Cześć moi Drodzy!
Drugi dzień wyprawy do Francji i Szwajcarii, rozpoczęliśmy z Mamą w Colmar. Plan był prosty – dostać się do Bazylei, zrealizować plan zwiedzania i wieczorem wrócić do Polski.
To była krótka, intensywna, lecz SATYSFAKCJONUJĄCA wyprawa.
Artykuł, w którym pokazałem Colmar, znajdziecie TUTAJ.
W niniejszym zapraszam na 6 h szwendania się po Bazylei!
Sobotki ranek zaczęliśmy w Colmar od hotelowego śniadanka. Słońce za oknem, smaczne jedzonko – czego chcieć więcej? Spakowaliśmy się i ruszyliśmy na autobus, którym w kilka minut dojechaliśmy pod Dworzec Kolejowy. Zaczekaliśmy na FlixBus, którym podróżowaliśmy z Colmar do Bazylei. Przejazd, z przystankiem w Miluzie, zajął około 1,5 h. Wysiedliśmy na zapleczu ogromnego kompleksu dworca Basel SBB (Centralbahnhof).
Bazylea – krótka charakterystyka miasta
Bazylea jest trzecim co do wielkości (170 tysięcy mieszkańców) miastem w Szwajcarii, położonym na północy kraju, blisko granicy z Francją i Niemcami. Stosunkowo mała powierzchnia (23,9 km2) miasta sprawia, że gęstość zaludnienia przekracza 7 tysięcy osób na kilometr kwadratowy. Centrum Bazylei dzieli się na położone na obu brzegach Renu Małą i Wielką Bazyleę (Altstadt Kleinbasel i Altstadt Grossbasel).
Położenie na wzgórzystym terenie, liczne wartościowe zabytki, setki estetycznych kamienic oraz świetna infrastruktura drogowo-tramwajowa – ROBIĄ WRAŻENIE. Bazylea to miasto z klasą. Jest szykowna, elegancka i nienaganna, z lekką domieszką luzu. Położenie w Szwajcarii i bliskość Niemiec sprawia, że to miasto dopieszczone, ułożone i ładne. Wielkomiejskość miesza się z urokiem uliczek, niemniej wszędzie czuć szacunek do precyzji i ładu.
Historia Bazylei sięga dawnych czasów, wszak już 2500 lat temu w tejże okolicy osiedliło się celtyckie plemię Rauryków. Niemniej nazwa miasta – Basilia – została udokumentowana w 374 roku. Przez stulecia miasto przechodziło z rąk do rąk, w 1000 roku była wolnym miastem, w 1460 roku papież Pus II założył tutaj uniwersytet (najstarszy w Szwajcarii). Pod koniec XV wieku po Wojnie Szwabskiej Bazylea odłączyła się od Świętego Cesarstwa Rzymskiego i przyłączyła do Konfederacji Szwajcarskiej. W 1795 roku w Bazylei podpisano traktat kończący wojnę między Francją w Prusami i Francją a Hiszpanią. Wiek XIX przyniósł doprowadzenie kolei, budowę placówek muzealnych, budowę Synagogi oraz wyburzanie murów miejskich. Po drugiej wojnie światowej, w 1953 roku, otworzono jako pierwsze na świecie dwunarodowe lotnisko (Euro Airport), które w 1993 stało się trójnarodowym (Bazylea-Miluza-Fryburg). To jedyne portowe miasto w Szwajcarii, mające połączenie poprzez Ren z Morzem Północnym.







Do Bazylei dojechaliśmy około 12:00, zaś już mniej więcej o 18:00, musieliśmy ruszać na lotnisko. Sześć godzin na zwiedzanie to mało, chętnie zostałbym dłużej, dodatkowo byłem z moją Mamą, niemniej nie takie rzeczy już robiłem, zatem – challenge accepted.
Obchodząc dworzec Basel SBB
Wspomniałem, że FlixBus wypuścił nas na tyłach ogromnego kompleksu dworca Basel SBB. Aby nie być gołosłownym dodam, że spacer z zaplecza przed front dworca to bez mała 700 metrów. Cały kompleks Basel SBB zajmuje ponad 10 ha powierzchni (budynek dworca, perony, inne budynki i przestrzenie).
Od pierwszych kroków zwróciłem uwagę na ład i porządek jeśli chodzi o infrastrukturę drogowo-tramwajową. Ciężko to opisać słowami, ale czuje się tutaj dobrą organizacje, solidność i estetykę poprowadzenia torowisk, skrzyżowań z ulicami i chodnikami.



