Ryga – wieczorne smakowanie klimatu miasta

R

Cześć moi Drodzy!

W niniejszym cyklu artykułów zabieram Was do krajów nadbałtyckich, a konkretniej, stolic Łotwy i Estonii. Wraz z kolegą wybraliśmy się w długi listopadowy weekend do Rygi i Tallina.

Czy podróż w listopadzie do miast położonych w północnej części Europy to dobry pomysł? Owszem, nie ma co liczyć na ciepełko, szybko robi się ciemno, a aura może lekko demotywować. Z drugiej strony, bazując na tym co zobaczyliśmy i czego doświadczyliśmy uważam, że ZDECYDOWANIE WARTO!

Rzecz jasna wszystko w promieniach słońca wygląda lepiej, aczkolwiek jeśli w czasie takiej “szarówy” jaka nas zastała w Rydze i Tallinie, coś zrobi wrażenie, to musi być SZTOS.

Mało tego, wyjazd do innego miasta nie oznacza li tylko ładnych obrazków, które można uwiecznić w pamięci aparatu bądź na mediach społecznościowych. Podróż to doświadczanie, szukanie różnic, inspirowanie się, wspomnienia, poznawanie, smaki, zapachy, historia. Właśnie z tego względu (choć nie tylko), uznaje nasz wypad za udany.

Do stolicy Łotwy wraz z kumplem udaliśmy się samolotem z Gdańska. Godzinka w powietrzu i znaleźliśmy się w podobnym, a jednak innym świecie. Ryga to miasto świetnie nadające się na weekendowy wypad! Jej różnorodność, mnogość atrakcji i położenie nad morzem, są najlepszym na to dowodem.

Co istotne, to TRZECI wpis relacjonujący tę wyprawę. Pozostałe macie poniżej:

W samej Rydze spędziliśmy półtora dnia i w tym czasie przeszliśmy niemal 30 km, zrobiłem ponad 270 zdjęć oraz 74 zdjęcia/filmiki telefonem. Odwiedziliśmy sporą ilość miejsc w centrum miasta i tuż obok niego, niestety zabrakło czasu na to, by podjechać nad morze (zbyt prędko robiło się ciemno).

Postaram się oddać różnorodność Rygi, na którą miała wpływ historia miasta. Uważam, że właśnie ta rożnorakość jest jej największą siłą. Klimat z lat 90-tych wokół Hal Targowych, powiew wschodu (pomniki, niektóre budynki), IMPONUJĄCY ceglany gotyk, śliczne zaułki Starego Miasta, jedyna w swoim rodzaju secesja, nowoczesna odsłona miasta, wspaniałe jedzenie i wiele więcej.

Zapraszam serdecznie do lektury!


Krótka charakterystyka miasta

Ryga to stolica Łotwy i zarazem największe miasto tego kraju. Ponad 600 tysięcy mieszkańców oznacza, że co trzeci Łotysz mieszka w tym właśnie mieście. Miasto o powierzchni ponad 304 km2 położone jest na rzeką Dźwiną i jej ujściem do Zatoki Ryskiej (Morze Bałtyckie). Dysponuje portem morskim i lotniczym, jest głównym ośrodkiem kulturalnym i naukowym na Łotwie. Ryga została założona w 1201 roku w miejscu osady Liwów z X wieku. Już w drugiej połowie XIII wieku zależała do związku Hanzy. Pierwsze kilka stuleci miasto poddało się silnym wpływom niemieckiej kultury. Przełom nastąpił w XVI wieku, kiedy Ryga znalazła się w Rzeczypospolitej. Następnie należała do Szwecji (1621-1710), a przez kolejne dwa stulecia (1710-1917) do carskiej Rosji. 18 listopada 1918 roku ogłoszono w Rydze powstanie niepodległej Republiki Łoweskiej. W 1940 roku miasto zostało wcielone do ZSRR, rok później zajęte przez Niemców (operacja Barbarossa), w 1944 roku ponownie wcielone do Związku Radzieckiego. Od 1991 roku, po ogłoszeniu niepodległości przez Łotwę, Ryga stała się ponownie stolicą państwa Łotewskiego.

Wieczorne smakowanie klimatu miasta

Podróż z Gdańska do Rygi

Do Rygi dolecieliśmy przed 15:00 tamtejszego czasu (warto pamiętać, że na Łotwie mamy przesunięcie czasu o godzinę do przodu względem Polski). Lotnisko zrobiło na mnie dobre wrażenie, jest nowoczesne, nie za wielkie, na tyle dobrze zaplanowane, że każdy bez problemu się odnajdzie.

Jak dojechać z lotniska do centrum miasta?

Komunikacje między portem lotniczym a centrum miasta zapewnia linia autobusowa nr. 22. Bilety w cenie 1,5 euro można kupić zaraz po wyjściu z terminala (kiosk lub automat, jest możliwość płatności kartą). Przystanek linii 22 ma miejsce tuż przed terminalem lotniska. Jazda trwa około 30 minut.

Przyklejony do szyby z ciekawością przyglądałem się migającym za oknem widokom. Mijając charakterystyczny gmach Biblioteki Narodowej, wjechaliśmy na Most Kamienny. Jadąc na drugi brzeg rzeki, podziwialiśmy potężne wieże Ryskich kościołów, wieżowce usytuowane nad wodą i stojący w oddali socrealistyczny gmach Łotewskiej Akademii Nauk. Niby tylko “kawałek” z Polski, a jednak inny świat.

Niesamowite pierwsze wrażenie

Niesamowitym było pierwsze spojrzenie na miasto z perspektywy pieszego. Wysiedliśmy z autobusu na wysokości Hal Targowych i udaliśmy w ich kierunku ulicą Prāgas iela. Poczułem, jak gdybym wylądował w Polsce, ale 20-30 lat temu. Amatorzy mocnych trunków, chaos, dość niechlujna przestrzeń. Torowisko tramwajowe, które, tak mi się zdawało, zostało dawno wyłączone z użytkowania, a jak się okazało, śmiga nim regularna linia tramwajowa. W tle pokaźne bryły Hal Targowych.

Targ Centralny – miejsc, które trzeba poczuć

Lubię takie miejsca, gdyż jestem przekonany, że właśnie na targach/rynkach można poczuć ducha danego miasta/kraju. Liczne stoiska z mięsem, rybami, kiszonkami, alkoholami, pamiątkami, jedzeniem na wynos, pieczywem, słodyczami, obsługiwały najczęściej Panie rosyjskojęzyczne. Poczułem klimat wschodu. Poczułem się świetnie.

W jednym z wywiadów Pan Robert Makłowicz powiedział, że ma pojemne serce i uwielbia najróżniejsze destynacje (nie ma jednego jedynego ukochanego kraju). Mam podobnie i jestem zdania, że wszędzie jest coś ciekawego, wartościowego, interesującego.

Mozaika wpływów widoczna nad rzeką

Pierwsze pół godziny w Rydze uświadomiło nas, że czeka nas fascynujący długi weekend. Zrobiło się “szaro”, to znaczy nie było już jasno, ale jeszcze się nie ściemniło. Ulica 11. novembra krastmala biegnie równolegle do Dźwiny i właśnie tam zobaczyliśmy poniższy obrazek.

Pomnik poświęcony poległym, rannym i utopionym w rzece podczas demonstracji 13 stycznia 1905 roku, w tle zaś majestatyczna Dźwina i słynny już gmach Łotewskiej Biblioteki Narodowej. Patrząc z kolei dalej, pojawiają się wieżowce (np. wieżowiec “Sun Stone” o wysokości 123 metrów) i równie wysoki pylon jednego z mostów. Ryga zaskakuje swą różnorodnością, tego nie da się ukryć.

Pomniki wyglądające dość “wschodnio”, stare tramwaje, a kawałek dalej współczesna zabudowa – szkło, metal i kolorowe szyldy. Jakby tego było mało, tuż obok znajduje się Stare Miasto, a tam, dobrze myślicie, jeszcze więcej rozmaitości. I to naprawdę doskonałych!

Plac Łotewskich Strzelców

Dokładniej opisze Stare Miasto w ramach trzeciego dnia zwiedzania (artykuł do przeczytania TUTAJ – artykuł będzie dostępny 10 sierpnia), natomiast na łamach niniejszego wpisu, chciałbym pokrótce opisać pierwsze wrażenie. Trafiliśmy na Skwer/Plac Łotewskich Strzelców – przestrzeń otwierającą się na Dźwinę, z drugiej strony wchodzącą w głąb Starego Miasta. Sam plac ładne i schludnie zagospodarowany, choć moją uwagę przykuły kontrasty architektoniczne. Ciekawie wygląda połączenie prostego, niskiego budynku mieszczącego Muzeum Okupacji Łotwy z wysoką wieżą Kościoła Św. Piotra, dachem Domu Bractwa Czarnogłowych i Ratuszem.

Pomnik, którego trzeba posłuchać

Zainteresowała nas jeszcze jedna, zdawałoby się, instalacja. Jak się okazało, to wymowny Pomnik Ofiar Okupacji Radzieckiej. Ściana od strony placu wyłożona czerwonym i białym granitem w typowym łotewskim wzorze, jest też wejście i kilka schodów w dół… po podejściu bliżej, usłyszeć można przeraźliwe dźwięki, które potęguje wypisane na ścianie słowo – “PIEMINAI”, czyli PAMIĘTAĆ. Z drugiej strony mamy przedstawienie chusteczki. Wyhaftowała ją prześladowana w więzieniu M. Stakle. Na Muzeum Okupacji Łotwy (gdzie m.in. można zobaczyć oryginalną chusteczkę) zabrakło nam czasu, natomiast zapisuje sobie to miejsce jako cel przy kolejnej wizycie w Rydze.

Plac Ratuszowy i… SŁYNNY zabytek

Wtem weszliśmy na Plac Ratuszowy i… zostałem OCZAROWANY. Tyle razy oglądałem na zdjęciach ten słynny zabytek, ale na żywo to dopiero ROBI WRAŻENIE. Dom Bractwa Czarnogłowych jest zabytkiem klasowym, choć odbudowanym w latach 90-tych ubiegłego wieku. Dokładniej opiszę ów gmach później, tutaj macie kilka zdjęć.

Wieczorny spacer staromiejskimi uliczkami

Wgryzając się w uliczki Starego Miasta, poznawaliśmy kolejne fascynujące zabytki. Chociażby potężna Katedra pw. NMP z wieżą o wysokości 90 metrów lub Kościół Św. Piotra, którego wieża (nakryta bardzo wysokim hełmem) ma aż 123 metry! Uwierzcie, że to tylko namiastka tego, co warto zobaczyć na Starym Mieście w Rydze. Wpisany na listę UNESCO obszar oferuje kozackie zabytki oraz nastrojowe zaułki. O tym jednak w osobnym artykule (jeśli chcesz poczytać o Starym Mieście w Rydze, kliknij TUTAJ – artykuł będzie dostępny 10 sierpnia).

Gdzie warto zjeść w Rydze?

Przyszedł czas na jedzonko, a to zamówiliśmy w lokalu “Folkklubs ala pagrabs”. Łotewski ciemny chleb czosnkowy podawany z sosem i zupa solanka, zawładnęły naszymi podniebieniami. Podobnież dania główne, były świetne. Do tego lokalne piwko i wyszliśmy bardzo szczęśliwi. Polecam!

Most Kamienny i nocny widok na miasto

Aby od razu nie iść do hotelu, przeszliśmy się jeszcze Mostem Kamiennym na drugą stronę Dźwiny w celu obejrzenia nocnej panoramy miasta. Efekt w postaci fotek macie poniżej. Po dotarciu do miejsca noclegowego, mieliśmy za sobą 7 km i 35 zrobionych zdjęć. Hotel był dość tani (260 zł za 2 osoby i 2 noce) i zarazem z innej epoki. Taki trochę wehikuł czasu. 😉


Kilka (istotnych) słów na koniec

Pierwszy dzień w Rydze był ŚWIETNY! Właściwie można mówić o kilku godzinach. Ale wiecie co, gdyby ktoś zaproponował mi w tym momencie kilka takich godzin w Rydze, natychmiast bym skorzystał! Od razu poczułem historyczną atmosferę miasta i różne wpływy w architekturze. Da się wyczuć, że Ryga ma za sobą cięzkie lata, a jednocześnie z dumą pokazuje, że można wyjść spod ciężkiego buta.

Klimat Hal Targowych, języki Łotewski i Rosyjski, potężne świątynie, smak ciemnego pieczywa, pomnik o WYJĄTKOWYM przekazie, przykład, że zabytki warto odbudowywać, nocna panorama miasta. Tak było dnia pierwszego, ale to nie koniec, to dopiero początek.

A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Zachęcam również do zaglądania i śledzenia mnie na FB – Miejski Wojażer i IG – miejskiwojazer. Dziele się tam na bieżąco miejscami, które odwiedzam. Załączam zdjęcia, piszę na żywo z danego miejsca i dodaje relację.

Odkrywajcie Europę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Ostatnie wpisy

Archiwa