Sokolica, Czerteż, Czertezik – zjawiskowe Pieniny!

S

Cześć moi drodzy!

Właśnie wróciłem z weekendowej (3-4 lipca 2019 r.) wyprawy w Pieniny, którą pragnę Wam tutaj opisać i pokazać. To kolejna tegoroczna wyprawa w Polskę, gdzie odkrywam naszą przyrodę i mniejsze miejscowości.

Pieniny rozbudziły mój apetyt na ten rejon Polski i pokazały, że jeszcze wiele mam tam do odkrycia. Zaledwie półtora dnia dało cieszyć się widowiskowymi krajobrazami oraz poczuć klimat niewielkiej miejscowości nad Dunajcem.

Co ważne! Czytacie DRUGI wpis z wypadu w Pieniny w 2019 roku. PIERWSZY, w którym opisałem wejście na Trzy Korony, przeczytacie, klikając TUTAJ.

Drugi dzień w Pieninach

Drugi dzień weekendu w Pieninach, a dokładniej w Krościenku nad Dunajcem, zaczęliśmy po 9:00 rano, kiedy spakowaliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy po kolejne wspaniałe krajobrazy.

Dom w którym nocowaliśmy, znajduje się przy ul. Zdrojowej 156 i, warto się nią przejść, nawet jeśli nie będziecie tutaj nocować.

Dlaczego, zapytacie?

Ze względu na drewnianą architekturę, której mamy tutaj całkiem sporo, z resztą nie tylko tutaj, polecam rozglądać się dookoła chodząc po miasteczku.

Urocze Krościenko nad Dunajcem

Po przejściu ul. Zdrojową, zeszliśmy na polankę nad Dunajcem, z uroczym krajobrazem rzeki z Mostem im. Piłsudskiego i wieżą Kościoła Wszystkich Świętych oraz zielonymi wzgórzami w tle. Następnie przeszliśmy na drugą stronę rzeki, minęliśmy Rynek i podobnie jak dnia pierwszego, kierowaliśmy na szlak.

Szlak na Sokolicę – Czerteż i Czertezik – zjawiskowe widoki!

Na początku trasa pokrywała się z tą poprzedniego dnia, dopóki nie odbiliśmy na szlak niebieski, prowadzący na Sokolicę. Po drodze mamy wyższe od Sokolicy Czerteż (774 metry n.p.m.) i Czertezik (772 metry n.p.m.), przy których szlak może nie jest bardzo trudny, jednakże dość wymagający. Za to jakie mamy z tego fragmentu trasy widoki!…

W niemal całości zazielenione góry, a między nimi, gdzieś w dole, Dunajec. Taki krajobraz, dla kogoś kto idzie lasem i nagle na niego trafia, to wspaniały prezent dreptania po górach. Co tu dużo mówić, kiedy staliśmy na Czerteziku, robiąc zdjęcia i kręcąc filmiki, dosłownie każda kolejna osoba bądź grupka osób, kiedy podchodziła do barierek, widok kwitowała jednym wielkim – “WOW”.

Pieniński Park Narodowy

Nieco dalej mamy budkę, w której należy kupić bilecik i dość stromym podejściem wejść na Sokolicę (747 metrów n.p.m.). Nie wspomniałem jeszcze o bardzo istotnej kwestii! Pierwszego jak i drugiego dnia, poruszaliśmy się po Pienińskim Parku Narodowym – jest to jeden z 23 parków narodowych w Polsce, założony w 1932 roku, jako pierwszy w naszym kraju. Sokolica wraz z Trzema Koronami stanowią bazę jeśli idzie o miejsca, które trzeba zobaczyć, będąc w Pieninach.

Sokolica – stojąc 300 metrów nad Dunajcem!

Gdy weszliśmy na górę, ponownie poczuliśmy adrenalinę, bowiem skalne ściany opadają pionowo jakieś 300 metrów przepaścią do przełomu Dunajca! Stając na 80 metrowej wieży Bazyliki Mariackiej w Gdańsku czuć wysokość i serce szybciej bije, a tutaj mamy niemal 4 razy wyższą wartość.

Wszystko w scenerii wijącego się w dole Dunajca, nad i na którym niczym mróweczki spacerują/płyną ludzie, obok którego wznoszą się na kilkaset metrów pokryte lasami góry. Charakterystycznego wyrazu pejzażom nadaje sosna, która wyrasta ze skały. Niestety, nie wygląda tak jak niegdyś. Jeśli pogoda dopisze, widać z Sokolicy nawet Tatry!

Zejście nad Dunajec i powrót do domu

Niebieskim szlakiem wróciliśmy do Przełęczy Sosnów (650 metrów n.p.m.), skąd odbiliśmy na szlak zielony, którym dotarliśmy nad Dunajec. Nad rzeką spacerowaliśmy aż do Rynku w Krościenku.

Wówczas mieliśmy jeszcze trzy godziny do autobusu, wykorzystaliśmy je na posiłek, odpoczynek na trawce, a mój kompan podróży zażył nawet kąpieli w Dunajcu. O 16:45 odjechaliśmy flixbusem do Krakowa, gdzie przez korki dojechaliśmy ze sporym opóźnieniem, ale całe szczęście zdążyłem na przesiadkę do Gdańska. W domu zameldowałem się po 8:00 rano w poniedziałek.

Wrażenia z weekendu w Pieninach

Pieniny zaskoczyły mnie mocno na PLUS! Nie spodziewałem się tak widowiskowych szlaków i różnic wysokości. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że mamy w Polsce miejsca, które zapierają dech jeśli idzie o naturę. Niewątpliwie wrócę w ten rejon kraju, kolejne dni można wykorzystać na zdobywanie innych szczytów, przejażdżkę rowerem po okolicznych miejscowościach, spływ Dunajcem lub spacer po Szczawnicy.

Przeczytałem niedawno, iż dobrze jest w czasie podróży z czegoś nie skorzystać, gdzieś nie dojechać, po to aby mieć po co tam wracać. A więc, ja mam po co.

Wybierz się w Pieniny i znajdź swój powód, za który polubisz ten fragment kraju oraz inne, które sprawią, iż chętnie tam wrócisz.

Dodatkowo trzymajcie filmik złożony przez telefon z ujęć i zdjęć wykonanych w weekend w Pieninach 🙂

Kilka (ważnych) słów na koniec

Liczę, że jesteście zadowoleni z wizyty na blogu oraz lektury wpisu z wyjazdu w Pieniny. Przez kolejne tygodnie wciąż będziemy na blogu na południu Polski.

Dołącz do społeczności bloga, klikając poniżej “lubię to”.

Odkrywajcie Polskę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Dodaj komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Ostatnie wpisy

Archiwa