Centralbahnplatz i tramwajem pod sam dworzec
Najlepszym tego przykładem jest Centralbahnplatz, rozciągający się przed gmachem dworca kolejowego, sięgający skrzyżowania z Aeschengraben i parku Elisabethenanlage. Po obu stronach placu stoją ładne, historyczne kamienice, zaś jego główną przestrzeń, tuż przed fasadą dworca, zajmuje kilka peronów tramwajowych. W tym przypadku tramwajem rzeczywiście można dojechać “pod sam dworzec”. W dużej mierze nowoczesne składy przejeżdżają następnie plątaniną torów i między wychodzącymi lub biegnącymi na pociąg ludźmi.
Choć historia kolei w Bazylei sięga połowy XIX wieku, obecny, neobarokowy budynek dworca, wzniesiono w latach 1900-1907. Dwie przysadziste wieżyczki nakryte hełmami, a między nimi wielkie okno, wpuszczające światło do głównej hali. Najciekawiej jest gdy zachodzi słońce, a przyjemnie ciepłe promienie wpadają do środka.



Park i pomnik, a dalej ulica z kościołem
Wracamy do parku Elisabethenanlage, na terenie którego, od strony dworca, stoi interesujący monument. Pomnik Strassburger Denkmal z końca XIX wieku autorstwa Frédérica Auguste’a Bartholdiego, upamiętnia pomoc humanitarną Szwajcarii podczas oblężenia Strasburga w wojnie francusko-pruskiej.




Weszliśmy na Elisabethenstrasse – ulicę biegnącą po lekkim łuku w dół, z perspektywą na piękny neogotycki Kościół św. Elżbiety. Estetyczna, po części historyczna, po części współczesna zabudowa, sunące jezdnią tramwaje, eleganckie sklepy – oto Bazylea proszę Państwa.
Kościół Św. Elżbiety został zbudowany w 1865 roku w stylu neogotyckim, choć zaglądając do kart historii, stały tutaj wcześniej dwie świątynie. W XIII wieku zbudowano kaplicę, którą rozebrano na początku XVI wieku i zaczęto budowę większego kościoła, który również rozebrano, tym razem w XIX stuleciu. Obecna świątynia wyróżnia się w panoramie miasta, posiadając wysoką na ponad 70 metrów wieże.




Wielkomiejskość przemawia przez to skrzyżowanie!
Doszliśmy wtem do skrzyżowania z ulicami S. Alban-Graben, Aeschenvorstadt, Freie Strasse i Steinenberg. Elegancka wielkomiejskość przemawia przez owo skrzyżowanie! Z każdej strony i w każdą ulicę odchodzą torowiska tramwajowe, a długie zielone tramwaje dodają miastu gracji i miejskości.
Najważniejsza jest jednak zabudowa, która stojąc blisko siebie, łączy odległe czasy. Ponadczasowe, klasyczne kształty kamienic z pilastrami i boniowaniem o beżowych barwach, stoją obok szaro-niebieskich fasad z tafli szkła. W perspektywie jednej z ulic niesamowicie prezentują się wieżowce, w tym Roche Tower, mierzący 178 metrów wysokości budynek jest najwyższym w Szwajcarii.



Robi się jeszcze ciekawiej – Steinenberg
Opuściliśmy skrzyżowanie (Bankverein), skręcając w ulicę Steinenberg. Zaczęło się robić jeszcze ciekawiej! Steinenberg biegnie w dół, a następnie, już pod inną nazwą, w górę. Stoją tutaj ładne kamienice o jasnych, stonowanych fasadach obsianych subtelnym detalem, zaś w perspektywie, na wzgórzu Kohlenberg, stoi pokaźny gmach Gimnazjum Leonhard z 1884 roku.

Oryginalna fontanna
W pobliżu ulicy Steinenberg, ma miejsce wyjątkowa Fontanna Tinguely’ego. Zbudowana w latach 1975-1977 na miejscu starego, zburzonego teatru miejskiego, przedstawia dziesięć mechanicznych rzeźb, umieszczonych w dużym (16 na 19 metrów) basenie z wodą. Podobnego wodotrysku wcześniej nie widziałem, gdzie wodę rozpryskują fantazyjne figury, a całość opiera się na mechanicznych, powtarzalnych ruchach. Wokół fontanny można usiąść, jest sporo zieleni i widok na Kościół Św. Elżbiety.




Barfüsserplatz – warto się rozejrzeć
Moja Mama skorzystała z możliwości odpoczynku, a ja wybrałem się na szybki rekonesans okolicy i trafiłem na Barfüsserplatz. Piętrowo ułożona zabudowa – przy placu ciekawe fasady kamienic, a ponad nimi, na wzgórzu, zabudowania Leonhardskirche. Widać wyraźnie różnice wysokości. Z drugiej strony placu najważniejszym obiektem jest Muzeum Historyczne, mieszczące się w średniowiecznym kościele Barfüsserkirche. Nieregularna przestrzeń Barfüsserplatz przecina linia tramwajowa, gdyż musicie wiedzieć, że w Bazylei tramwaje przejeżdżają środkiem zabytkowego centrum, wciskając się w wąskie uliczki.
Stojąc pod dawnym kościołem, a obecnie muzeum, świetnie widać rozmiary placu, przestrzeń publiczną wolną od pojazdów, przejeżdżające tramwaje i piętrową zabudowę, zamykającą plac od zachodu.
Obszedłem dawną świątynię ulicami Barfüssergasse i Fasnachtsgasse, przyglądając się zadbanym kamienicom i Fontannie Neptuna.







Tramwajowe miasto
Razem z Mamą przeszliśmy obok Barfüsserplatz, wybierając na dalszy spacer ulicę Kohlenberg. Estetyczne, choć skromne domy z okiennicami, górujący nad ulicą gmach Gimnazjum Leonhard i ulica biorąca zakręt w prawo, a do tego śmigające tą dość stromą trasą tramwaje. Odnieśliśmy wrażenie, że Bazylea to mocno “tramwajowe miasto”, a ów środek komunikacji wciska się w niemal każdą ulicę w centrum. W moim odczuciu to ŚWIETNIE! Po pierwsze ze względu na dostępność komunikacji miejskiej, nawet w sercu zabytkowego miasta, a po drugie ze względów wizualnych, wszak tramwaj jadący ulicą, dodaje jej MIEJSKOŚCI.





Sieć malowniczych uliczek na wzgórzu
Będąc coraz wyżej, wędrowaliśmy obok spójnej architektury budynków Leonhardskirche, aż trafiliśmy do innego architektonicznie świata. Począwszy od Leonhardskirchplatz, rozpoczyna się położona na wzgórzu sieć malowniczych, spokojnych uliczek, wypełnionych miłą dla oka historyczną zabudową. Stojące w pierzejach domy mają spójne jasne fasady, różnego koloru okiennice i malowanie obramień okien oraz spadziste dachy kryte dachówką. Ozdobne malunki, kwiaty i wijąca się roślinność, dodają uroku każdemu z domów.


W pierwszej kolejności zajrzałem na wzgórze Leonhardsberg, na którym stoi Kościół Św. Leonarda. Zazieleniony plac skrywa zaiste wiekowy zabytek. Świątynia ma długą i bogatą historię, sięgającą nawet XI wieku, choć obecny gotycki kościół zbudowano w XIV i XV stuleciu.


Wracając do opisanych powyżej uliczek, odwiedziliśmy Heuberg i Gemsberg. Ze względu na położenie na wzgórzu, nie zastaliśmy tam zbyt wielu osób, co wprowadziło poczucie zwiedzania miejsca trochę ukrytego, prywatnego, odosobnionego. Skręcając w uliczkę Gemsberg, zrobiło się jeszcze piękniej. Śliczne, estetyczne, zadbane domy, tworzą elegancką staromiejską przestrzeń.





Wybrukowany niewielkimi ściętymi kamieniami placyk z fontanną Gemsbrunnen z 1861 roku, otoczony jest wartościową zabudową. W dużej mierze białe elewacje, kamienne obramienia okien, kwiaty w oknach, okiennice, dachy kryte czerwoną dachówką – CUDNE miejsce! Fontanna w formie kamiennego, ośmiokątnego basenu z wodą z postumentem zwieńczonym rzeźbą kozicy przenosi w czasie. Ponadczasowe tradycyjne materiały, kunsztownie wykonana robota, to wartość Bazylei.



Bazylea to miasto w stylu “old money”
Doszliśmy do ulicy Spalenberg, a skoro ulica ma w nazwie “berg”, musi być z górki lub pod górkę. Bazylea to wzgórzyste miasto, dla osób sprawnych nie powinno to stanowić kłopotu, jednakże dla osób mających problemy z poruszaniem się, może być dość ciężko. Podobne do siebie fronty kamienic tworzą spójny i jakościowy ciąg zabudowy, w którego parterach działają liczne sklepy i kawiarnie.
Zaglądając przez witryny do niektórych lokali ma się nieodparte wrażenie elegancji i trwającego długie lata stylu. Mówi się o stylu życia “old money” np. w kontekście mody. Jeśli miałbym wymienić miasto “old money”, to Bazylea jest dobrym kandydatem.




Park, targ, modernizm i średniowieczna świątynia
Skierowaliśmy się do parku Petersplatz, usytuowanego vis-a-vis ewangelickiego Kościoła Św. Piotra. Odpoczynek pod starymi drzewami urozmaicał targ staroci, jak również stojący obok modernistyczny gmach uniwersytetu z 1939 roku.
Wspomniana świątynia to wiekowa budowla, której historia sięga nawet IX wieku, choć obecny kształt zabytku to efekt przebudów w XIV i XV stuleciu. Minęliśmy okazałą bryłę kościoła, wchodząc w urokliwą Petersgasse. Korzystając z windy, dostaliśmy się do Spiegelgasse, by dalej przez Blumenrain, dojść do ulicy Marktgasse. Zostawiłem moją Mamę w kawiarni i zarazem sklepie z wyrobami z czekolady “Xocolatl – Welt der Schokolade”, a sam udałem się odkrywać najbliższą okolicę.





Mittlere Brücke i widoki nad Renem
Kawiarnia znajduje się blisko Mittlere Brücke, mostu nad Renem łączącego Wielką i Małą Bazyleę. Miałem zbyt mało czasu, by dokładniej obejrzeć położoną po drugiej stronie rzeki Małą Bazyleę, jednakże na spacer mostem i postawienie stopy na drugim brzegu, wygospodarowałem kilkanaście minut. To był strzał w dziesiątkę!
Dzisiejszy kamienny most zbudowano w latach 1903-1905, niemniej dokumenty podają, że przeprawa istniała tutaj już w XIII wieku. Spacer po Mittlere Brücke otwiera szeroką perpektywę Renu i położonych nad rzeką fragmentów miasta.
Przekonałem się, że zabudowa Wielkiej Bazylei stoi stosunkowo wysoko ponad lustrem wody, a wzdłuż rzeki ciągnie się okazały mur. Waterfront ROBI WRAŻENIE gęstym zestawieniem stojących kaskadowo okazałych gmachów i kościołów, domieszką drzew i ceglano-kamiennym murem. Mała Bazylea od strony rzeki prezentuje ciąg kilkupiętrowej pierzei kamieniczek i wyrastającymi ponad nimi dwoma wieżowcami. Wzdłuż Renu ciągnie się bulwar spacerowy z FENOMENALNYM widokiem na stojące ponad rzeką zabudowania Wielkiej Bazylei z wyróżniającą się ponad innymi budynkami bryłą katedry.






Rheinsprung – jedna z ciekawszych ulic w Bazylei
Wróciłem do zwiedzania Wielkiej Bazylei, zagłębiając się w jedną z ciekawszych i ładniejszych uliczek – Rheinsprung. Ulokowana równolegle do Renu, biegnie około 20 metrów powyżej lustra wody. Z jednej strony o jej PIĘKNIE stanowi zacna, historyczna zabudowa, z drugiej usytuowanie, a więc widok na rzekę. Począwszy od Eisengasse, ulica Rheinsprung pnie się w górę. Miłe dla oka szachulcowe fasady, widok na Ren i Małą Bazyleę oraz perspektywa dalszego fragmentu ulicy, skutecznie zachęcają spacerowiczów do dalszego jej eksplorowania.




Dochodząc na wysokość Niebieskiego Domu, można zejść schodami do Ogrodów Uniwersyteckich i przekonać się, jak wysoko ponad Renem znajduje się ulica Rheinsprung (samo zejście do ogrodów to jakieś 10 metrów w dół, a one same znajdują się jeszcze sporo ponad wodą). Ogrody to dużo powiedziane, raczej niewielki placyk z kilkoma okazałymi drzewami, ale za to widok jest GENIALNY. W samotności mogłem podziwiać zabudowę Małej Bazylei, kamienny Mittlere Brücke z zatkniętymi flagami Szwajcarii, jak również widoczne w tle wniesienia.


Doszedłem do Augustiner Brunnen i początku Augustinergasse, biegnącej wprost na Plac Katedralny. Przyjemny widok zabytkowej fontanny, szeregu jasnych fasad z okiennicami oraz widoczna w perspektywie ulicy katedra sprawiają, że to kolejna ulica, którą WARTO zobaczyć.

Przepiękny zakątek! Martinsgasse
Aby zatoczyć kółko i wrócić po Mamę, skręciłem w Martinsgasse. Jak się okazało, zobaczyłem jeden z najpiękniejszych zakątków Bazylei. Uwielbiam takie miejsca, którą są BARDZO blisko turystycznych szlaków, są MEGA klimatyczne, śliczne pod kątem architektonicznym, fotogeniczne, a z jakichś względów mało kto tam zagląda.
Martinsgasse to kwintesencja Bazylei – wiekowa, elegancka i świetnie utrzymana zabudowa. W większości jasne tło fasad, pozwala “świecić” dodatkom, takim jak obramienia okien, drewniane okiennice, kwiaty lub bluszcz. Nawierzchnia ulicy wyłożona ściętymi, równej wielkości kamieniami, oddaje precyzję Szwajcarów i Niemiecki ład i porządek.





Biały i Niebieski Dom z XVIII wieku
Kierując się w stronę Kościoła Św. Marcina, warto zatrzymać się przy dawnych mieszczańskich rezydencjach z lat 1763-1775. To Biały i Niebieski Dom, które początkowy należały do magnatów produkujących jedwab, a obecnie mieszczą się w nich miejskie urzędy. Bogato zdobione stalowe bramy, reprezentacyjne dziedzińce, oddają z jak ważnym miejscem mamy do czynienia. Kościół Św. Marcina zamyka perspektywę ulicy Martinsgasse, prowadząc zwiedzających na niewielki placyk.


Wielkomiejska elegancja
Aby dostać się do Rheinsprung, należy zejść schodami, co też uczyniłem, wracając tym samym do kawiarni, skąd już razem z Mamą ruszyliśmy w dalszą trasę po Bazylei. Spokojne i urokliwe uliczki zamieniłem na wielkomiejską odsłonę Bazylei. Przy Marktgasse i całym ciągu wnętrz urbanistycznych, ciągnących się na południe, stoją wysokie, eleganckie i bogato zdobione kamienice. Kamienne fasady o zbliżonej kolorystyce wraz z detalami takimi jak boniowanie, pilastry, wydatne gzymsy itp., wprowadzają poważną, wielkomiejską atmosferę. Ulicami jeżdżą tramwaje, w parterach mieszczą się liczne sklepy i usługi, a całościowy krajobraz tej części Bazylei, prezentuje się dumnie i z klasą.



Gotycka fontanna z XIV wieku!
Po drodze do Rynku trafiliśmy na Targ Rybny, który obecnie jest miejskim placem zabudowanym okazałymi kamienicami. Niemniej warto tutaj przystanąć i spojrzeć na gotycką fontannę z prawdopodobnie XIV wieku. Zachowały się 22 (z 24!) figury zdobiące fontannę, w tym Maryja z Dzieciątkiem, Piotr z kluczem i Jan Ewangelista.

Rynek może nieco zdziwić…
Dochodząc na Rynek (Marktplatz), można się nieco zdziwić. Przestrzeń o wymiarach ok. 125 metrów na 40 metrów przypomina nieco szerszą ulicę, której sporą cześć zajmują przystanki tramwajowe. W części przeznaczonej dla pieszych, organizowany jest targ spożywczy na którym można nabyć świeże produkty rolne.
Zabudowa przy Rynku robi wrażenie bogactwem detalu, spójnością kolorystyczną i monumentalnością, wszak jesteśmy w mieście 170-tysięcznym, tymczasem owe budynki mogłyby spokojnie stać np. we Wrocławiu (miasto ponad 670-tysięczne).



Ratusz – zdecydowanie warty uwagi
Spośród innych budynków ZDECYDOWANIE wyróżnia się burgundowa fasada Ratusza. Nie sposób go nie zauważyć, bowiem nie tylko kolorem przyciąga uwagę, a również licznymi rzeźbami i malunkami. W środkowej, najniższej części Ratusza zwieńczonej krenelażem, kolorowymi dachówkami i złotą sygnaturką, można dostrzec zegar, a nad nim postaci Henryka II, Jego małżonkę Kunegundę oraz figurę XVI-wiecznego szwajcarskiego rycerza. Po lewej stronie wybija się w górę część budynku z wykuszem, zaś po prawej wysoka wieża zakończona wieżyczkami.
XV-wieczny Ratusz jeszcze więcej skrywa na ogólnodostępnym dziedzińcu, gdzie mnogość malowideł i rzeźb przyprawia o zawrót głowy. Ratusz w Bazylei jest oryginalny ze względu na swój silny kolor, jak również dopracowane detale oraz konserwacje tego wszystkiego.





Freie Strasse – najważniejsza ulica handlowa w mieście
Na południe od Rynku zaczyna bieg ulica Freie Strasse. To najważniejsza handlowa ulica w Bazylei, wypełniona sklepami i restauracjami. Zamieniona w deptak, zachęca do spacerów między dwiema OKAZAŁYMI pierzejami kamienic. Tak jak w przypadku przestrzeni, które opisałem powyżej, mamy tutaj szereg monumentalnych budynków z fasadami z przełomu XIX i XX wieku.

Wystarczy krok…
Piosenkarz Andrzej Dąbrowski śpiewał – “Do zakochania jeden krok” – tak i w Bazylei można zrobić jeden krok, CAŁKOWICIE zmienić charakter otoczenia i… się zakochać. Otóż z Freie Strasse, skręciliśmy w niepozorną uliczkę Schlüsselberg. Wejście do wąskiej uliczki skryte jest między wysokimi kamienicami, za którymi chowa się nieco inny świat. Chmary spacerowiczów zostały na deptaku, a my, w towarzystwie kilku ledwie osób, wchodziliśmy pnącą się w górę uliczką.



Wtrącę w tym momencie kilka zdań nt. ukształtowania terenu i typu architektury Wielkiej Bazylei. Zauważyłem bowiem pewną prawidłowość w zabudowie Bazylei, a ma to związek z ukształtowaniem terenu. Otóż środkowa część Wielkiej Bazylei, czyli Marktgasse, Rynek lub Freie Strasse, z wielkomiejską, poważną i wysoką zabudową z XIX-XX wieku, położona jest w dole względem fragmentów na zachód i wschód. Po obu stronach tej wielkomiejskiej części Wielkiej Bazylei, mamy wzniesienia (ulice Heuberg, Gemsberg po jednej i Rheinsprung lub Münsterplatz po drugiej), czyli strome uliczki, schody, a tam dużo niższe, jasne fasady okraszone okiennicami. W podobny sposób ukształtowane jest Stare Miasto w Dubrowniku, choć tamtejsze jest większe, a różnice wysokości znaczniejsze.
Moment, w którym otwiera się widok na najładniejszą przestrzeń w mieście
Typowa dla mniej obleganych szlaków Bazylei architektura wypełnia pierzeje uliczki Schlüsselberg. Białe elewacje są świetnym tłem dla kolorowych okiennic i subtelnych kamiennych akcentów wokół okien i drzwi. Słowo “berg” w nazwie ulicy oznacza górę, a skoro tak, by wejść na Plac Katedralny, należy się nieco wysilić. Niemniej całkiem przyjemny ten wysiłek.
Nagrodą jest moment, w którym zza winkla otwiera się widok na wspomnianą przestrzeń, której najważniejszym obiektem jest bez wątpliwie Katedra! Münsterplatz to w moim przekonaniu najpiękniejsza przestrzeń w zabytkowej części miasta.
Plac Katedralny już od przełomu XIV i XV wieku wyłożony jest przeciętymi na pół kamieniami wprost z Renu. Płaskie, okrągłe i równej wielkości kamienie dają MEGA efekt na tak dużym placu z TAK ZACNYM otoczeniem. Pierzeja barokowych i klasycystycznych fasad dawnych domów kanoników katedralnych jest PRZEPIĘKNA. Jedna z nich mieściła Gimnazjum – drugą najstarszą szkołę średnią w Szwajcarii. W drugiej połowie XIX wieku uczyli tutaj Jacob Burckhardt i Friedrich Nietzsche.
Fragment placu jest zadrzewiony, co sprawia, że latem nie jest on jedną wielką patelnią. A skoro już tutaj jesteśmy, warto zapoznać się z ukończoną w 1784 roku Fontanną Pisoniego. Spójrzcie jak ciekawie wygląda turkusowa woda w kamiennym basenie na tle zabytkowych domów.
Główną rolę gra w tym miejscu Katedra – budowana między XI a XV stuleciem. Wzniesiona z czerwonego piaskowca, charakteryzuje się dwiema wieżami z ażurowymi zwieńczeniami i barwnymi dachówkami. Do katedry przylegają gotyckie krużganki. Pośród wiekowych murów rozbrzmiewała muzyka, która umiliła zwiedzanie.
Obszar obecnego Placu Katedralnego był zasiedlony już w I wieku p.n.e. Fragment celtyckiego muru (Celtowie zbudowali tutaj twierdze) został odkryty w ramach prowadzonych niedawno prac archeologicznych.






Pfalz – świetny punkt widokowy
Za bryłą świątyni znajduje się popularny taras widokowy o nazwie Pfalz. Plac Katedralny ulokowany jest na skarpie nad Renem, zatem mamy stąd DOSKONAŁY widok na rzekę, mosty, Małą Bazyleę i wzgórza na dalszym planie. Niska, starsza zabudowa na pierwszym planie i wybijające się ponad nią wieżowce, zazieleniony bulwar i ludzie siedzący na schodach z widokiem na m.in. Katedrę, przeprawy mostowe z przejeżdżającymi tramwajami, tło w postaci wzgórz. Ależ świetnie się z tego miejsca ogląda panoramę miasta.




Niecodzienny sport uprawiany w Bazylei
Patrząc na Ren chciałbym jeszcze wspomnieć, że w Bazylei kultywuje się niecodzienny sport. Mieszkańcy i chętni turyści, mogą przepłynąć w poprzek rzeki, a niektórzy robią to regularnie, np. w drodze do pracy. Posiadają specjalny wodoodporny worek, pakują do niego ubrania i inne rzeczy, po czym wskakują do wody. Nietypowa aktywność, aczkolwiek BARDZO ciekawa, gdyż wcześniej o niczym podobnym nie słyszałem.
Zabudowa, która jest niczym pieczęć Bazylei
Ostatnią uliczką, którą zwiedzaliśmy w Bazylei, była Rittergasse. Schludna, historyczna, spójna kolorystycznie zabudowa, jest niczym pieczęć Bazylei, jej znak rozpoznawczy. Być może miasto na zewnątrz kojarzy się z bardziej charakterystycznymi zabytkami jak Katedra lub Ratusz, niemniej na mnie NAJWIĘKSZE wrażenie zrobiła schludna, świetnie odrestaurowana i zadbana historyczna tkanka. Szczególnie w bocznych uliczkach, na wzniesieniach.




Wróciliśmy pod dworzec i na lotnisko
Wówczas doszliśmy do przystanku tramwajowego, skąd tramwajem dostaliśmy się pod Dworzec Kolejowy. Autobus linii 50 kursujący na lotnisko, odjeżdża z przystanku ulokowanego tuż obok dworca. Bilet zakupiłem w budynku dworca w biurze firmy SBB Reisezentrum. Koszt – 6,6 franka szwajcarskiego.


Na lotnisko dotarliśmy w około 25 minut, następnie wróciliśmy do Warszawy, skąd FlixBusem pojechaliśmy do Gdańska. W ten sposób zakończyliśmy wraz z Mamą krótką, ale PIĘKNĄ i INTENSYWNĄ wyprawę do Francji i Szwajcarii.

Kilka (istotnych) słów na koniec
Dziękuję serdecznie za wizytę na blogu i lekturę artykułu o Bazylei. Mam nadzieję, że kontent, który Was dostarczam jest wartościowy i ciekawy. Dajcie znać co sądzicie i co mógłbym zmienić.
A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność i pomóc rozwijać treści na blogu, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!
Zachęcam również do zaglądania i śledzenia mnie na FB – Miejski Wojażer i IG – miejskiwojazer. Dziele się tam na bieżąco miejscami, które odwiedzam. Załączam zdjęcia, piszę na żywo z danego miejsca i dodaje relację.
Odkrywajcie Europę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!