Najpiękniejsze miasto w Polsce – a co ! :) Część pierwsza.

N

Dobry wieczór przyjaciele ! 🙂 Tydzień temu zabrałem Was w krótką rowerową podróż na północ od Gdyni. Dzisiaj zmieniamy kierunek na południe od Gdańska, do Wrocławia ! Po odwiedzeniu wielu Polskich miast stolica Dolnego Śląska nadal jawi mi się jako najcudowniejsze Polskie miasto. Możecie dzielić moje zdanie, możecie mieć swoje, lecz na pewno warto odwiedzić Wrocław 🙂 Tekst napisałem w maju. Zapraszam ze mną ! 




Wrocław budzi mnie zawsze.

Dokładnie dwie godziny temu dotknąłem Gdańskiej ziemi po przyjeździe z Wrocławia. Dlaczego tak prędko zabieram się za opisanie tego wyjazdu ? Czy nie chcę mi się spać ? Oczywiście, organizm mówi, że powinienem się położyć, lecz czuje, że ten opis zwyczajnie nie może czekać. Poza tym… Wrocław budzi mnie zawsze. Najpiękniejsze miasto w Polsce, tak uważam i nie jest to zdanie na wyrost. Byłem we Wrocławiu jak dobrze liczę po raz siódmy. Od początku miasto mnie w sobie rozkochało i nie dało myśleć inaczej jak o najładniejszym w naszym kraju. Po pierwszej wizycie za wiele powiedzieć nie mogłem, w końcu nie widziałem nic poza Wrocławiem oraz swoją okolicą. Jednak przez sześć lat wiele się wydarzyło, byłem m.in. wiele razy w Warszawie, dwa razy w Krakowie, trzy razy w Poznaniu, w Szczecinie, Toruniu, wiele razy w Bydgoszczy, trzy razy w Lublinie, w Bielsku-Białej, w Łodzi, w Białymstoku, w Olsztynie i nadal byłem pod wrażeniem Wrocławia. Dlaczego tak się dzieje ? Myślę, że jeśli doczytacie do końca znajdziecie nie jedną odpowiedź. Przechodząc do sedna 😉 




Dojazd i pierwsze wrażenie.


Tej wycieczki szczerze mówiąc wcześniej nie planowałem, otóż miałem się spotkać we Wrocku z pewną dziewczyną, nasze drogi okazały się jednak zupełnie odmienne, a bilety zostały… Pomyślałem, że chętnie zwiedzę Wrocław, a że miałem wrócić kolejnego dnia, zamówiłem nocleg i zastanowiłem się, które miasto “dobrać” do owej wyprawy. Wybór padł na Wałbrzych, który opisze osobno 😉 23-go maja o 23:45 ruszyłem busem do Wrocławia, podróż trwała około dziewięciu godzin i nieco przed 9:00 rano byłem na miejscu. Zachwycony Dworcem przeszedłem tunelem i już czułem ten Wrocławski wiatr, klimat, który można poczuć tylko tam na miejscu. Wyszedłem na plac przed gmachem Dworca, który od razu daje do zrozumienia, że piesi mają tutaj dobrze. Granitowa nawierzchnia, piękne drzewka, metalowe “krzesła”, podwójne ławki z wysokim oparciem, fontanny, zielone pagórki… Piękne miejsce, na samym starcie robi się miło i przyjemnie. Spojrzałem na pierzeje ul. Piłsudskiego a szczególnie na Hotel Piast na roku z ul. Kołłątaja, akurat w tę ulicę skręcał tramwaj, ach… 


Plac przed Dworcem Głównym.
Dobre proporcje między płytami a zielenią.
“Mkną po szynach niebieskie tramwaje…” 🙂






Plac Kościuszki – kocham ten klimat.


Ul. Kołłątaja dotarłem do Kościuszki kierując się do placu tego samego patrona. Po prawej stronie ujrzałem najpewniej neorenesansowy budynek, styl który uwielbiam, a wcześniej w tym miejscu we Wrocławiu nie byłem, zostałem pozytywnie zaskoczony 🙂 Dochodząc na Plac Kościuszki jak zawsze zacząłem cieszyć oczy… Kocham ten klimat, zabudowa Kościuszkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej, dużo zieleni, drobniutka kostka na chodnikach, niebieskie tramwaje i spojrzenie w stronę Opery, cudownie. Minąłem po swojej prawej Renomę, niesamowity budynek, który zmienił moje podejście do modernizmu i po przejściu przez “zebrę” stanąłem przy Pomniku Bolesława Chrobrego. Spojrzałem za siebie na wielkomiejskie kamienice oraz rzuciłem okiem (w sumie nie jednym) w stronę Opery, która razem z Hotelem Monopol, Kościołem Św. Doroty oraz kamienicą przy Placu Teatralnym przyprawiając o architektoniczny “ból głowy”, w sensie pozytywnym rzecz jasna.


