Cześć moi Drodzy!
Październik, kiedy kamienice i domy mają złote towarzystwo, woda z fontann tryska wśród wirujących liści, gorąca herbata smakuje coraz lepiej, jest chłodniej, ale idealnie na spacer.
To właśnie październik jest jednym z najlepszych miesięcy na zwiedzanie i cykanie zdjęć. Kolory zniewalają, a jak jeszcze trafi się na słoneczny dzień, miasta stają się nad wyraz fotogeniczne.
Jesienią 2025 roku spędziłem dwa dni w Lublinie, odwiedzając dodatkowo miasto Chełm. Nostalgiczne spacery pośród jesiennych barw, pozwoliły mi na nowo spojrzeć na stolice województwa Lubelskiego oraz odkryć urok spokojnego Chełma.
To był mój szósty raz w Lublinie, ale pierwszy jesienią. A jesienią… wszystko jest jakieś takie prawdziwsze. Powietrze czystsze, mniej turystów, młodzież spiesząca do szkoły, w kawiarniach głównie mieszkańcy. Taki Lublin starałem się oglądać.
Z Bydgoszczy do Lublina podróżowałem pociągiem. Wyjazd około 4:30 rano, zaś w miejscu docelowym zameldowałem się w pół do dziesiątej. Nie nastawiałem się na potężne zwiedzanie, a raczej miły spacer po mieście. W końcu byłem tutaj wcześniej pięć razy.
Zapraszam serdecznie na jesienny spacer po Lublinie 🍂
Aleje Racławickie i życie miasta
Aleje Racławickie jesienią mają inny wymiar. Bogato zadrzewiona ulica wygląda dostojnie, a spacer wzdłuż niej pozwala na przyglądanie się życiu miasta. Ściągająca do Liceum im. Staszica młodzież, nieco starsi zmierzający do Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, inni czekający na autobus/trolejbus. Tam sklep, tutaj warzywniak, dalej piekarnia, hotel, szpital.
Jesienna aura
Kierując się w stronę centrum, przez niewielki skwerek z pomnikiem ks. Idziego Radziszewskiego, trafiłem na zamknięty ścianą Centrum Spotkania Kultur, Plac Teatralny. Lubię takie miejsca, gdzie z perspektywy skwerowych ścieżek usłanych dywanem żółto-pomarańczowych liści, można oglądać okoliczną zabudowę. W tym miejscu Lublin jest nowoczesny, wszak wokół Placu Teatralnego zacumowały same współczesne budowle.


Centrum Spotkania Kultur
Najwięcej uwagi kradnie Centrum Spotkania Kultur – gmach wzniesiony w latach 2012-2015, choć jego historia sięga lat 70-tych XX wieku. Szklana fasada kryje interesujące wnętrze i kolejne struktury. Szkło, beton, odsłonięta cegła, całość jest dość surowa, choć przytulna. W księgarni zakupiłem pozycje traktującą o kraju, do którego wybrałem się kilka miesięcy później, o którym na blogu będę jeszcze pisał.


Niemniej przyszedłem tutaj dla… tarasu widokowego. Skorzystałem z windy i już po chwili byłem na dachu. Do dyspozycji zwiedzających jest niewielki ogród, jednak najciekawszą częścią jest jednak spacer ażurową kładką. Zza szyby podglądałem jesienny Park Saski, sąsiedzki Plac Teatralny i inne, mniej znane budynki. Ów punkt widokowy oddalony jest od najbardziej rozpoznawalnych zabytków Lublina, które z tej perspektywy majaczą gdzieś w oddali.



Ogród Saski
Ogród Saski został założony w 1837 roku na powierzchni niecałych 13 ha. Kilka razy przemierzałem spokojne alejki najładniejszego lubelskiego parku, który jesienią skłaniał do przemyśleń. Szerokie, zadrzewione aleje, węższe ścieżki z ławeczkami, dumne pawie, zaułki z fontannami, spacer to w górę, to w dół. Jest gdzie się skryć i chwilę pobyć samemu z własnymi myślami. Cenie sobie parki, które są jak zielone ekrany akustyczne, które są na tyle duże, że pozwalają na ucieczkę od miejskiego zgiełku.





