Ryga stała się ponownie stolicą państwa Łotewskiego.


Właśnie taki pierwszy kontakt z Rygą rekomenduję!

Miejscem, które idealnie nadaje się na początek zwiedzania, jest Targ Centralny. Wejście w klimat nowego miejsca jest bardzo istotne, a uwierzcie, Targ Centralny wraz z okolicą, potrafią zaciekawić.

Po wyjściu z autobusu, udaliśmy się pod wiaduktem, przy starym bruku i sfatygowanych torach tramwajowych w stronę majestatycznych hal targowych. Pięć pokaźnych hal zbudowano w latach 1924-1930 w stylu łączącym neoklasycyzm i art deco. Co ciekawe, dawniej służyły jako niemieckie hangary zeppelina.

We wnętrzu i na zewnątrz trwa handel – głównie warzywami, mięsem, rybami, serami, ale też różnymi artykułami gospodarstwa domowego, słodyczami, przyprawami, pamiątkami. Znajduje się tutaj również sekcja gastronomiczna, a tam również (choć nie tylko) dania Łotewskiej kuchni.

Klientami Targu Centralnego są rzecz jasna turyści, niemniej przeważają lokalni mieszkańcy. I to jest piękne! Móc posłuchać rozmów, podejrzeć co kupują, poobserwować. Jednocześnie okolica wciąż wymaga lepszego zagospodarowania, tu i ówdzie kręcą się bezdomni i czasami ludzie o dość ekscentrycznym zachowaniu. Właśnie taki pierwszy kontakt z Rygą rekomenduję.

Vecrīga – odkrywanie zaułków Starego Miasta i świetny punkt widokowy

Po sąsiedzku, po drugiej stronie ulicy 13 janvāra, pod którą trzeba przejść tunelem (również ciekawe miejsce pod kątem różnych osobistości), znajduje się Stare Miasto, inaczej Vecrīga. Dokładnie opisałem Stare Miasto TUTAJ – zapraszam do lektury.

W ramach drugiej wizyty w Rydze chciałem pewne miejsca nadrobić, jak i wrócić do tych, które są ponad przeciętne, ponadto latem panuje tutaj inny vibe.

Jedno z (wielu) podobieństw Rygi do Gdańska

Spacer po Starym Mieście rozpoczęliśmy od ulicy Kalēju – wąskiej, wyłożonej brukiem, wzdłuż której ciągną się kamienice, zapewne z XIX wieku. Z lewej strony ujrzałem bramę – według wikimapii Bramę Jana (a może Św. Jana, od pobliskiego kościoła?). Zbudowana z cegły, z umieszczonym nad przejazdem herbem Rygi. Co ciekawe, herb trzymają lwy, podobnie jak w Gdańsku. To tylko jedno z podobieństw łączących stolicę Łotwy ze stolicą województwa Pomorskiego.

Uroczy historyczny zakątek

Znaleźliśmy się w uroczym zakątku otoczonym historyczną zabudową, ponad którą wyrasta dach i szczyt Kościoła Św. Jana. Za kolejną bramą, weszliśmy na wąską, pełną historycznego klimatu uliczkę. Z lewej dominuje ceglana bryła Kościoła Św. Jana z portalem tuż obok chodnika i gotyckim szczytem wysoko ponad nim. Oś widokową zamyka potężny Kościół Św. Piotra.

Ależ odkrycie! Skryte uliczki na dziedzińcu dawnego Zakonu Kawalerów Mieczowych

Wzdłuż ulicy Skārņu chwalą się wspaniałymi fasadami stare domy (nawet XV-wieczne), a w jednym z nich, znaleźliśmy przejście bramne. Jak się okazało, brama ta prowadzi na dziedziniec dawnego Zakonu Kawalerów Mieczowych – niemieckiego zakonu rycerskiego w Inflantach. Obecnie to sieć ładnie odremontowanych, wyłączonych z ruchu uliczek. Ucieszyłem się z tego odkrycia, gdyż w listopadzie tutaj nie trafiliśmy.

Wyremontowane uliczki i przejścia wiodą obok wiekowych murów. Znaleźć można niskie, parterowe domy nakryte wysokim dachem pulpitowym, jak również wyższe kamienice. Jeden z budynków spodobał mi się szczególnie ze względu na stare drewniane drzwi i okiennice. Zauważyłem też w kilku przypadkach wysunięte ze szczytów budynków drewniane konstrukcje, wyglądające na element dźwigu. Być może to budynki gospodarcze, do których wciągano za pomocą małego żurawia różne produkty/przedmioty? Opuściliśmy to jakże schludne miejsce i podeszliśmy kilka kroków pod Kościół Św. Piotra.

