Kraków plus wyjazd do Wadowic.

K

Dobry wieczór przyjaciele ! Tydzień temu mogliście przeczytać co zwiedziliśmy drugiego dnia wyprawy do małopolski. Dzisiaj trzeci i ostatni dzień wypadu a w nim Wadowice oraz wieczór w cudownym Krakowie. Zapraszam ze mną ! 🙂









Początek dnia.

Trzeci dzień w Krakowie zaczęliśmy około 9:00 w hostelu. Tym razem trzeba było zabrać wszystkie pakunki, tak więc spakowaliśmy się i wyszliśmy z hostelu kilka minut przed godziną 10:00, do której trwała doba hostelowa. Pierwszym kierunkiem był Dworzec Główny PKP a dokładnie plac przed Dworcem i Galerią Krakowską. Pomyśleliśmy, że kupimy coś do jedzenia plus dodatkową torbę aby móc się przepakować. Tak zrobiliśmy zostawiając najważniejsze rzeczy w moim plecaku. Resztę za szaloną kwotę 6 zł zostawiłem na Dworcu. 




Pierwsze chwile w Wadowicach.


Udaliśmy się w stronę ulicy Ogrodowej i tak za chwilę siedzieliśmy w busie prosto do Wadowic. Jazda trwała godzinkę z hakiem i wysiedliśmy na Dworcu PKS. W stronę ul. Sienkiewicza przeszliśmy obok osiedla XX-lecia PRL. Pierwszy urządzony teren zielony jaki spotkaliśmy to Plac Solidarności. Niestety zdjęć z tegoż miejsca oraz uliczki za kościołem nie udało się odzyskać. W każdym razie jest to niewielki teren rekreacyjny, wyposażony w ławeczki oraz dwa pomniki – jeden Solidarności zaś drugi poświęcony ofiarom Katynia. 




Dla tych, którzy nie znają (a są tacy 😉 ?).


Zobaczyliśmy schody a wyżej prezbiterium Kościoła Ofiarowania Najświętszej Marii Panny ! W sumie bardzo szybko przeszliśmy z klimatu osiedlowego do samego serca miasta. Należy się Wam kilka słów o samym mieście. Wzmiankowane w XIV wieku, prawa miejsce zyskało w 1430 roku. Zajmuje 10 km2 a mieszka tutaj niemal 20 tyś osób. Miasto leży nad rzeką Skawą na terenie Beskidu Niskiego na wysokości od 263 do 318 metrów nad poziomem morza. Obecnie jest miejscem pielgrzymek ze względu na miasto rodzinne Karola Wojtyły, papieża Polaka. 




Bazylika ofiarowania NMP.


Po wejściu schodami dostaliśmy się na ul. Kościelną, nie mam zdjęć, ale powiem Wam, warto zajrzeć 😉 Po tym weszliśmy na główny plac i najbardziej atrakcyjną miejską przestrzeń Wadowic – plac Jana Pawła II. Patrząc od frontu na świątynie widzę późny barok, ślicznie wygląda ! Szeroka fasada z pilastrami i rzeźbami, wyżej wieża nakryta hełmem. Jasny kolor elewacji podkreśla jego czystość i piękno. 


Plac Jana Pawła II.
Śliczna 🙂




Zagospodarowanie placu Jana Pawła II.


Obok świątyni na granitowej skale stoi pomnik Jana Pawła II. Rynek zabudowany jest niewysokimi, ślicznymi kamieniczkami. W jednej z nich mieszkał Karol Wojtyła. W środku jest muzeum, którego tym razem nie odwiedziliśmy. Zagospodarowanie placu zasługuje na uznanie ! Główna płyta wyłożona jest szarymi, sporymi płytami, między którymi wypisano lata i miejsca do których pielgrzymował nasz Papież. Nie brakuje Gdańska w latach 1987 i 1999 🙂 Mniej nie znaczy gorzej, takimi słowami można opisać fontannę stojącą na środku placu. Tryskają zaledwie cztery dysze, mimo tego całość wygląda ciekawie. Woda spływa bowiem po kolejnych stopniach aż na posadzkę placu.