Krakowskie Przedmieście
Wówczas wyszedłem na Krakowskie Przedmieście i zmierzałem w kierunku Placu Litewskiego. Krakowskie Przedmieście jest najważniejszą ulicą w centrum Lublina, a potwierdzeniem tego jest architektura. To tutaj stoją dostojne, bogato zdobione kamienice oraz kilka klasycystycznych gmachów (np. dawny Pałac Morskich z XVIII wieku). Drepcząc po wielobarwnych liściach, patrząc na bogate bukiety kwiatów i podglądając ruch w kawiarniach, doszedłem na Plac Litewski.




Plac Litewski – najpiękniejsza przestrzeń miejska w Lublinie
Jeśli ktoś z Was już dawno nie był w Lublinie, to właśnie tutaj dozna największego szoku. Mój pierwszy raz w Lublinie był w 2013 roku, jeszcze przed przebudową owej przestrzeni. Patrząc na zdjęcia, które wówczas zrobiłem i porównując je w miejscem, które mamy obecnie, to jest jak skok z lat 70-tych XX wieku do czołówki miast lat 20-tych XXI wieku.
Obecnie Plac Litewski jest ŚWIETNĄ miejską przestrzenią. Dzieli się na dwie części – typowo parkową z alejkami, placem zabaw i fontanną multimedialną oraz typowo miejską wyłożoną eleganckimi płytami, z ważnymi pomnikami, elementami małej architektury, zieleni oraz pierzeją historycznej zabudowy. Lublinianie mogą być dumni z tak schludnego i świetnie urządzonego miejsca, które pełni rolę ważnej i żywej (wykorzystywanej przez mieszkańców) przestrzeni publicznej.








Jeden z piękniejszych miejskich krajobrazów
Obchodząc Plac Litewski, nie można nie zauważyć gmachu stojącego na rogu ulic Krakowskie Przedmieście i Kołłątaja. Zaakcentowany kopułą narożnik prosi wręcz o atencję. Otóż mowa o budynku Grand Hotelu zbudowanym w latach 1899-1900 w stylu eklektycznym. Zachęcam również do przyjrzenia się miejskiemu pejzażowi, jaki rozpościera się w kierunku wschodnim. Estetyka Placu Litewskiego, małe drzewka, fontanny, bliżej barokowa fasada XVIII-wiecznego Kościoła Św. Piotra i Pawła, a dalej wieże Kościoła Św. Ducha – to widok nadający się na obraz.


Uliczki na północ od Placu Litewskiego
Po cyknięciu kilku fotek fontannie multimedialnej, udałem się spenetrować ulice ulokowane na północ od Placu Litewskiego. Przeszedłem się ulicą Niecałą, byłem na Radziwiłłowskiej, zaciekawił mnie Plac Mieczysława Alberta Krąpca, z kolei Karmelicka zauroczyła mnie nie tyle zabudową, co sztuką chodnikową.




Wówczas wyszedłem obok Kościoła Św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Marii Panny na ulicę Świętoduską. Przeszedłem obok Placu Ofiar Getta i znalazłem się na dolnym odcinku ulicy Lubartowskiej.


Wschodni klimat miasta
Lubartowska wraz z targowiskiem i byłym/obecnym dworcem autobusowym ma swój wschodni klimat. Można się poczuć jak w jednym z miast Ukrainy i nie jest to przytyk. Osobiście lubię takie poczucie powrotu do przeszłości i cieszę się, że wciąż w niektórych miejscach można to poczuć.