Kościół Św. Piotra i genialny widok z wieży

Monumentalna świątynia z wysoką na 123 metry wieżą jest ważnym i wyróżniającym się elementem panoramy Rygi z drugiej strony Dźwiny. Największe wrażenie robi wysoki hełm, który stanowi połowę wysokości całej wieży. Wjeżdżając do centrum przez Most Kamienny, wieża Kościoła Św. Piotra od razu rzuca się w oczy. Jest NIESAMOWITA!

Postanowiliśmy, że tym razem zwiedzimy wnętrze i wjedziemy na punkt widokowy. Samo zwiedzanie świątyni kosztuje 3 euro, wraz z punktem widokowym – 9 euro. Wnętrze robi wrażenie rozmiarami i szczegółami, na które zwracał uwagę mój kolega. Na znajdujący się na wysokości ponad 70 metrów punkt widokowy, najpierw trzeba wejść schodami (na 3 piętro) i dalej, na samą górę, wjeżdża się windą.

Widok jest FENOMENALNY! Kościół Św. Piotra stoi niemal w centrum Starego Miasta, blisko rzeki, zatem gdzie nie spojrzeć, tam można wypatrzeć coś ciekawego. Z początku rozejrzałem się w kierunku Moskiewskiego Przedmieścia z dominującym wieżowcem Łotewskiej Akademii Nauk, łukowym konstrukcjom Targu Centralnego, widocznej aż po horyzont Dźwiny oraz potężnej, mierzącej niemal 370 metrów Ryskiej Wieży Telewizyjnej.

Świetnie prezentuje się widok na Most Kamienny, łączący brzegi Dźwiny i spajający Plac Łotewskich Strzelców z gmachem Biblioteki Narodowej. Spoglądając nieco bardziej na północ, za rzeką widać kilka nowoczesnych wieżowców, a bliżej, śliczne kamieniczki i Katedrę Najświętszej Maryi Panny z wieżą z hełmem wysoką na 90 metrów.

Oglądanie stojących obok siebie ładnych frontów i dachów, gdzieniegdzie zieleni, wieżyczek i placów, to wspaniała zabawa i element poznawania miasta. Polecam serdecznie punkt widokowy na wieży Kościoła Św. Piotra.


W tym momencie pojechaliśmy do Jurmali. Artykuł pokazujący tą uroczą nadmorską miejscowość, jak tylko się ukaże, będzie dostępny TUTAJ.


Park nad kanałem – oaza zieleni w sercu miasta

Pociąg do Rygi zwiał nam sprzed nosa, ale już 15 minut później przyjechał kolejny. Wróciliśmy do stolicy około 16:30, mieliśmy więc dużo czasu na dalsze zwiedzanie. Kiedy w listopadzie odkrywaliśmy Rygę, a szczególnie tereny zieleni urządzonej, czułem niedosyt. Pragnąłem zobaczyć jak wyglądają parki latem, kiedy zieleń jest bujna, a ludzie siedzą na trawce.

Szczególnie zależało mi na odwiedzeniu parku nad kanałem (dawną fosą), ulokowanym między Starym Miastem a XIX/XX wieczną częścią Śródmieścia. Z dworca to tylko kilka kroków, więc chwilę po powrocie z Jurmali, oddaliśmy się smakowaniu letniej parkowej atmosfery.

Park nad kanałem jest zjawiskowo ładny! Rozciąga się po obu stronach kanału, nad którym na trawie wypoczywają mieszkańcy i turyści. Po wodzie pływają mniejsze i większe łodzie, a tym przyglądają się klienci kawiarenek. Gęsta, acz zadbana zieleń przecięta jest siecią alejek. Główne ścieżki wiodą wzdłuż kanału, na którym tryskają fontanny, nad którym przerzucone są mostki.

Zza drzew, tak jakby dla przypomnienia, że jesteśmy w dużym mieście, wygląda nieśmiało zabudowa. Gmach Łotewskiej Opery Narodowej i Baletu z XIX wieku bądź liczne pełne kunsztownych zdobień kamienice.

Najurokliwiej jest za Pomnikiem Wolności, gdzie śliczne trawniki ozdobione są kompozycjami kwiatów i roślin, gdzie znajdują się strumyki i oczka wodne, a tło w postaci kamienic dodaje miejskiego kolorytu. Park jest zadbany, czysty i elegancki, pełen życia i ludzi. Spędzić czas w takim miejscu to sama przyjemność. Z jednej strony odpoczynek wśród świetnie urządzonej zieleni, z drugiej poczucie oddechu dużego miasta, które tak bardzo lubię.

Były koksowniki, pojawiły się ogródki restauracyjne

Opuściliśmy park, kierując się w stronę Baszty Prochowej. Wchodząc na ulicę Torna iela przypomnieliśmy sobie, jak w listopadzie stały tutaj koksowniki. Tym razem wzdłuż XVIII-wiecznych koszar były liczne wypełnione klientami restauracyjne ogródki.

Brama Szwedzka i śliczna uliczka

Idąc wzdłuż murów obronnych, doszliśmy do Bramy Szwedzkiej wzniesionej w końcu XVII wieku. Wkroczyliśmy tym samym w najładniejszy i najbardziej klimatyczny obszar Starego Miasta. Popatrzcie tylko jak prezentuje się uliczka Aldaru iela z perspektywy przejazdu bramnego. Nie mniej pięknie wygląda Brama Szwedzka z perspektywy tejże uliczki. A stoją przy niej dość skromne, ale pełne historii fasady. Szczególnie podoba mi się niski dom z wielkimi wrotami na rogu Aldaru iela i Trokšņu iela oraz jednoosiowa kamieniczka stojąca obok.

Najładniejszy fragment Starego Miasta

Zajrzeliśmy na uliczkę Mazā Pils iela ze słynnymi kamieniczkami, które zwykło się nazywać “Trzema Braćmi”. Najstarsza, gotycka kamienica z XV wieku ze stojącymi obok młodszymi, bo XVII-wiecznymi kamieniczkami, budują obraz starego, pełnego historii i klimatu miasta. Czuć powiew historii.

Obserwowanie Placu Katedralnego

Kolejnym miejscem, już mniej kameralnym, był Plac Katedralny. Spoczęliśmy na schodach w celu obserwacji placu, otaczającej go zabudowy i potężnej Katedry Najświętszej Marii Panny. Nieopodal znajduje się przeurocza uliczka Kramu iela, łącząca widokowo Kościół Św. Piotra i Katedrę, a konkretniej, wspaniałe wieże obu świątyń. Spoglądać z tak wąskiej, brukowanej uliczki na tak potężne bryły, to niesamowite uczucie.

Ten budynek kojarzy chyba każdy

Nie mogło nas zabraknąć na Placu Ratuszowym, przy którym stoi Ratusz, ale… i tak każdy cyka fotki stojącemu vis-a-vis Domu Bractwa Czarnogłowych. Średniowieczna budowla, przebudowana w duchu manieryzmu i odbudowana w latach 90-tych XX wieku jest najbardziej rozpoznawalnym zabytkiem w Rydze. Robi olbrzymie wrażenie! Proporcjami, detalami, jakością architektury i zadbaniem. Zdaje sobie sprawę, że to zabytek odbudowany, a więc nie jest oryginalny, ale mimo tego uważam, że jest tak samo wartościowy. Na Placu Ratuszowym pewna Pani na kontrabasie odgrywała muzykę Metallici, ludzie się zatrzymywali, inny robili zdjęcia, a ja poczułem się szczęśliwy, że mogę w tym uczestniczyć.

Idziemy na most

Po sąsiedzku znajduje się Plac Strzelców z pomnikiem im właśnie poświęconym, a dalej, w tle, Most Kamienny. Ładne światło zachęciło mnie do przejścia mostem, z którego zrobiłem kilka całkiem udanych zdjęć. Ryskie zabytki w świetle wieczornego słońca wyglądają świetnie.

Jedzonko i droga do hotelu

Przyszedł czas na jedzonko, poszliśmy więc do znanej nam restauracji “Ala Pagrabs”, gdzie wziąłem sobie piwko i słynne ciemnie pieczywo w czosnku. W innym miejscu zjedliśmy pizzę. Późnym wieczorem, przed 22:00, poszliśmy do zarezerwowanego na Moskiewskim Przedmieściu Hotelu Hanza. Minęliśmy opustoszały już Targ Centralny, socrealistyczny wieżowiec Łotewskiej Akademii Nauk i doszliśmy pod Kościół Jezusowy.

Ciekawym było doświadczyć tego kontrastu przejścia z pełnego ludzi i dźwięków Starego Miasta na opuszczone i ciche Moskiewskie Przedmieście. Dostaliśmy pokój na szóstym piętrze i gdy się lekko wychyliliśmy, można było dojrzeć mniejszego brata Pałacu Kultury i Nauki. W nogach było 22,5 km, w aparacie niemal 200 zdjęć, ale nade wszystko dużo pięknych emocji i przeżyć. Jak ja się cieszę, że tutaj wróciłem. Ryga to miejsce, do którego będę wracał.


Kilka (istotnych) słów na koniec

Dziękuję za lekturę artykułu i wizytę na blogu. Powrót do Rygi był świetnym pomysłem! Penetrowanie Starego Miasta, parku i Targu Centralnego to miód na moje serce. Polecam Rygę jako miejsce weekendowego wypadu – nie będziecie zawiedzeni.

A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zachęcam również do zaglądania i śledzenia mnie na FB – Miejski Wojażer i IG – miejskiwojazer. Dziele się tam na bieżąco miejscami, które odwiedzam. Załączam zdjęcia, piszę na żywo z danego miejsca i dodaje relację.

Odkrywajcie Polskę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Ostatnie wpisy

Archiwa