Wspaniały neorenesans !
Uwielbiam tę gęstą zieleń na Placu Kościuszki.
Idziemy w tę stronę.
Tutaj czuję się jak ryba w wodzie 🙂
Zabudowa się zagęszcza. 


Park Staromiejski – oaza wytchnienia. 


Skręciłem w prawo nad Fosę Staromiejską. To miejsce to ogromny zasób zielonej przestrzeni Wrocławia, tym bardziej, że z roku na rok kolejne jej fragmenty są remontowane, a nawet te “nieruszane” dają wytchnienie, szczególnie w słońcu. Nie mogłem odmówić sobie spaceru po Parku Staromiejskim. Ten niemal 3 ha zieleniec stał się moim pierwszym punktem odpoczynku i wczuwania się we Wrocławski klimat. Niewielka powierzchnia, lecz mamy tam wiele dorodnych drzew, krzewów, kwiatków, trawkę, karuzele, fontannę, klatkę z ozdobnymi gołębiami czy plac zabaw. Rzecz jasna wszystko jest wykonanie w dawnym klimacie. Ciekawostką są ławki, które nie są przytwierdzone do podłoża, ustawione luzem bywają przenoszone 😉 Miejsce jest śliczne, alejki to tunele, które wiodą między bajkową scenerią i przenoszą z jednego pełnego wdzięku miejsca do innego, równie pięknego. Na fontannę składa się okrągły basem wypełniony wodą a w nim rzeźba nagiego chłopca i łabędzia, który “pluję” wodą w górę. 


Wrocław słynie z zieleni, tutaj Promenada Staromiejska.
Oaza zieleni z środku gęsto zabudowanego miasta.
W tym pięknym miejscu postanowiłem chwilkę odpocząć 😉
Cudowne alejki 🙂
Fontanna.






Miejski Plac Teatralny.


Po chwili wytchnienia pośród zieleni wyszedłem na plac przed Teatrem Lalek, gdzie tryska kolejna fontanna – “Krasnoludków”. Miejsce jak zawsze miłe w odbiorze, drobna kostka na nawierzchni, urządzona zieleń, drzewka oraz piękny gmach teatru. W tym niedługim czasie byłem już w kilku miejscach z ciekawą przestrzenią publiczną, lecz to dopiero początek. Tuż obok zaczyna się Plac Teatralny, mówi się, iż to kawałek Wiednia we Wrocławiu. Byłem we Wiedniu i rzeczywiście coś w tym jest, choć szczerze mówiąc nie lubię tego typu porównań – Polska Wenecja, Paryż wschodu czy Amsterdam południa. Świadczą o tym, że to co nasze jest gorsze tylko dlatego, że jest nasze. Plac Teatralny wyłożony jest kostką brukową, gdzie mkną tramwaje, z kolei chodniki dużymi granitowymi płytami jak wiele miejsc we Wrocławiu. Obok piękne kamienice, chyba niedawno remontowane a oś widokową zamyka Opera. Przejeżdżające obok tramwaje dodają tylko miejskości o “ruszają” placem. 


Po wypoczynku z powrotem w miejskiej dżungli 🙂
Estetycznie.
Brakuje tramwaju…
Lepiej ? 🙂
Świdnicka.






Promenada Staromiejska po nowemu.


Przeszedłem koło Opery idąc w stronę fosy.. Patrzę a tutaj nowa, wyremontowana część Promenady Staromiejskiej ! Wrocław każdego roku w jakiś sposób mnie zaskoczy i m.in. za to uwielbiam to miasto. Po prawej stronie wita mnie placyk z donicami i koszami na śmieci z cortenu oraz długimi ławkami z jasnego drewna. W tym miejscu stoi również Pomnik Ofiar Stalinizmu, który pamiętam ze swojej pierwszej wizyty we Wrocławiu i wówczas za ciekawego otoczenia nie miał. Tuż obok zaczyna się promenada 🙂 Podwójna aleja, z jednej strony dla rowerzystów zaś z drugiej dla pieszych. Między obiema ścieżkami rosną dorodne drzewa oraz ozdobna roślinność. Co kilkanaście metrów stoją dwie ławki i kosz na odpady. Cała aleja prezentuje się doskonale, od tego czasu spędziłem około godzinę w cieniu z krótkimi “skokami w bok” 😉 Zatrzymałem się przy pomniku przedstawiającym obrączkę o 3,5 metra średnicy na granitowym cokole z wyrytym cytatem z Witolda Pileckiego – “Bo choćby mi przyszło postradać me życie – tak wolę – niż żyć, a mieć w sercu ranę”. Kawałek dalej po lewej stronie ukazał mi się Gmach Sądu Rejonowego po liftingu elewacji, z kolei z prawej strony Narodowe Forum Muzyki i duży plac przed tymże budynkiem. Obok zauważyłem całą “orkiestrę” krasnoludków 😉 Można rzec, że to miejsce jest niemal w całości “nowe”. Mamy NFM, wyremontowaną promenadę, nowy plac oraz oczyszczoną elewacje Sądu Rejonowego. 