Mniej znany, a bardzo ciekawy punkt widokowy
Przeciąłem targowisko, zmierzając na Wzgórze Czwartek. Miejsce wyjątkowe pod kątem historii, bowiem ślady osadnictwa na tym terenie sięgają VI wieku! Obecnie na wzgórzu stoi XVI-wieczny Kościół Św. Mikołaja, a Ci wnikliwsi mogą obejrzeć ciekawy widok na Zamek i Stare Miasto z klimatycznym dworcem autobusowym na pierwszym planie. Zarówno Zamek jak i Stare Miasto, położone są na wzgórzach. Dawniej chodziło o kwestie obronne, dzisiaj dzięki temu miasto jest ładniejsze, bardziej malownicze, ciekawie się układające.



Zamek i jego skarby
Wszedłem pod Zamek, który w obecnym kształcie zbudowano w XIX wieku, natomiast jego dzieje sięgają nawet XII stulecia. Jeśli mogę coś polecić, to WARTO kupić bilet na wejście na Donżon (wieża zamkowa z XIII/XIV wieku), z którego jest super panorama miasta i do Kaplicy Św. Trójcy, w której zobaczycie freski z XV wieku!



Malownicze i klimatyczne miejscówki
Spacerując spod Zamku w kierunku Bramy Grodzkiej, mamy przykład tego, jak pięknie układa się staromiejska zabudowa. Lublin i jego uliczki są romantyczne, tulące i mówiące więcej niż niejedna książka.


Zszedłem do Kościoła Św. Wojciecha na ulice Podwale, skąd schodami (Zaułek Władysława Panasa) wszedłem na Plac Po Farze. Dzięki położeniu Starego Miasta można chodzić uliczkami u podnóża murów i kamienic, by po chwili stanąć wyżej, z widokiem na okolicę. Spójrzcie proszę na schodzące w dół kamienice, widoczny po prawej Zamek i stojący na Wzgórzu Czwartek Kościół Św. Mikołaja. Malowniczo!




Tymi uliczkami można spacerować bez końca
Uliczki Starego Miasta są wciągające i choć ono samo nie jest specjalnie obszerne, można tutaj spacerować bez końca. Trafiłem również na ciekawy punkt widokowy w okolicy Kościoła Dominikanów, po czym dostałem się pod Archikatedrę Św. Jana Chrzciciela i Św. Jana Ewangelisty. Zerknięcie na jeden ze słynniejszych zabytków – Bramę Krakowską – i już szedłem jedną z bocznych uliczek, a mianowicie Kozią.








W takim miejscu świat przestaje pędzić
Wędrując na spokojnie ulicami, nie zawsze robiłem zdjęcia, chciałem również wczuć się w rytm miasta i poczuć jego naturalne tempo. Ostatnim punktem spaceru okazały się cmentarze przy ulicy Lipowej. Mnogość zabytkowych nagrobków przyprawia o zawrót głowy i nie ma się czemu dziwić, cmentarze się tutaj znajdujące założono pod koniec XVIII wieku. To jedne z najcenniejszych nekropolii w Polsce. Liczne stare nagrobki w otoczeniu jesiennych barw to wyjątkowy widok. Nostalgiczny, ukazujący przemijanie i pęd tego świata. Niech ten końcowy akord sprawi, że poczujecie więcej szczęścia i zaczniecie czerpać z życia garściami. Pozdrowienia!



Kilka (istotnych) słów na koniec
Dziękuję Wam za lekturę i wizytę na blogu. Mam nadzieję, że relacja z jesiennego wyjazdu do Lublina się Wam spodobała. Jesienią również jest pięknie, dlatego jeśli czytasz te słowa po skończonych wakacjach i martwisz się, że kolejne wakacje za rok… no to się nie martw. Jesienią tak samo można zrobić sobie piękny wyjazd.
A tutaj możecie dobrowolnie wesprzeć mą działalność i pomóc rozwijać treści na blogu, stawiając mi kawkę ☕ Dziękuję!
Zachęcam również do zaglądania i śledzenia mnie na FB – Miejski Wojażer i IG – miejskiwojazer. Dziele się tam na bieżąco miejscami, które odwiedzam. Załączam zdjęcia, piszę na żywo z danego miejsca i dodaje relację.
Odkrywajcie Europę, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!