To miasto na bogate wnętrze

T
Cześć moi drodzy!


Zastanawiałem się po co odbywam podróże. Te mniejsze i większe. Doszedłem do wniosku, iż w pierwszej kolejności dzięki temu “podróżuje” w głąb siebie, zaś dalej mogę dzielić się wrażeniami i zdjęciami z innymi. Lecz kryje się pod tym coś jeszcze… to “coś” odkryłem w czasie kilkudniowej wyprawy do Krakowa. 

W Krakowie z bratem i kumplem spędziliśmy 5 dni. W moim przypadku, nie ma znaczenia ilość czasu w danym miejscu a raczej należyte jego wykorzystanie. Przed wyjazdem zaplanowałem poszczególne dni zostawiając nieco “luzu”, gdyż jak to w podróży, może wydarzyć się coś niespodziewanego. 

Ważna sprawa! Niżej macie odnośniki do pozostałych wpisów z wizyty w Krakowie, Zakopanym i Koniecpolu w czasie podróży w 2017 roku.

-> Kraków w deszczu? Równie piękny! Sprawdźcie (klik)

-> Kraków – miejsca, gdzie warto się udać (klik)

-> Kraków to wiele więcej niż Stare Miasto i Wawel (klik)

-> Jak spędzić dzień w Zakopanem, by poczuć jego czyste piękno? (klik)

-> Z pełnego bodźców Krakowa do spokojnego Koniecpola (klik)


Zapraszam z nami! 🙂

Przywitanie drugiego dnia

Drugi dzień był zgoła odmienny. Po przebudzeniu, wyjrzałem przez okno, poczułem ciepło i zobaczyłem słońce. To był dobry znak do dalszej części dnia. Jako, że pierwszego dnia zwiedzaliśmy w deszczu, postanowiłem, że ponownie przejdziemy przez te same obszary. Poruszaliśmy się jednak innymi ulicami, aby zobaczyć więcej aniżeli dnia poprzedniego. 

Hostel mieliśmy usytuowany przy ulicy Librowszczyzna 1, obok ulicy Wielopole i bardzo blisko ul. Dietla oraz plant. Lokalizacja świetna! Otwierając oczy, słuchałem dźwięków miasta, które były świetnym “mobilizatorem” do wyjścia i ruszenia w miasto. 

Zielony “bufor” w środku miasta


Ulicą Wielopole doszliśmy do Plant, którymi spacerowaliśmy po ul. Mikołajską. Planty to 21 ha park, założony po splantowaniu terenu po murach obronnych i fosie Starego Miasta. Kilometry alejek to świetny zielony “bufor” miedzy zabudową Starego Miasta i dalszymi Śródmiejskimi dzielnicami. Od razu rzuca się w oczy estetyka i zagospodarowanie tego terenu. Ławki co dosłownie 5-7 metrów, trawniki wygrodzone barierkami, stylizowane latarnie, równa asfaltowa nawierzchnia i mnóstwo zieleni.

Planty.

Klimatyczna ul. Św. Krzyża


Spacerując plantami, co jakieś czas “kusi” jakaś ulica, aby zacząć zgłębiać kolejne. W naszym przypadku była to ul. Mikołajska, która szliśmy dnia poprzedniego. Piękne kolory kamienicznych fasad super ze sobą współgrają, układając jedna za drugą. Z Mikołajskiej skręciliśmy w ul. Świętego Krzyża zakończoną Kościołem, a jakże, Św. Krzyża. 

To jedna z tych ulic na Starym Mieście, gdzie gastronomia nie dominuje, co nie znaczy, że jej nie ma. Wyłożona równą szarą kostką, szczególnie przy Placu Św. Ducha, przekazuje najciekawsze obrazki. Zbudowane z kamienia i cegły dom oraz wspomniana świątynia świetnie ze sobą współgrają. Doszliśmy do ul. Szpitalnej, dużo bardziej uczęszczanej przy której można oglądać wspaniały gmach Teatru Słowackiego. Mnie osobiście podoba się chodnik przy tej ulicy. Drobna kostka, ułożona w ciekawe wzory robi robotę. 

Ul. Mikołajska.
Ul. Św. Krzyża

NIEMOŻLIWIE piękna!


Skręciliśmy w ul. Pijarską, prowadzącą wzdłuż murów obronnych i baszt. Wzór do naśladowania dla mojego Gdańska. Mury są zadbane, można je zwiedzać, obok spaceruje mnóstwo turystów. Za ul. Floriańską i bramą miejską o tej samej nazwie, otwiera się uroczy widok na dalszą część ulicy Pijarskiej. Tak doszliśmy do ul. Św. Jana, którą w perspektywie zamyka Kościół Św. Jana. Jakiś czas temu czytałem TEN wpis, który zachęcił mnie do odwiedzin owej świątyni. Akurat trwała msza, a że bardzo szanuję całą liturgię i wszystko co związanie z tym co się dzieje w czasie mszy, nie wszedłem do środka. Zajrzałem jedynie przez drzwi i powiem Wam, wnętrze NIEMOŻLIWIE pięknie! 

Ul. Pijarska
Kościół Św. Jana

Kocham, gdy miasto zaskakuje


Następnie spacerowaliśmy ul. Sławkowską i Św. Marka oraz Reformacką. Pierwsza z nich prowadzi do Rynku, jest zatem pełna ludzi, lokalów i szykownych fasad kamienic. Druga ulica jest prostopadłą do pierwszej i trzyma nieco inny klimat. Węższa, spokojniejsza, prowadzi do jeszcze bardziej klimatycznej pod numerem trzecim. Kocham jak miasto zaskakuje, tak jest i tutaj. Wyobraź sobie, że idziesz uczęszczaną ulicą, następnie wchodzisz w coraz bardziej spokojne zakątki, aż wychodzisz ponownie na sporą przestrzeń. 

Ta spora przestrzeń to Plac Szczepański – to jeden z kilku placów na Starym Mieście, który cieszy oczy zagospodarowaniem oraz architekturą. Z jednej strony stoi Pałac Sztuki, wybudowany w 1900 roku, dalej Teatr Stary w klimacie secesyjnym oraz modernistyczna kamienica. Nawierzchnia i meble miejskie, jak się zdaje, również nawiązują do secesji. 

Ul. Sławkowska
Ul. Św. Marka
Ul. Reformacka
Plac Szczepański widziany z perspektywy fontanny.

Dla tych ulic warto przyjechać do Krakowa


Ulice położone na południowy-zachód od Rynku są odmienne, aniżeli większość ulic na Starym Mieście. Mniej ludzi, jezdnia cała wyłożona kostką (nie ma chodników). W okolicy zajrzałem na dziedziniec Colegium Maius, czyli najstarszego budynku Akademii Krakowskiej, oraz Ogrodu Profesorskiego. Ulicami Gołębią i Wiślną dotarliśmy na planty. 

W cieniu drzew podążaliśmy w stronę ul. Kanoniczej, będącej jedną z wspanialszych tego typu jakie widziałem. Nie mogę też nie wspomnieć o Placu Marii Magdaleny, wokół którego stoją dostojne i klimatyczne budynki. Z resztą, sami zobaczcie 😉 

Ul. Jagiellońska
Colegium Maius
Ogród Profesorski
Róg Kanoniczej i Senackiej
Plac Marii Magdaleny
Portal jednej z kamienic przy ul. Kanoniczej

Najważniejsze w Krakowie


Kolejnym punktem tego dnia był Wawel. Jak pamiętasz, pierwszego dnia nie udało się wejść na górę. Tym razem nie było problemów. Przeszliśmy obok pomnika Tadeusza Kościuszki i Bramą Wazów weszliśmy przed Bazylikę Archikatedralną. Portale wejściowe, płaskorzeźby, kopuły, kolumny czyli wszystko co “martwe”, jest wspaniałym tłem dla ludzi z całego świata, którzy zwiedzają to miejsce. 

Wszedłem na dziedziniec arkadowy Zamku, gdzie akurat kilka dziewczyn rysowało to miejsce. Genialna chwila… Sztuka pozwala połączyć się z widokiem i miejscem na zupełnie innym, głębszym poziomie. Wróciłem przed archikatedrę. Zagospodarowanie terenu wzgórza Wawelskiego stoi na najwyższym poziomie – duże płyty chodnikowe, równa trawka, kolorowe kwiaty, widoki na świątynię, baszty i inne budynki. Wszystko zadbane, aż miło tutaj przebywać. 

Brama Wazów

Taras z widokiem na Wisłę


Przy Baszcie Złodziejskiej przeszliśmy w stronę tarasu widokowego usytuowanego na murze nad Wisłą. Spoglądaliśmy na Wisłę, nadrzeczne bulwary którymi sunęły kolejne osoby, dalsze budynki a nawet w oddali zarysy gór. Ulicą Podzamcze zeszliśmy na Bulwar Czerwieński. Bulwar nad Wisłą prowadził w stronę Kazimierza, gdzie ponownie pragnęliśmy zajrzeć. 

 

Tam schodzimy

 

 

Plac wielkiej armii Napoleona

 

Jest i smok

 

Kościół Na Skałce

Ależ bogate wnętrze!


Ulicami Piekarską i Węgłową, kierowaliśmy się w stronę Placu Wolnica. To jeden z placów na Kazimierzu – stoi tutaj dawny Ratusz miasta Kazimierz, obecnie mieszczący Muzeum Etnograficzne. Stojąc na placu, zobaczyliśmy wielką ceglaną świątynie, to Bazylika Bożego Ciała. Weszliśmy do środka i powiem szczerze, nie spodziewałem się tak bogatego wnętrza. Szczególnie ołtarz główny ukończony w 1637 roku jest bogato rzeźbiony i złocony. Warto zwrócić też uwagę na ambonę z kształcie łodzi z połowy XVIII wieku oraz manierystyczne stalle z lat 1624-1632. Wnętrze w dużej mierze wyłożone jest kamieniem, co potęguje ogrom kościoła. 

Nim weszliśmy na Plac Wolnica, chwila z ul. Krakowską.

 

Plac Wolnica i widoczny dawny Ratusz miasta Kazimierz.

 

Bazylika Bożego Ciała. Zaglądamy do środka.

 

Nawa główna.

 

Piękna ambona.

 

Prezbiterium.

Kolejne “centrum” Krakowa


Dalej spacerowaliśmy ulicami Józefa i Nową na Plac Nowy, gdzie posililiśmy się słynnymi zapiekankami. Ulicą Józefa doszliśmy do Szerokiej. To nieco szersza od innych ulica, przy której stoją dwie synagogi, są dwa żydowskie cmentarze, ciekawy zaułek, generalnie super miejsce. 

Kazimierz jest jak gdyby kolejnym “centrum” w Krakowie, bo przecież niegdyś osobnym miastem. Następnym punktem zwiedzania miało być Muzeum Inżynierii Miejskiej, które akurat tego dnia było zamknięte. Ruszyliśmy więc w stronę Placu Wolnica i ul. Krakowskiej. Krakowska to jedna z miejskich ulic, którym śmigają tramwaje. Warto tutaj przyjść choćby dlatego, lecz jeśli niekoniecznie lubicie takie klimaty, to mam drugi ważny powód. Barokowy Kościół Trójcy Przenajświętszej z wspaniałą fasadą!

Ul. Józefa.

 

 

Muzeum Inżynierii Miejskiej.

 

Ul. Św. Wawrzyńca.

 

Ponownie na Placu Wolnica.

 

Wysmakowany barok! Kościół Trójcy Przenajświętszej przy ul. Krakowskiej.

 

Ostatnie spojrzenie na ul. Krakowską z jadącym nią tramwajem.

 

Kilka (ważnych) słów na koniec

To oczywiście nie koniec zwiedzania w czasie drugiego dnia pobytu w Krakowie. Dalszą część wędrówki opublikuję za tydzień, kiedy oddalimy się nieco od miejsc z gruntu znanych.

Zapraszam Was serdecznie na swój FANPAGE -> MIEJSKI WOJAŻER (klik) <- po więcej zdjęć z przeróżnych miejsc w Polsce i nie tylko.

Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Jeden komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Ostatnie wpisy

Archiwa