Nowa jakość tej części promenady 🙂
Świetne miejsce na spacer np we dwoje 🙂
Czytamy miasto, tutaj dosłownie.
Powiało nowością.
Narodowe Forum Muzyki i plac przed nim.
Cała orkiestra 😉
Fasadowo.






Szum wody… a może aut ? 


Doszedłem do ulicy Krupniczej, szybkie spojrzenie na śliczną pierzeje kamienic i mknę dalej promenadą. Odwróciłem się by spojrzeć jak wygląda ta część sądu i trzeba przyznać, ze wraz z niebieskim tramwajem i zielenią na promenadzie prezentuje się świetnie ! 🙂 Szedłem dalej promenadą co raz przypatrując się wodzie w fosie i wchodząc na kładki, co by zaobserwować ciekawie osie widokowe. Przy końcu promenady już słychać szum… tylko nie bardzo wiadomo, czy wody ? A może samochodów ? Plac Jana Pawła II jest mocno uczęszczany przez kierowców, lecz również stoi tutaj piękne fontanna “Walki i Zwycięstwa” z 1905 roku. Przechodząc kawałek ulicą Pawła Włodkowica wróciłem na promenadę i postanowiłem odpocząć na ławeczce. Stosowałem metodę 60/15, czyli godzina chodzenia i 15 min odpoczynku połączonego z czerpaniem klimatu miasta. Zapisywałem również czego Gdańsk może się nauczyć od Wrocławia. 


Oczyszczona elewacja Sądu Rejonowego.
Tego dnia było niesamowicie ciepło… Takie miejsca dają wytchnienie.
We Wrocławiu mamy dużo miejsc nad wodą 🙂
Odbicie w wodzie.
Fosa Staromiejska.
Szum wody 🙂






Ulica Pawła Włodkowica.


Po chwili odpoczynku wróciłem na ulicę Pawła Włodkowica, która leży nieco z boku, lecz koniecznie warto ją odwiedzić. Pierwszy budynek, który rzuca mi się w oczy to Hotel Puro. Stoi w pierzei, nie rozsadza przestrzeni, jest nawet niższy niż sąsiadujące z nim kamieniczki. Przypomniał mi się wówczas nasz “puro” na Wyspie Spichrzów, mocno przeskalowany. Ta sama firma, inne miasto i zupełnie inny efekt. Z drugiej strony zwraca uwagę kamienica o żółtej elewacji a ciekawymi balkonikami oraz wykuszem/wieżyczką nad bramą wjazdową, która sama w sobie również jest ciekawa.


Nowa zabudowa miesza się ze starszą.
Hotel PURO.
Czyż nie jest tutaj pięknie ? 🙂






I jak ? Podobało się ? To oczywiście dopiero pierwsza część naszego spaceru po Wrocławiu. Będą jeszcze dwie 🙂 Zachęcam do dzielenia się tym wpisem i pięknem stolicy Dolnego Śląska 🙂 Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! Pozdrawiam, Cześć 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

komentarzy

  • kocham to miasto i chociaz mieszkałam 15 lat w Krakowie nie przestałam tęsknić za moim Wrocławiem. tez zakochałam sie w nim kiedyś w zimowy poranek kiedy o 4 rano wysiadłam z pociągu. pomieszkałam kilka lat i marzę by wrócić.

  • 2,5 roku we Wrocławiu mieszkania i nie podzielam Twojego hura optymizmu na temat tego miasta…postaram się kiedyś przybliżyć więcej informacji. Wrocław może się podobać z perspektywy turysty ( dużo inwestycji w miejską przestrzeń i przez to olbrzymim deficytem finansowym miasta), dla mieszkańca już jest zdecydowanie gorszym miastem niż Gdańsk.

    • Mieszkałeś w Gdańsku ? 🙂 Oczywiście, moje zadowolenie wynika z faktu, iż jestem "tylko" turystą a co za tym idzie nie mam wglądu do tego co trapi mieszkańców. Jednakże centrum miasta jeśli idzie o przestrzenie publiczne jest o 10 lat do przodu względem Gdańska. Pozdrawiam 🙂

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa