Koblenz w cieniu drzew i nad Renem.

K

Dobry wieczór moi mili 🙂 Mam wielką przyjemność przedstawić Wam Niemieckie miasto Koblenz. Ostatni pobyt w Niemczech ułożyłem tak, aby choć na 2-3 godziny wstąpić do miasta u ujścia Mozeli do Renu. 


I powiem Wam… jestem bardzo pozytywnie zaskoczony, ale po kolei. Około 100 tyś miasto widziałem kilkanaście lat temu. Przez ten czas wiele się zmieniło w postrzeganiu przeze mnie całej rzeczywistości a w szczególności podejściu do zwiedzania i miast. 


Mieszkanie w Plaidt (około 20 km od Koblenz) spowodowało, iż droga między miastami przebiegła szybko i sprawnie. Długo się zastanawiałem jak było możliwe, iż tak długo musiałem czekać na zwiedzenie tegoż miasta. 

Początek spaceru.

Zaparkowaliśmy w sporym centrum handlowym po czym wyszliśmy na Cassinostrasse. Ulica wyłożona jest różnej wielkości szarymi płytkami, wysadzona niewielkimi drzewkami i wyposażona w dość prostą i estetyczną małą architekturę. Po chwili byliśmy już na Schlossstrasse, czyli szerokim, zielonym (ładny szpaler wysokich drzew) i miejskim deptaku wychodzącym wprost na Pałac Elektorów. Przed imponującym klasycystycznym (na moje oko) gmachem rozciąga się równie monumentalny plac. 




Centrum Handlowe przy Casinostrasse.



Schludnie.



Schlossstrasse. 



Idziemy w stronę Pałacu.



Aleja na osi wejścia do Pałacu.



Wzdłuż alei ustawiono szpaler niewielkich drzewek.



Monumentalne kolumny.



W cieniu drzew.






Pałac Elektorów i imponujący plac.


Bliżej deptaka przy żywopłocie wiedzie alejka z ławkami, obok mamy bujne kwiaty oraz fontanny, na które składa się osiem dysz pieniących zgrupowanych po cztery po lewej i prawej stronie. Bliżej XVIII wiecznego pałacu rozciąga się zielony dywan poprzecinany żwirowymi alejami. Główną drogę na osi monumentalnych kolumn ozdabiają drewniane donice z najróżniejszymi, niewielkimi drzewkami. W pobliżu bocznych skrzydeł spotykamy piękne, wielkie drzewa (chyba platany). Co więcej, ta część pałacu wraz z równo strzyżonymi drzewkami “przegląda się” w tafli wody. Podobne rozwiązanie zaobserwowałem w Budapeszcie przy genialnym gmachu Parlamentu. 




Skrzydło Pałacu przeglądające się w wodzie. 






Drzewa robią robotę 🙂 


Ulicą Neustadt spacerowaliśmy w stronę Clemens Platz zachwycając się dorodnymi drzewami. W takie dni jak te na zdjęciach drzewa w mieście to błogosławieństwo. Szczególnie dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na dłuższy czas pod mocnym słońcem. Minęliśmy Teatr Miejski i już za ulicą Poststrasse znaleźliśmy się na Placu Josefa Gorres’a. 




Zacieniona ul. Neustadt.



Clemens Platz.





Idziemy dalej 🙂






Plac Josefa Gorres’a.


Pełne zieleni miejsce, dzięki drzewkom i kwiatkom wprowadza ludzi w przyjemny klimat Starego Miasta, do którego później wrócimy. Do tego na placu jest ciekawa fontanna prezentująca historię miasta. Pomysł i cała fontanna wyglądają ciekawie, szczególnie u dołu, gdzie ludzie wiosłują w łodzi, z której tryska woda do basenu, w którym stoi 🙂 Przeszliśmy na Rheinstrasse, która jak sama nazwa wskazuje prowadzi wprost nad jedną z większych rzek Europy. Patrząc w stronę Jesuitenplatz zabudowa tworzy całkiem przyzwoitą pierzeję , jednak na ów plac jeszcze przyjdzie czas. 




Plac Josefa Gorres’a.



Fontanna.





Solidna pierzeja Firmungstrasse.





Dochodzimy nad Ren… !




Doszliśmy nad Ren !


Kierujemy się nad Ren. Już z daleka widać jak z drugiej strony rzeki teren mocno się wznosi. Tam między bujną zielenią mamy trochę malowniczo ulokowanej zabudowy co wygląda cudownie ! Doszliśmy na bulwar prowadzący wzdłuż Renu… Przede mną rozpostarła się wielka, szeroka i połyskująca od słońca woda a dalej okazałe zielone i skaliste wzgórza ! Po części zadrzewione, po części zabudowane, kawałek dalej stojąca na wysokiej skalistej górze Twierdza Ehrenbreitstein robi wrażenie ! 




Nad Renem.



Promenada 🙂



Ciekawie wkomponowana ławka 🙂 








Twierdza Ehrenbreitstein.


To usytuowanie nie mogło być przypadkowe jak to na twierdzę i element fortyfikacji przystało. Pruską twierdzę zaprojektowali gen. Ernst von Aster oraz gen. Gustav von Rauch a zbudowana została w latach 1817-1828. Co ciekawe, na drugą stronę można dostać się kolejką gondolową. Wagoniki kursują z chętnymi wrażeń wysoko nad Renem dostarczając i spacerującym u dołu ciekawego widoku. 




Widok w stronę Twierdzy 🙂 










Świetna promenada nad Renem.


Promenada nad rzeką to jedna z rzeczy, które mogą być magnesem przyciągającym tutaj ludzi, przynajmniej na mnie to działa. Wygodne, szare płytki, w podobnym kolorze barierki chroniące przed upadkiem kilka ładnych metrów do wody, ławki umieszczone w prostopadłościennych blokach, proste i estetyczne latarnie. Spacer tutaj z widokiem na drugą stronę to czysta przyjemność. 














Drzewa rozwiązaniem na upały.


Oczywiście ta część promenady jest mocno eksponowana i nasłoneczniona, jednak istnieje rozwiązanie dla tych, którzy wolą cień. Otóż tuż obok biegnie szeroka aleja wysadzona wielkimi platanami dającymi cień i ukojenie. Tutaj można spokojnie, z nieco dalszej odległości oglądać przepływające statki oraz ludzi, którzy “fruwają” nad rzeką w stronę twierdzy. Elegancka promenada prowadzi do miejsca o nazwie Deutsches Eck…




Ukojenie w cieniu drzew.





Dalszy ciąg już wkrótce…








Za tydzień wspólnie pomaszerujemy dalej wzdłuż Mozeli i między murami Starego Miasta 😉 Tymczasem dziękuję za wspólnie spędzony czas. 


Odkrywajcie, pokazujcie innym i cieszcie się tym ! Pozdrawiam, Cześć ! 🙂

O autorze

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Jeden komentarz

Kamil Sulewski

Cześć moi drodzy!

Uwielbiam podróżować, zwiedzać, rozgryzać miasta i kraje, sprawdzać czym się różnią w zakresie architektonicznym i społecznym. Kocham miasta, jednakże nie zapominam o naturze, którą znajduje i w miastach i totalnie poza nimi.

Najnowsze wpisy

Archiwa