W prawym dolnym rogu widać Pomnik Jana Pawła II.



Płyta placu oraz zabudowa.



Fontanna.








Mała architektura i zieleń.


Plac doskonale zaaranżowany jest jeśli chodzi o małą architekturę, dużo metalowo-drewnianych ławek, drewnianych donic na drzewka i choinki, sporo roślinności urządzonej, a niektóre z drzewek są przycięte tworząc coś w rodzaju parasolu. W tym upale przydały się niewątpliwie ! 🙂 


Dużą rolę gra zieleń.



Nie brakuje ławek.



Zielony “parasol” 😉




Ul. Zatorska.


Odwiedziłem kilka uliczek przyległych do Rynku, z czego zdjęcia mam jedynie z Zatorskiej. Ów deptak biegnie pod niewielkim kątem w dół, na środku uliczki ustawiono ławki oraz posadzono drzewa. Zabudowa nie robi “szału”, aczkolwiek jest miło. W jednej z kawiarni zjedliśmy lody i po kremówce po czym, udaliśmy się na bus do Krakowa. Czuje lekki niedosyt, powiem Wam, że strata zdjęć nieco popsuła nam humory. Mimo wszystko starałem się szybko otrząsnąć, w końcu nie zdjęcia są najważniejsze tylko wspomnienia i doświadczenia z wyjazdu. Po czasie aparat zaczął normalnie działać, wszedłem do jednego z komputerowych sklepów z zapytaniem czy ów Pan nie mógłby podłączyć nam aparatu i sprawdzić czy są zdjęcia z poprzednich dwóch dni. Okazało się, że folder jest uszkodzony. Po powrocie brat odzyskał zdjęcia z pierwszego dnia, te które oglądacie dzisiaj są z dnia trzeciego. Niestety przepadło Zakopane i kilka zdjęć z Wadowic. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, jeszcze tam wrócimy ! 🙂 


Deptak na ul. Zatorskiej.



Miła dla oka zabudowa 🙂









Wracamy do Krakowa.


Około 16:00 mieliśmy busa do Krakowa i ruszyliśmy do stolicy małopolski. Wrażenia z Wadowic… trochę mało widzieliśmy, lecz na pewno wrażenie robi fakt, że to miasto Karola Wojtyły. Rynek jest śliczny, od zagospodarowania, poprzez zieleń, małą architekturę po zabudowę i ogólną atmosferę. Po 17:00 dojechaliśmy na Ogrodową w Krakowie mając całe 6 godzin do Polskiego Busa. 




Ul. Pawia i kierunek na Stare Miasto.


W tym momencie wiedzieliśmy, że najpewniej nie odzyskamy zdjęć z poprzednich dwóch dni dlatego też postanowiliśmy choć w części odwiedzić miejsca z dnia pierwszego. Ten wieczór w Krakowie zaczęliśmy od ul. Pawiej. Z tej strony ciągnie się Galeria Krakowska, są tory tramwajowe, jezdnia i kamienice. Przeszliśmy na Planty i dalej pod Teatr Słowackiego, którego fasada w popołudniowym słońcu zachwycała ! Idąc ul. Pijarską świetnie wyglądała oświetlona tylko część tej uliczki, otóż słonko było na tyle nisko, że rzucało światło między murami a kamieniczkami oświetlając te pierwsze. 


Galeria Krakowska od strony ul. Pawiej, oraz torowisko i kamienice.



Coraz więcej ludzi 🙂



Teatr Słowackiego w popołudniowym słońcu.



Nisko położone słońce dawało ciekawy spektakl wespół z Krakowską zabudową.








Fascynujący klimat Floriańskiej, Rynku oraz Małego Rynku.


Sunęliśmy Floriańską zachwycając się klimatem i coraz większą ilością ludzi. Tym razem Rynek był jeszcze piękniejszy i pełniejszy blasku niż poprzednio. Klimat niebywały… Po tym udaliśmy się Placem Mariackim w stronę Małego Rynku, co by na chwilę usiąść. Z tej chwili zrobiło się ponad 30 minut obserwowania ludzi i czerpania z tegoż miejsca. Zauroczyły mnie kamieniczki przy Placu Mariackim od strony ul. Mikołajskiej. Wymuskane ciepłym światłem fasady oddawały oglądającym to samo – ciepło i piękno. 


Brama Floriańska.



Oś widokowa zakończona wieżami Kościoła Mariackiego.



Rynek.



Sukiennice 🙂



Kościół Św. Wojciecha.





Plac Mariacki.



Pierzeja w stronę Rynku.









Kościół Św. Anny – imponujące fasada.


Wróciliśmy na Rynek po czym weszliśmy na ul. Św. Anny, jedną z ciekawszych z uwagi na fakt, iż stoi tam cudowna świątynia pod wezwaniem Św. Anny ! Jak to zwykle bywa kościół ma długą historię, lecz obecne mury nie pamiętają początków. Obecny kościół zaprojektował Tylman z Gameren, który być może maczał palce również w Gdańskim barokowym obiekcie – Kaplicy Królewskiej. Kościół Św. Anny budowany był w końcu XVII i początku XVIII wieku. Zbudowany jest w stylu późnego baroku, największe wrażenie robi pokaźna fasada ! Dwukondygnacyjna zwieńczona po bokach wieżyczkami zaś środkową część flankuje trójkątny przyczółek. 


Ul. Św. Anny.



Fasada Kościoła Św. Anny.









Akademia Krakowska.


Weszliśmy na planty i skierowaliśmy się pod budynek Uniwersytetu Jagiellońskiego – Colegium Novum. Neogotycki gmach został zbudowany w latach 1883-1887 wg projektu Feliksa Księżarskiego. Każdy, a na pewno większość osób wie, iż Uniwersytet Jagielloński został założony w 1364 roku przez króla Kazimierza Wielkiego jako Akademia Krakowska. Jest to najstarsza uczelnia w Polsce, w Europie mamy sporo starszych Uniwesytetów. 


Colegium Novum.









“Fortepian Chopina”.


Tuż obok stoi Pomnik Kopernika, dalej przeszliśmy ulicą Gołębią i Wiślną do fontanny “Fortepian Chopina”. Co ciekawe, ulica Gołębia była niemal pusta, minęliśmy kilka osób. Zaś na Wiślnej od razu gwar i sporo ludzi. W czym jest różnica ? Otóż moim zdaniem kwestia lokali gastronomicznych. To one mocno nakręcają ruch. Przeszliśmy pod oknem papieskim i następnie weszliśmy na ul. Bracką. Tak z powrotem weszliśmy na Rynek. 


Fontanna “Fortepian Chopina”.



Okno papieskie.








Powoli żegnamy się z Krakowem.


Powiem Wam szczerze, atmosfera na Rynku oraz ul. Floriańskiej jest fantastyczna. Zrobiło się z lekka ciemno, ludzi jeszcze więcej niż przed dwoma godzinami. Koniecznie warto wybrać się na spacer po wieczornym Krakowie 🙂 Ostatnim przystankiem był plac Jana Nowaka Jeziorańskiego przed Dworcem. Tam poczekaliśmy do około 21:30 po czym odebrałem bagaże, gdyż przechowalnia czynna jest do 22:00. Jakąś godzinę przed odjazdem naszego busa udaliśmy się przez Galerię na dworzec autobusowy. O 23:30 wyjechaliśmy do Gdańska, gdzie dojechaliśmy około 9:30. 



Kraków… to już trzecia i chyba nie ostatnia moja wizyta w tym mieście. Kraków to elegancja, fantastyczne zabytki, historia, ciągłość w architekturze oraz urbanistyce. Fantastyczne miasto o wyjątkowym klimacie ! 🙂

Dziękuję za dotrwanie do końca 🙂 Za tydzień przeniesiemy się za zachodnią granicę do Niemiec, bądźcie czujni i zaglądajcie częściej na bloga Reszta Polski i Świata !


Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! Pozdrawiam, Cześć ! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

komentarzy

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa