Najstarsza część Budapesztu, którą warto odwiedzić

N

Cześć moi drodzy!

 

Jak zapewne zdążyliście zauważyć (jeśli czytacie bloga oczywiście), w przeciągu roku byłem już trzy razy w Budapeszcie. Żadne inne miasto – Wiedeń, Praga, Lwów, Londyn czy np Wilno mnie tak nie zauroczyło. Postanowiłem ponownie, czwarty już raz, udać się do stolicy Węgier. 

Tym razem było jednak inaczej… Otóż skupiłem się na zgłębianiu miejsc, których jeszcze nie widziałem oraz odwiedzeniu miasta leżącego 20 km na północ od Budapesztu – Szentendre. 


Co nowego zobaczyłem? Jakie miejsca, widoki? Jakie wrażenia zostawiło we mnie Szentendre? 


Dowiecie się w tym i kolejnych wpisach tutaj na blogu.


Dzisiaj pierwsza część spaceru po Budapeszcie, gdzie opisuje spacer po Obudzie, najstarszej części miasta! Polecam gorąco lekturę tekstu oraz zdjęcia.



Lubie witać się z Budapesztem w tym miejscu


Na Węgry podróżowałem Polskim busem. Na początek 5,5 h drogi do Warszawy i następnie 12 h do Budapesztu. W sumie 17,5 h. Na miejsce dotarłem kilka minut po szóstej rano. Odczekałem jakieś pół godziny, rozprostowałem kości, poszedłem kupić coś do jedzenia, dobowy bilet i ruszyłem na metro. 

Czwartą linią metra przejechałem cztery stacje, wysiadając na Szent Gellert ter. Kocham zetknięcie z Budapesztem w tym miejscu. Idąc tunelem czuję pozytywne wibracje miasta, wchodzę po schodach a tam piękne kamienice, ładna przestrzeń, zjawiskowy most, wysokie wzgórze Gellerta i drugi brzeg, czyli Peszt. 

 

 

 

Zmienić tło codzienności…


Jak wspomniałem na początku, ta wyprawa była nieco inna. Chociażby z tego powodu, iż nie wchodziłem na Wzgórze Gellerta i szczerze, brakowało mi tej wspaniałej panoramy miasta… Nadrobię kolejnym razem 😉 

Wsiadłem do żółtego tramwaju linii 41, zmierzając w stronę Obudy. Jakaż to frajda tak zmienić kontekst… Zazwyczaj jeżdżę jedną z linii tramwajowych w Gdańsku, znam widoki, wiem gdzie skręcę, co będzie kawałek dalej, a tutaj WSZYSTKO nowe. Fascynujące doświadczenie. 

Amfiteatr z II wieku n.e.!

Moim pierwszym celem tego dnia była Obuda – najstarsza część stolicy Węgier, pamiętająca okres Cesarstwa Rzymskiego, długo osobne miasto, w 1873 razem z Budą i Pesztem połączone w jedno miasto. 

Wysiadłem przy Nagyszombat utca, przy której znajduje się wyjątkowy zabytek. Amfiteatr Wojskowy zbudowany w poł. II wieku n.e. mieszczący do 12 tyś osób. To jest coś… Niemal 2 tyś lat temu, potrafiono zbudować coś tak wielkiego. Oczywiście nie zachował się w całości, aczkolwiek można obejrzeć ruiny i wyobrazić sobie, jak to wyglądało niemal 2 tyś lat wcześniej. 

 
 
 

Wypatrując przeszłości między blokami


Skierowałem się na północ Pacsirtamezo utca, by po chwili skręcić w prawo w Timar utca i w lewo w Lajos utca. Idąc tą ulicą, zobaczyłem kilka uroczych kamienic, aczkolwiek ukrytych między wielgachnymi blokami. Czułem, że to miejsce wyglądało inaczej, przed wtargnięciem powojennej zabudowy mieszkaniowej. 

 

Idąc dalej, po prawej stronie, nieco w głębi placu zobaczyłem Synagogę z 1820 roku, zaś dalej po lewej kościół z połowy XVIII wieku. Jego barokowa wieża nadaje charakteru tej części miasta, który “pryska” kilkadziesiąt metrów dalej. Estakada przecina ów obszar na dwie części. Po przejściu na drugą stronę zacząłem zgłębiać Szentlelek ter. 

Synagoga
 
Barokowa wieża kościoła
 

Szentlelek ter i Fo ter – klimatyczne place!


Klimatyczny plac wyłożony jest kostką brukową, stoi tutaj kolumna z wieloma, jak mniemam, świętymi postaciami. Wyższa zabudowa miesza się z niższą, co nadaje temu miejscu fajnego wyrazu. Szpalery drzew i ławeczki między nimi, doprowadziły mnie do głównego placu dawnej Obudy – Fo ter. 

Szentlelek ter
 
 
 
 

Od strony północnej stoją tutaj dwie piękne kamienice, czas zdaje się płynąć wolniej, niewiele osób tutaj zachodzi. Znajdziemy również pomnik Pala Harrera, pierwszego burmistrza Obudy. Warto usiąść na ławce i przyglądać klimatycznej zabudowie. Po obejściu Fo ter, oraz okolicznych ulic, udałem się w drogę powrotną na tramwaj. Szedłem przy solidnej pierzei kamienic, wśród bujnej zieleni drzew czy z widocznymi w oddali wzgórzami. Piękna różnorodność ulic. Przejechałem tramwajem w okolice Mostu Małgorzaty.

Zabudowa Fo ter
 
 
 
 
 
Pierzeja kamienic przy Pacsirtamezo utca
 
 

Kilka (ważnych) słów na koniec

W tej części miasta nie spotkałem już tylu turystów, a sądzę, że warto i tutaj przyjechać. A Wy co sądzicie o tej części Budapesztu? Za tydzień będzie bardziej… zielono 😉

Odkrywajcie świat, pokazujcie go innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa