Rowerowa wyprawa na Żuławy i do Tczewa

R

Witam wszystkich serdecznie!

Dzisiaj zabieram Was na Żuławy, które w ostatnią niedzielę (2 czerwca 2019 r) wraz z bratem przemierzałem rowerem. Poszukamy Domów Podcieniowych, nacieszymy spokojem krajobrazów i na koniec pokręcimy trochę po Tczewie.

Plan był taki, aby jadąc do Tczewa, ogarnąć po drodze jak najwięcej Domów Podcieniowych. Jak wyszło, dowiecie się z tekstu i zdjęć.

Zapraszam na przejażdżkę 🙂

Gdańsk bramą na Żuławy

Ruszyliśmy z Gdańskiego Chełmu w dół na Orunię, aby piękną trasą nad Kanałem Raduni dojechać na Lipce. Ulicami Niegowską i Nad Starą Radunią jechaliśmy aż do Krępca. Wciąż będąc w granicach Gdańska, mogliśmy wczuć w klimat Żuław. Można rzec, że już w Gdańsku jest brama do tego regionu Polski.

Koszwały – dom z 1792 roku

W Krępcu napotkaliśmy utrudnienie, bowiem jeden z mostów jest w przebudowie. Nie mogliśmy zatem zgodnie z planem jechać nad Motławą na wschód, a odbić na południe wzdłuż Czarnej Łachy. W ten sposób dostaliśmy się do drogi 226 i dalej kierowaliśmy na Mokry Dwór. Po drodze zatrzymał nas uroczy widok na kanał wśród zieleni, właśnie takich miejsc oczekiwałem po drodze.

Udaliśmy się w stronę Dziewięciu Włók, za którymi na rondzie pojechaliśmy na Wocławy, dojeżdżając do Koszwał. W Koszwałach przy głównej ulicy, na małym pagórku, stoi zbudowany w 1792 roku Dom Podcieniowy. Wspiera się na siedmiu filarach, a zbudowany jest w konstrukcji ryglowej. Bardzo klimatycznie prezentuje się dom wraz z dwoma kasztanowcami rosnącymi tuż obok.

Dom podcieniowy w Miłocinie

Odbiliśmy na południe, aby przez pola dojechać do Miłocina. Właśnie tutaj zobaczyliśmy drugi z domów podcieniowych. Zbudowany w 1731 roku, podcień wsparty na 8 słupach w konstrukcji szkieletowej. Warto zwrócić uwagę na finezyjne kształty desek między cegłami. Co ciekawe, dom stoi trochę w oddaleniu od ulicy, najpierw mamy stawek, ławeczki, i dopiero głównego bohatera.

Trutnowy – cud Żuław i Pomorza

Nadal kierując się na południe, jechaliśmy ładną drogą pośród pól rzepaku, docierając do miejscowości Trutnowy. Przejeżdżając obok zabudowań, zwróciłem uwagę na XIV-wieczny Kościół Św. Piotra i Pawła, z kolei na drugim końcu ulicy stoi kolejny, trzeci zobaczony tego dnia dom z podcieniem. Ten został wzniesiony już w 1720 roku, wsparty na 8 słupach, z pięknym ułożeniem belek między cegłami. Moim zdaniem te domy to prawdziwy cud Żuław i całego Pomorza.

Osice

Następnie pojechaliśmy nieco na zachód drogą 227, po czym skręciliśmy w lewo na Osice. Jeździłem po wiosce szukając domu podcieniowego. Jak się okazuje, widziałem ów dom, ma jednak zabudowany podcień. Mimo tego znalazłem kilka innych ładnych domów i Kościół z przełomu XIV/XV wieku.

Steblewo – nie tylko dom podcieniowy

Z Osic pojechaliśmy do Steblewa, gdzie znaleźliśmy Dom Podcieniowy z drugiej połowy XVIII wieku oraz pozostałości Kościoła Katolickiego z XIV wieku. Odpoczęliśmy na ławeczce w pobliżu świątyni i udaliśmy dalej na południe, dojeżdżając do Tczewa.

Po ośmiu latach wróciłem do Tczewa

Przejeżdżałem przez to miasto wiele razy jadąc w Polskę pociągiem, jednak od spaceru po mieście minęło całe 8 lat. Od tamtej pory nieco inaczej patrzę na miasta, zatem nawet krótki spacer dał mi wiele pozytywnych emocji.

Odkrywając uroki Tczewa

Kręcąc się po uliczkach Starego Miasta w Tczewie, zwracałem uwagę na ciekawe kadry, w których nie mogło zabraknąć elementów wiodących, takich jak solidniejsze kamienice czy wieża kościoła. Zwróciłem uwagę na ulicę Podgórną, która prowadzi wzrokiem od Placu Hallera do Wisły. Dzięki położeniu tej części miasta wyżej względem rzeki (co zapewne wynikało z kwestii obronnych oraz ochrony przed zmieniającym się poziomem wody), możemy ze środka miasta spojrzeć za Wisłę, gdzie rozpościerają się zielone pola. To otwarcie urbanistyczne zwane krajobrazowym.

Zeszliśmy nad rzekę, bo czego jak czego, ale spaceru Tczewskimi bulwarami zabraknąć nie mogło. Imponująca Wisła, piękny most, ładnie urządzone bulwary i wielu spacerowiczów – mi takie coś odpowiada.

Kierowani solidną wieżą Kościoła pw. Krzyża Świętego, weszliśmy schodami na jego poziom i udaliśmy na prawo, aby idąc równolegle do Wisły, oglądać z góry jej majestatyczność.

Na Plac Hallera wróciliśmy ulicą Wyszyńskiego, która imponuje wspomnianą już wieżą Kościoła pw. Krzyża Świętego, będącą w osi widokowej owej ulicy. Wróciliśmy po rowery, które przypięliśmy na Placu Hallera i podjechaliśmy do Dworca Kolejowego. Na ten moment mieliśmy za sobą jakieś 55 km i postanowiliśmy wrócić do Gdańska pociągiem.

Kilka (istotnych) słów na koniec

Wyprawa na Żuławy była ciekawym przeżyciem. Co prawda znaleźliśmy tylko cztery domy podcieniowe, ale to tylko powód, by zrobić kolejną wycieczkę rowerową w tę strony.

Dziękuję wszystkim, którzy tutaj zaglądają.
A już w sobotę zaczynam relację z wyjazdu na Ukrainę! Aby tego nie przegapić, zachęcam do śledzenia strony MIEJSKI WOJAŻER (klik) na facebook’u.
Każdego tygodnia umieszczam tam zdjęcia przeróżnych miast w Polsce i nie tylko, jak i informuje o każdym nowym wpisie na blogu 🙂

Odkrywajcie świat, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa